19 maja 2026. Putin właśnie wylądował w Pekinie, rozłożono czerwony dywan, kompania reprezentacyjna dumnie wypięła umundurowaną pierś. Powitał go przy trapie minister spraw zagranicznych Wang Yi.
W pierwszych komentarzach zauważono od razu, że Putina powitał wyższy rangą polityk (minister, członek Biura Politycznego partii) niż Han Zheng, który witał Donalda Trumpa, niedawno wizytującego Pekin (Han Zheng jest formalnie wiceprzewodniczącym ChRL, ale od 2022 r. nie jest już członkiem Biura Politycznego). Chiny mają swoje rytuały i system sygnalizowania różnych ważnych spraw bez słów.
W przeddzień wylotu Putin nagrał przymilne orędzie do narodu chińskiego, podkreślając znakomity stan stosunków rosyjsko-chińskich i wyrażając nadzieję, że oba narody nadal będą wspólnie patrzeć w przyszłość. Dwudziesta piąta wizyta Putina w Chinach związana jest z dwudziestą piątą rocznicą podpisania rosyjsko-chińskiego układu o dobrosąsiedztwie, przyjaźni i współpracy.
Rosyjska delegacja składa się z samych tuzów – pięciu wicepremierów, ośmiu ministrów, szefowie najważniejszych korporacji państwowych, ważni przedsiębiorcy. Propaganda napędza narrację, że zostanie podpisanych 40 nowych dokumentów o współpracy. Czego będą dotyczyć umowy? Na razie szczegółów brak. Może nawozów sztucznych, może sztucznej inteligencji, może takiej czy innej energii (w składzie delegacji jest szef Rosatomu i szef Roskosmosu). A może – w końcu – Siły Syberii-2, gazociągu, który ma być zbudowany przez pół kontynentu azjatyckiego: z Dalekiej Północy Rosji do Chin. Rozmowy na ten temat toczą się od dziesięciu lat, dwa lata temu podpisano memorandum, ale sprawa utknęła – w memorandum brakuje kilku istotnych szczegółów, jak choćby cena przesyłanego gazu.
Moskwa stara się na każdym kroku podkreślać, że współpraca z Chinami jest równa i partnerska. Ale zmieniająca się błyskawicznie rzeczywistość na scenie międzynarodowej wnosi korekty i nie jest dla Rosji tak różowa, jak maluje to kremlowska propaganda. Bo zależność Moskwy od Pekinu pogłębia się. Putin przyjeżdża do Xi Jinpinga nie tylko po to, aby podpisać umowy o rozwoju turystyki w trybie ruchu bezwizowego czy deklarację o ustanowieniu wielobiegunowego świata i stosunków międzynarodowych nowego typu (cokolwiek to w realu znaczy), ale aby dowiedzieć się, czy możliwy postęp w stosunkach chińsko-amerykańskich po wizycie Donalda Trumpa w Chinach odbędzie się czy nie odbędzie się „kosztem Moskwy”. Sekretarz prasowy Kremla mówił o oczekiwaniach Moskwy przed wizytą: chcielibyśmy usłyszeć, o czym rozmawiali Xi z Trumpem.
W eksperckich omówieniach możliwego przebiegu wizyty i stanu stosunków rosyjsko-chińskich napotkałam wymowną parafrazę chińskiego porzekadła: „Rosja i Chiny to małżeństwo, które nawet jeśli śpi w jednym łóżku, to każdemu z partnerów śnią się inne sny”. To widać choćby w podejściu do sprawy Iranu i wojny na Bliskim Wschodzie. Rosja śni sen o chaosie, Chiny – sen o stabilizacji – napisał Aleksandr Dubrowski na stronie Radia Swoboda (https://www.svoboda.org/a/posle-trampa-o-chem-putin-poprosit-si-tszinpina-v-pekine/33759667.html). Chiny są największym importerem irańskiej ropy, nie zależy im na podbijaniu ceny i wzroście zagrożenia dla szlaków transportu. Czy da się zsynchronizować te rozbieżne sny?
Trzeba pamiętać, że Putin jest zależny od Chin w sferze gospodarczej. I chodzi nie tylko o niesymetryczną wymianę handlową, w której Rosja zajmuje 4 procent w ogólnej wymianie Chin ze światem, a Chiny dla Rosji są jednym z najważniejszych partnerów handlowych: to niemal jedna trzecia rosyjskiego importu i ponad jedna czwarta rosyjskiego eksportu. Chodzi głównie o pomoc, jaką od Chin otrzymuje rosyjska gospodarka objęta zachodnimi sankcjami po agresji na Ukrainę. Wielowarstwowa pomoc. Rosja ma atut w postaci dostaw swoich surowców energetycznych. W sytuacji blokady cieśniny Ormuz to szczególnie ważne, ale Chiny będą się ostro targować o cenę.
BBC zauważa, że Xi będzie rozmawiał z Putinem z pozycji siły. O pozycji „Siły Syberii-2” też. „Rosja po inwazji na Ukrainę straciła Europę jako równego partnera i stała się młodszym partnerem Chin. Moskwa popadła w zależność od chińskich technologii i okazała się surowcowym dodatkiem ChRL”. Dodajmy: słabnąca Rosja stawać się będzie jeszcze bardziej zależna od Chin.
Politolog Konstantin Eggert (Deutsche Welle) mówi: „Putin żyje w izolacji od rzeczywistości, ale nawet on powinien rozumieć, że Chiny nie pójdą z nim do końca. Pekin jest zainteresowany, aby wojna Rosji z Ukrainą trwała wiecznie. Rosja słabnie i staje się jeszcze bardziej zależna od dostaw chińskich towarów, chińskich technologii i chińskiego wsparcia na arenie międzynarodowej. Ale [Pekin nie jest też zainteresowany sytuacją, w której] Rosja wygrywa wojnę. Bo wtedy Putin powie: „my jesteśmy zwycięzcami, pokonaliśmy NATO, a teraz, drogi panie Xi, porozmawiamy o nowych cenach na ropę i gaz”. Chińczycy nie chcą też klęski Rosji. Bo w ślad za tym w Moskwie nastąpi kolejne wahnięcie i giętka linia polityczna zmieni się na korzyść Zachodu, sankcje zostaną zdjęte, stosunki naprawione, rosyjska elita powróci na Zachód. To nie zostanie powitane w Pekinie z radością. Dlatego nie wierzę w pośrednictwo Chin w ustanowieniu pokoju między Rosja a Ukrainą” – kończy swój wywód Eggert. I dodaje: „Wojna Putina przeciwko Ukrainie bez Xi Jinpinga nie jest możliwa. W chwili, gdy Chiny przestaną kupować rosyjską ropę i gaz, cała sprawa momentalnie się zawali”.
Niezadowoleni z atmosfery, jaka panuje wokół wizyty, są Z-blogerzy, na ogół w pełni lojalni, a nawet piejący hymny pochwalne dla Putina. Teraz tak nie jest: „Czy walczyliśmy, aby stać się surowcową kolonią Chin?” – krzyczy jeden z nich. I wtórują mu inni.
Jak mawiał kiedyś prowadzący programu „Wzglad”, żegnając się z widzami: „Wszystko dopiero się zaczyna”.
Wrócimy do Pekinu, zobaczymy, o co Putin będzie prosił Xi i czy zostanie wysłuchany.
