10 marca 2026. Rosyjscy decydenci od dawna wyskakują z portek, aby przekonać cały świat (a przynajmniej jego niezachodnią część), że wielkie światowe formaty, z których Rosja została – z powodu wywołania zbrodniczej wojny – wykluczona lub z których sama zrezygnowała, można zastąpić wyrobami własnymi. Po co jechać na konkurs Eurowizji, skoro można zrobić u siebie Interwizję? Rosyjscy sportsmeni nie są dopuszczani do udziału w igrzyskach olimpijskich? Mamy na to receptę: zróbmy igrzyska BRICS. Idąc za ciosem, Rosja zorganizowała teraz konkurs piękności Miss BRICS. Co z tego wyszło tym razem – ano, przyjrzyjmy się.
Organizowane „na złość babci” imprezy zyskują w Rosji niewyobrażalną oprawę medialną – propaganda krzyczy w niebogłosy, zapewniając o wyjątkowości danego przedsięwzięcia i jego wyższości nad zdegenerowaną wersją zachodnią. Ale jak to z tymi kremlowskimi kolorowankami dla naiwnych bywa – propaganda jedno, a rzeczywistość drugie. Przypomnijmy zeszłoroczny konkurs Interwizji. Był wysławiany pod konserwatywne rosyjskie niebiosa jako godna odpowiedź na zwyrodniałe wygibasy uczestników Eurowizji. Organizatorzy zapewniali, że rosyjska zdrowa alternatywa dla „Gejropy” promować będzie prawdziwe tradycyjne wartości (https://labuszewska.pl/spiewajace-wartosci-czyli-interwizja-2025/; https://www.tygodnikpowszechny.pl/interwizja-2025-co-to-za-konkurs). Wielkie zadęcie w róg jedynie słusznych idei wyciszono dość szybko, gdy okazało się, że zwycięzca konkursu, wietnamski piosenkarz Nguyễn Đức Phúc, jest zdeklarowanym gejem, który miłość osób tej samej płci opiewa romantycznie w swoich piosenkach. Miało być tradycyjnie, a wyszło jak zwykle.
To może w sporcie poszło lepiej? Igrzyska BRICS też były zapowiadane jako zawody niezwykłej wagi, przy których organizowane przez MKOl imprezy o statusie olimpijskim to jakaś liga okręgowa bez perspektyw. Igrzyska BRICS odbyły się w czerwcu 2024 r. w Kazaniu i obrosły legendą. Organizatorzy dwoili się i troili, żeby zapewnić w turnieju udział jak największej liczby gwiazd (bez powodzenia) albo przynajmniej jakichkolwiek uczestników. Nie we wszystkich dyscyplinach to się udało, dochodziło do takich absurdów, jak opisane tu na blogu przyznanie brązowego medalu zawodnikowi, który do Kazania w ogóle nie przybył albo jednoosobowa obsada konkursu pływania synchronicznego (dla przypomnienia: https://labuszewska.pl/brics-games-2024/; https://labuszewska.pl/igrzyska-martwych-dusz/).
I znowu impreza klasy mistrzowskiej odbywa się w Kazaniu. Konkurs Miss BRICS. Pierwszy w historii. Organizacja BRICS jest oczkiem w głowie Putina – platformą promowania mocarstwowych, antyzachodnich projektów politycznych, formatem poświęconym kuszeniu Chin, a w dalszej kolejności – Indii, w jeszcze dalszej kolejności – wszystkich tych, którzy chcą przystąpić do organizacji. Każdy zgłaszający się obserwator i członek jest witany przez rosyjską propagandę fajerwerkami i zapewnieniami o najcieplejszych uczuciach przyjaźni. Za pośrednictwem BRICS Rosja snuje wizje gospodarczego opanowania świata, w którym dolar byłby niczym. Od pewnego czasu BRICS rozwija też projekty kulturalne. Być może organizacyjne konkursy piękności wyrastają z tego właśnie pnia.
Dlaczego powstał pomysł zorganizowania własnego konkursu piękności? Rosji nikt ze światowych turniejów urody nie wyganiał. Rosyjskie krasawice od lat regularnie startują w światowych konkursach: Miss Earth, Miss Universe, Miss International i Miss World. Nie zawsze, nie we wszystkich, ale wszędzie są dopuszczane. Niewiele o tym słychać, bo w ostatnich latach żadna z Rosjanek nie dostała się do TOP-20 kandydatek wyłanianych w tych zmaganiach. A ambicja to ambicja, trzeba się bić o złotą patelnię najpiękniejszej. Choćby i w Kazaniu, czemu nie.
Konkurs rozegrano w trzech kategoriach: Miss BRICS, Missis BRICS i Mini Miss BRICS (dziewczynki do trzynastego roku życia, hmm, tradycyjne wartości lolitek?). Tak, tradycyjne wartości musiały być. Bo okazało się, że konkurs w Kazaniu odbył się w czasie (2-7 marca), gdy muzułmański świat przeżywa święty miesiąc ramadan. Organizatorzy zapowiedzieli, że w takim razie kandydatki nie będą się prezentować w kostiumach kąpielowych. Nikt nie protestował. Bilety na finałowy pokaz, kosztujące 20 tys. rubli, zostały wykupione na długo przed imprezą. Transmisję przeprowadziła rosyjska TV NTW. Na czele jury stanął piosenkarz Filipp Kirkorow, który najwidoczniej powoli wraca do łask po niefortunnej „gołej imprezce” w klubie Mutabor (https://labuszewska.pl/poklosie-rozneglizowanej-imprezki/; https://labuszewska.pl/jeszcze-o-poklosiu-golej-imprezki/).
Na konkurs przyjechało 51 kandydatek z 17 krajów. Co ciekawe, Iran nie przysłał swojej reprezentantki. A najwięcej o konkursie pisano na Białorusi – państwie partnerskim, ale nie państwie członkowskim BRICS. Ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich przyjechały dwie piękności. Nie, nie mają na imię Fatima czy Leila. Jedna nazywa się Anastasija Siemionowa, druga Julia Rasputina. Obie śliczne, mają doklejone prasłowiańskie rzęsy i ciemne włosy. Dodam jeszcze, że w ubiegłym roku po raz pierwszy w historii w Zjednoczonych Emiratach Arabskich odbył się konkurs piękności – oficjalnie królującą Miss UAE jest Mariam Mohamed (https://www.thenationalnews.com/lifestyle/2025/10/17/interview-miss-universe-uae-mariam-mohamed/).
Kto wygrał w Kazaniu? Tak, zgadliście Państwo: Miss BRICS to Rosjanka, Walentina Aleksiejewa. Najładniejszą Mini-Miss została mała Chinka Dumalaog Saffira Kara Guille, a Missis BRICS – Millcent Mfolodi Tlou z Republiki Południowej Afryki.
Następny konkurs ma się odbyć za rok w Indiach.
