15 maja 2026. Pierwszy czy ostatni? Warto się przyglądać, czy i jak rozwinie się wątek ucieczki Denisa Bucajewa, byłego wiceministra zasobów naturalnych i ekologii.
Najpierw kilka słów o ścieżce kariery Bucajewa. Po studiach w Moskwie zatrudnił się w 1998 r. jako prawnik w IBM. Potem była kolejna firma o szerokiej renomie: Hewlett Packard, gdzie sprawnie wspinał się po służbowej drabince i dosłużył wysokiego stanowiska menedżerskiego. Od 2007 r. próbował swych sił w różnych konfiguracjach, coraz częściej łączył swoje doświadczenie korporacyjne ze zdobywaniem doświadczenia w obsłudze sfery politycznej. Od roku 2013 do 2018 pełnił kilka coraz wyższych funkcji we władzach obwodu moskiewskiego. W następnych trzech latach związał się z obwodem biełgorodzkim, w 2020 r. był nawet przez krótki czas pełniącym obowiązki gubernatora. W tym roku został szefem firmy Rosyjski Operator Ekologiczny (REO; https://reo.ru/) zajmującej się utylizacją śmieci nowoczesnymi metodami. To istotny przystanek na zawodowej drodze Bucajewa. Wreszcie w marcu 2025 r. objął stanowisko wiceministra ekologii, w ministerstwie też zajmował się gospodarką odpadami.
W mediach społecznościowych (https://x.com/rucriminalinfo/status/2052207394076176606) krążyły pogłoski o tym, że kariera Bucajewa nabrała rumieńców dzięki znajomości z wicepremierem Denisem Manturowem (członkostwo w elitarnym jacht i golf-klubie „Pirogowo”) i Siergiejem Czemiezowem (bliski przyjaciel Putina, szef korporacji Rostech).
Firma REO otrzymała sute subsydia (5,5 mld rubli) na zbudowanie zakładów spalania odpadów komunalnych. Projektu nie udało się zrealizować, forsa gdzieś się po drodze rozpłynęła. Latem 2025 r. Czemiezow poinformował Putina, że Rostech na razie musi zamrozić budowę zakładów. Zanim zaczęły się kontrole w REO w marcu 2025 r., Manturow chcąc ratować przyjaciela Bucajewa, przesunął go do ministerstwa ekologii. Na niewiele się to zdało, bo aresztowani top-menedżerowie REO zaczęli sypać i złożyli zeznania obciążające byłego szefa.
Pod koniec kwietnia Bucajew złożył dymisję ze stanowiska wiceministra. Dymisja została przyjęta przez premiera Miszustina.
Bucajew jeszcze tego samego dnia wsiada w Moskwie do samolotu, leci do Mińska, potem do Tbilisi. Tam z kieszeni dobywa amerykańskie dokumenty i odlatuje do USA. Miami wita go z otwartymi ramionami. Jak ćwierkają dobrze poinformowane źródła, zapobiegliwy śmieciarz ma tam willę z ogródkiem. Ale inne źródła piszą, że nie wiadomo, gdzie się podział. Wiadomo jedynie, że nie ma jego nazwiska na listach osób objętych sankcjami.
13 maja MSW rozesłało za Bucajewem list gończy. Jest podejrzany o oszustwa na dużą skalę. Dzień później sąd rejonowy w Moskwie wydał sankcję na aresztowanie Bucajewa. Zaocznie. Niewątpliwie lepiej jest żyć spokojnym życiem mieszkańca Miami czy Houston niż pożywiać się paskudną więzienną zupą w Lefortowie. Zwłaszcza że Bucajew wyróżniał się zamiłowaniem do wystawnego życia, lubił drogie zegarki (kto z rosyjskiej elity ich nie lubi), modne garnitury z najwyższej półki, fajne wózki.
Będę się z zainteresowaniem przyglądać, jaki będzie dalszy ciąg jego historii.
