Putin w oczekiwaniu na cud

24 sierpnia 2026. Władimir Putin co rusz zaprzęga historię do swojego rydwanu władzy. A właściwie nie tyle historię, ile jej wypaczoną wersję, mającą obsługiwać bieżące cele polityczne. Putinowi potrzebne jest zwycięstwo. Jakiekolwiek. Byleby je podać na tacy spragnionemu wygranej ludowi i uzasadnić konieczność dalszego sprawowania władzy przez władcę-zwycięzcę. Teraz na służbę Kremla został powołany Dymitr Doński, pogromca Ordy na Kulikowym Polu, książę i święty, który ma przyczynić się do pokonania „ukraińskiego Mamaja”.

Najpierw kilka słów o Dymitrze. Wielki książę moskiewski (1350-1389). Jarłyk na sprawowanie władzy w księstwie otrzymał od Złotej Ordy (próbował uwolnić się od poddaństwa, ale bezskutecznie). Toczył wieloletnie wojny z innymi książętami ruskimi (suzdalskimi, twerskimi), a także Wielkim Księstwem Litewskim. Zapisał się w historii jako zwycięzca w bitwie z Mamajem na Kulikowym Polu (1380), „gdzie w sojuszu z kilkoma ruskimi i litewskimi książętami rozbił wojska zbuntowanego wodza Złotej Ordy, Mamaja […]. W kanonicznym żywocie księcia nie wspomina się o tym, że dwa lata później, w 1382 r., po wzięciu Moskwy przez prawowitego władcę Ordy, Tochtamysza, Dymitr uznał jego zwierzchność i wznowił płacenie daniny” – pisze w „Nowej Gazecie. Europa” Lera Furman (https://novayagazeta.eu/articles/2026/08/20/moshchnye-gastroli).

Dymitr był dziecięciem swojego wieku – niespokojnego, pełnego wzajemnych krwawych wojen podjazdowych pomiędzy znajdującymi się pod jarzmem chanów ruskimi książętami, zawieranych i zrywanych sojuszy z wrogami, okrucieństw. Artystycznie uchwycił ducha tej epoki Andriej Tarkowski w swoim genialnym dziele „Andriej Rublow”.

Furman w swojej publikacji przypomina: postać Dymitra została zmitologizowana w czasie wielkiej wojny ojczyźnianej. „Pod koniec 1942 r. Dymitr został „zmobilizowany”. Metropolita Sergij wezwał wtedy wierzących do zbiórki pieniędzy na pancerną kolumnę imienia księcia. Stalin zezwolił patriarchatowi na otwarcie (po raz pierwszy za czasów sowieckich) specjalnego rachunku w Banku Państwowym. Za zebrane 8 mln rubli wyprodukowano 40 czołgów, które zostały w 1944 r. przekazane Armii Czerwonej. Czołgi te prezentowane były po wojnie w wielu muzeach, a Dymitr obrastał w coraz to nowe heroiczne piórka. Szczytowym momentem tego procesu był rok 1980 r., 600. rocznica bitwy na Kulikowym Polu. A osiem lat później Dymitr został kanonizowany przez Cerkiew, w roku 1000-lecia chrztu Rusi”.

Jak widać, postać księcia Dymitra przydawała się na różnych etapach historii do takich czy innych aktualnych celów. I oto Dymitr Doński znowu został „zmobilizowany”, tym razem na putinowską „specjalną operację wojskową” przeciwko Ukrainie oraz – jak twierdzi kremlowska propaganda – całemu Zachodowi.

Szczątki Dymitra spoczywały w Soborze Archangielskim na Kremlu. Latem tego roku, jak twierdzi Patriarchat Moskiewski, trzeba było przeprowadzić nieplanowany wcześniej remont krypty moskiewskich książąt – trzeba było pilnie zapobiec możliwym uszkodzeniom sarkofagów. Okazało się, że wieko trumny Dymitra Dońskiego jest pęknięte w dwóch miejscach, co mogłoby doprowadzić do zawalenia się pokrywy i narażenia na szwank znajdujących się w środku szczątków. Patriarcha Cyryl wydał zezwolenie na otwarcie sarkofagu. Ciało Dymitra spoczywało niemal nienaruszone.

