9 sierpnia 2026. Na pytanie zawarte w tytule nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Okoliczności epizodu w restauracji Balzi Rossi w centrum Moskwy z użyciem ładunku wybuchowego nadal skrywane są przez oficjalne czynniki. Przez pryzmat tego wydarzenia widać kilka ciekawych zjawisk.
Balzi Rossi mieści się w stalinowskiej „wysotce” przy Placu Kudrińskim w centrum Moskwy. Niegdyś był tu słynny „gastronom”, czyli sklep z delikatesami – wizytówka stołecznego wykwintu za czasów siermiężnego sowieckiego handlu. Szefem kuchni w Balzi Rossi jest Włoch z Neapolu, menu skomponowane jest ze smakiem, cennik – również robi wrażenie: porcja risotto kosztuje ponad półtora tysiąca rubli, tyle samo trzeba zapłacić za policzki wołowe czy spaghetti z owocami morza, za lampkę wina – od tysiąca do siedmiu tysięcy rubli, można się też uraczyć szampanem za 139 tysięcy, do dyspozycji gości jest też bar, w którym pięćdziesiątka wódki kosztuje do tysiąca rubli, a whiskey – grubo więcej. To nie są ceny dla szeregowych obywateli. Restauracja Balzi Rossi w 99 procentach należy do Maksima Kuzniecowa, który w 2022 roku kręcił biznesy w zięciem premiera Michaiła Miszustina, Aleksandrem Udodowem (https://www.svoboda.org/a/generaly-i-semjya-chto-izvestno-o-zhertvah-vzryva-v-restorane-balzi-rossi/33823606.html).
Restauracja zachęca do organizowania imprez – fourchette do 230 osób, bankiet przy stołach – do 120 osób. Z tej oferty skorzystał organizator imprezy, która zaplanowana była na 1 sierpnia. Do dziś nie wiadomo, kto był gospodarzem przyjęcia. Przecieki w mediach społecznościowych mówiły, że dobrą okazję do świętowania miał generał pułkownik Aleksandr Czajko, niedawno nominowany na stanowisko dowódcy Sił Kosmiczno-Powietrznych, który pod koniec lipca ukończył 55 lat. Według niepotwierdzonych doniesień (a mamy tu do czynienia niemal wyłącznie z takimi), na sali, w której zbierali się eleganccy goście, wisiały dekoracje nawiązujące do 55-letniego jubileuszu Aleksandra. Czajko na początku agresji na Ukrainę dowodził grupą „Wschód”, której oddziały oskarżane są zbrodnie wojenne w Buczy i in. O zbrodnie wojenne jest też generał oskarżany za swoje działania w Syrii (https://meduza.io/feature/2026/08/02/tselyu-terakta-v-moskovskom-restorane-veroyatno-byl-general-aleksandr-chayko-hotya-sam-on-i-ne-postradal).
Co się właściwie stało w restauracji? Zjeżdżali się goście, szychy z ministerstwa obrony i Federalnej Służby Bezpieczeństwa, koledzy jubilata i członkowie jego rodziny. W pewnym momencie do lokalu weszła kobieta z firmy kurierskiej, która przywiozła pięknie zapakowane pudło z prezentem dla gospodarza imprezy. Ochroniarz (zapewne funkcjonariusz Federalnej Służby Ochrony) zatrzymał ją przy drzwiach, by sprawdzić pakunek. Nie zdążył: paczka wybuchła (zapewne została zdetonowana zdalnie). Siła eksplozji przyrównywana jest do kilograma trotylu.
Zginęło kilka osób (nie wiadomo do dziś, ile, Narodowy Komitet Antyterrorystyczny podał w komunikacie, że były trzy ofiary śmiertelne), w tym nieszczęsna kurierka, która zapewne o zawartości feralnego pudełka nie miała pojęcia, oraz dociekliwy ochroniarz. Rany odniosło ponad 20 osób. Komitet Antyterrorystyczny wszczął śledztwo z artykułu „zamach terrorystyczny”. Nazajutrz wyciekły dane o kolejnych ofiarach. Też niepotwierdzone, tajne przez poufne. W szpitalu zmarł zięć generała Czajki, Daniił Pieriedrij oraz jeden z generałów obecnych na uroczystości Walerij Płochotniuk. Córka generała, 25-letnia Maria została ciężko ranna w głowę. Najprawdopodobniej to właśnie ona wraz z mężem była organizatorką bankietu urodzinowego papy. Dziennikarze śledczy próbują określić nazwiska ofiar, analizując dostępne dane, które nie potwierdzają jednak wprost, kto zginął, a kto został ranny. Ukraiński bloger Necro Manser (OSINT) zauważył, że w tych dniach odbył się po cichu pogrzeb jeszcze jednego generała – Igora Jerusalimowa, który był znajomym Aleksandra Czajki (https://www.svoboda.org/a/generaly-i-semjya-chto-izvestno-o-zhertvah-vzryva-v-restorane-balzi-rossi/33823606.html).
Rosyjska telewizja tylko 1 sierpnia wspomniała mgliście o zamachu, potem temat zawinięto w szczelny dywan. Próbowano w firmowy sposób mylić tropy: a może to był wybuch gazu, a może sprawcy chcieli zniechęcić do prowadzenia biznesu w Moskwie włoskich kucharzy. Jedna wersja „bardziej prawdopodobna” od drugiej.
W mediach społecznościowych komentowano wydarzenie z przekąsem. Nawet Z-blogerzy wyrażali niezadowolenie, że generalicja jest tak beztroska, że nie uważa, gdzie i z kim się bawi: „gdybyście robili sobie bibki w swoich rezydencjach, to nic takiego by się nie stało, a tu się zachciało frykasów w ogólnie dostępnym miejscu” i tym podobne.
Ukraina nie wzięła na siebie odpowiedzialności za zamach. Nie wiadomo też do tej pory, czy to właśnie generał Czajko był celem zamachu (notabene, sam generał nie został poszkodowany). Być może chodziło o kogoś z zaproszonych gości. Być może i jeszcze wiele razy być może.
