7 września 2026. Specjalni wysłannicy prezydenta USA, Witkoff i Kushner przylecieli do Moskwy. Z lotniska przejechali się na Kreml rosyjskimi samochodami rządowymi (a nie limuzyną amerykańskiej ambasady). Pogawędzili z Putinem, oblewając go wazeliną i obsypując pochlebstwami. Złego słowa o zbrodniach wojennych – same przyjemne pogaduszki. Udali się do Kijowa. Zełenski podziękował im za przyjazd: „Jesteście bardziej skuteczni niż Patrioty, dzięki wam mieszkańcy Kijowa mogą choć przez kilka nocy spać spokojnie”. Wyjechali. Czy ich misja przybliżyła pokój na Ukrainie?
Wizyta Stevena Witkoffa i Jareda Kushnera w Moskwie (a potem w Kijowie) była próbą odnowienia rozmów pokojowych, które kilka miesięcy temu utknęły w martwym punkcie. Moskwa przez ostatnie pół roku nie zmiękła, wręcz przeciwnie – wydaje się radykalizować. Przy każdej okazji powtarza swoje mantry o niezmiennych celach „specjalnej operacji wojskowej”. Zrobiła to także w rozmowach z Witkoffem-Kushnerem.
Putin wydaje się utwierdzać w przekonaniu, że ma istotną przewagę na froncie, a atakując infrastrukturę energetyczną Ukrainy, zimą doprowadzi wreszcie do katastrofy humanitarnej i złamie ducha walki w Ukraińcach.
Konstantin Eggert (politolog, komentator, od lat na emigracji) mówi: „Wojna jest dla Putina sensem życia, dlatego będzie dalej walczył. Uważa, że i tak ma więcej zasobów [niż Ukraina]. I liczy na to, że w najbliższym czasie rzuci ten kraj na kolana. Jest przekonany, że w 2027 roku nastąpi polityczny przełom, że Ukraina będzie znacząco tracić swoje siły. A to dla niego szansa. Jeszcze trochę wysiłku, jeszcze jeden rzut”. A jeśli chodzi o rozmowy z wysłannikami amerykańskiego prezydenta, to „dla Putina ważne jest dalsze imitowanie rozmowy o czymkolwiek. Przy czym główną osią tych rozmów cały czas jest jedno: przymuszenie Ukrainy do kapitulacji” (https://www.svoboda.org/a/voyna-do-zimy/33849151.html).
Kremlowskie media uznały pojawienie się amerykańskich wysłanników za dobry powód do szyderstw i podawania w wątpliwość sensowności misji. W jednym z telewizyjnych programów publicystycznych komentatorzy w studio nazwali Kushnera i Witkoffa „Bolkiem i Lolkiem”. Jeden z „ekspertów” uznał, że nie należy brać poważnie kogoś, kto nie jest dyplomatą i zajmuje się jakimiś biznesami. A drugi dodał, że „najlepszym rosyjskim dyplomatą jest rosyjski żołnierz”. I po herbacie (https://www.youtube.com/watch?v=Hvc5t_3Ud20&list=PLLWQyEN3YRo41QwWb7e8J5YjBX80WmGtG).
Rzecznik prasowy Kremla Dmitrij Pieskow poskąpił szczegółów: „Nie znamy rezultatów rozmów Kushnera i Witkoffa w Kijowie. Nie wykluczamy, że dojdzie do rozmowy telefonicznej Putin-Trump. Nie wykluczamy, że format rozmów o uregulowaniu może być trójstronny: USA, Rosja, Ukraina. Za wcześnie, by mówić o terminach”.
Rzeczywiście, na razie niewiele wiadomo. Eksperci Ośrodka Studiów Wschodnich w analizie napisali, co mogło być tematem rozmów w Moskwie: „Kreml nadal będzie grał na podziały między Białym Domem a Europą. Może on oferować Waszyngtonowi ograniczenie swojej współpracy z Iranem, w tym przekazywania danych wywiadowczych, w zamian za analogiczne kroki USA wobec Ukrainy. W Europie Rosja będzie intensyfikować kampanię tzw. ataków hybrydowych poniżej progu otwartej wojny wobec wybranych państw europejskich oraz realizować kampanie dezinformacyjne. Jednym z priorytetowych celów tych działań są Niemcy, gdzie odbywa się seria wyborów lokalnych i słabnie poparcie dla rządu federalnego. Zapowiedzią kontynuacji agresywnych rosyjskich działań wobec tego kraju był bezprecedensowy atak rosyjskiego ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa na rząd Friedricha Merza. Ławrow stwierdził, że zamknięcie rosyjskich placówek (konsulatu i Domu Rosyjskiego) w RFN (w odpowiedzi na rosyjską próbę dokonania zamachu terrorystycznego na lotnisku w Lipsku) to „początek prawdziwej wojny” i porównał niemiecką politykę do tej prowadzonej przez nazistowskie Niemcy przed atakiem na ZSRR w czerwcu 1941 r.” (https://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/analizy/2026-09-07/witkoff-i-kushner-w-moskwie-oraz-kijowie-bialy-dom-wznawia).
Minister Ławrow na spotkaniu ze studentami i kadrą MGIMO (z którego pochodzi powyższy cytat o Niemczech) oznajmił, że normalnych stosunków Rosji z Zachodem nie będzie co najmniej za życia obecnych pokoleń. „Nigdy nie mów nigdy, ale moim zdaniem tak właśnie będzie. Nie będzie zaufania do Zachodu, który nas okłamywał i nadal okłamuje” (https://ru.themoscowtimes.com/2026/09/07/mi-seichas-na-edinstvenno-pravilnom-puti-lavrov-zayavil-studentam-chto-pri-ih-zhizni-normalnih-otnoshenii-s-zapadom-u-rossii-ne-budet-a205478). No i masz, Rosja prawdomówna i szlachetna, a Zachód nie dość, że zgniły, to jeszcze kłamliwy. Za ciekawe podsumowanie filipik Ławrowa w MGIMO może posłużyć dzisiejsza publikacja Fundacji Walki z Korupcją. Dawni współpracownicy Aleksieja Nawalnego działają na emigracji i przekopują zasoby internetowe w poszukiwaniu informacji o ukrytych majętnościach rosyjskiej elity politycznej na znienawidzonym Zachodzie. Przygotowali publikację o „osobach bliskich” ministra Ławrowa. Swietłana Polakowa i jej córka Polina Kowalowa otrzymały po rozpoczęciu pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę paszporty Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Polakowa, jak twierdzi portal Ważnyje Istorii, jest „ukochaną” Ławrowa, a Kowalowa – jej córką (https://meduza.io/news/2026/09/07/fbk-blizkie-sergeya-lavrova-poluchili-pasporta-oae-posle-nachala-voyny). Same tradycyjne wartości putinizmu.