Po wspomnianej wyżej kanonizacji Dymitra w 1988 r. jego szczątki zyskały status relikwii. Toteż patriarcha skorzystał w niepowtarzalnej okazji, aby pozyskać do celów kultu kilka fragmentów ciała świętego księcia. Jedna z relikwii została przeniesiona do Soboru Chrystusa Zbawiciela, pozostałe – umieszczone w specjalnych relikwiarzach. Mają one zostać wysłane do jednostek wojskowych, przede wszystkim – na front. Organizacja zrzeszająca konserwatywnych prawosławnych aktywistów Sorok Sorokow uznała, że wydostanie relikwii Dymitra to znak nieomylny rychłego zwycięstwa.

20 sierpnia Sobór Archangielski z okazji otwarcia sarkofagu Dymitra odwiedził osobiście Putin. Kamera prowadziła go podczas samotnego spaceru przez Kreml, przez puściutkie przestrzenie przemykali tylko dyskretnie ochroniarze.
Putin uznał znalezienie relikwii za „absolutnie unikalne”, „zadziwiające” i „cudowne” wydarzenie, przystał też na propozycje Cerkwi, aby relikwie peregrynowały i wzmacniały bojowego ducha rosyjskiego wojska.

Zdaniem publicystki Ksenii Łuczenko, specjalizującej się w tematyce cerkiewnej, rzekomy „cud” odkrycia ciała Dymitra Dońskiego był przygotowywany od dawna. „Przecież i historycy, i duchowni doskonale wiedzieli, gdzie znajduje się grób księcia, wystarczyło unieść wieko. […] A teraz będą wozić relikwiarze i urządzać procesje w pobliżu linii frontu. Władze potrzebowały kolejnego mistyczno-ideologicznego wydarzenia, bo sprawy nie mają się zbyt dobrze. W ubiegłych latach na front wożono relikwie Mikołaja Cudotówrcy, świętych Piotra i Fewronii Muromskich, Łukasza Krymskiego i Matrony Moskiewskiej oraz kilka cudami słynących ikon” (https://t.me/orthozombies/1755). Ale jakoś bez spodziewanych efektów.

A teraz – na deser danie złożone z interpretacji wydarzeń sprzed ponad sześciuset lat podlane sosem kremlowskiej propagandy. Proszę trzymać się uchwytów.

TV Rossija w niedzielnym programie „Wiesti Niedieli” (przy okazji – wieloletni prowadzący, wielki kapłan propagandy Dmitrij Kisielow już nie będzie prowadził tego sztandarowego programu, wczoraj zastąpił go deputowany Jewgienij Popow, specjalista od brutalnej propagandy) można było usłyszeć, że bitwa na Kulikowym Polu była rozgrywką pomiędzy Rusią i… Zachodem, a Mamaj – protegowany papieża i wszechmocnej Genui – stał na czele… „proxi-armii Zachodu”. „Europa zawsze potrafiła znaleźć pożytecznych samozwańców do walki z Moskwą”. Dymitr Doński chyba by się mocno zdziwił, że nie walczył ze wschodnimi władcami, a z Zachodem. Ale linia propagandy jest czytelna i prosta: tak jak w XIV wieku Dymitr walczył z podstawionymi przez Zachód wrogami, tak i teraz Moskwa musi stawić czoło marionetce Zachodu – czyli Zełenskiemu w Kijowie. „A Dymitr Doński jest obecny we współczesnej historii jako nasz sojusznik i nasz współczesny” – tymi słowy kończy się 9-minutowy materiał telewizyjny (https://x.com/agents_media/status/2091828289929367684).

Walerij Paniuszkin w „The Moscow Times” kpi z tego telewizyjnego konceptu i w ogóle z naciąganego cudu o „odnalezieniu” ciała księcia: okazuje się, że „Dymitr Doński zwyciężył w bitwie na Kulikowym Polu i na zawsze wygnał z ruskiej ziemi mongolsko-faszystowskich banderowców” (https://ru.themoscowtimes.com/2026/08/20/chei-knyaz-podderzhit-li-dmitrii-donskoi-shturm-slavyanska-i-kramatorska-a203931). A teraz ma patronować zdobyciu Słowiańska i Kramatorska.

Dodaj komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.