25 lutego 2026. Tego muzeum już nie było, a zacieranie pamięci o zbrodniach stalinizmu zaczęło się kilka lat temu. Ale ogłoszenie że zamiast Muzeum Historii Gułagu w Moskwie będzie teraz Muzeum Pamięci Ofiar Ludobójstwa Narodu Radzieckiego przypieczętowało symbolicznie przejście do nowej fazy politycznej eksploatacji historii. Zarówno historii represji, jak i historii wielkiej wojny ojczyźnianej, sprowadzonej przez Putina do roli skłamanej cegiełki w fundamencie jego władzy.
W listopadzie 2024 r. Muzeum Historii Gułagu „tymczasowo zamknięto”. Jak głosił oficjalny komunikat – z uwagi na konieczność zapewnienia bezpieczeństwa pożarowego. I taki stan zawieszenia trwał do 20 lutego br., kiedy to podano do wiadomości, że tamto muzeum już nie wróci, a w jego siedzibie powstanie twór nowy – Muzeum Pamięci Ofiar Ludobójstwa Narodu Radzieckiego (https://www.interfax.ru/moscow/1073850). W styczniu 2025 r. mer Moskwy zwolnił dyrektora Muzeum Gułagu, Romana Romanowa, a w grudniu tego roku Putin usunął go z Rady ds. Praw Człowieka przy Prezydencie FR. W oficjalnych papierach próbowałam się doszukać decyzji o formalnym zamknięciu placówki, ale nie znalazłam. Na stronie internetowej Muzeum Historii Gułagu widnieje tylko komunikat, że „w Moskwie pojawi się Muzeum Pamięci” (https://www.gmig.ru/). Dziwne zabiegi i przedbiegi – bo niby Muzeum Gułagu nie zlikwidowano, ale w taki sposób zmieniono jego jestestwo, że faktycznie przestało istnieć. Podobny firmowy „myk” jak z nazwaniem wojny z Ukrainą „specjalną operacją wojskową”.
Ogólne założenie nowego muzeum jest takie, aby przedstawić zbrodnie nazistów na terytoriach okupowanych przez Niemcy i ich sojuszników. Dyrektorką ma zostać Natalia Kałasznikowa (dotychczas była dyrektorką muzeum Twierdza Smoleńska), która może się poszczycić „legitymacją weterana działań bojowych, medalem Za wkład w umocnienie obronności Federacji Rosyjskiej i medalem Uczestnik specjalnej operacji wojskowej”.
Pracownicy Muzeum Gułagu mówią, że eksponaty pozostaną w magazynach. To znaczy, że na wystawy nie trafią. Według deklaracji Kałasznikowej, celem nowej placówki jest „upamiętnienie znaczącej i tragicznej stronicy w historii naszego kraju, która łączy losy milionów rodaków. Jedno z kluczowych zadań to uformować w nowym pokoleniu odrzucenie nazizmu w każdej postaci”.
Radio Swoboda w komentarzu napisało: „Zadanie szlachetne. Z tym że Kreml specyficznie traktuje pojęcie nazizmu w kontekście wojny z Ukrainą [propaganda od rana do nocy bębni, że w Kijowie rządzi nazistowska junta, z którą trzeba skończyć]. Ale tak czy inaczej powstaje pytanie: dlaczego „odrzucenie nazizmu” trzeba wbijać młodym do głów kosztem ukrywania prawdy o stalinizmie?” (https://www.svoboda.org/a/predskazuemo-i-pechaljno-blogery-o-zakrytii-muzeya-istorii-gulaga/33685271.html). Przebywający na emigracji opozycjonista Władimir Kara-Murza napisał na platformie X: „Dzisiejszym oprawcom na Kremlu i na Łubiance, ma się rozumieć, nie jest potrzebne przypominanie o zbrodniach ich bezpośrednich poprzedników” (https://x.com/vkaramurza/status/2024920407430812142).
