Osobliwości narodowej izolacji

7 kwietnia 2020. Na początek oficjalna statystyka. Dziś rano oficjalnie potwierdzono 7497 przypadków zarażenia koronawirusem w Rosji, w ciągu doby przybyło 1154; najwięcej chorych zarejestrowano w Moskwie – 5181, w obwodzie moskiewskim – 454, w Petersburgu – 295, 58 zgonów, 494 osoby wyzdrowiały, przeprowadzono 795,5 tys. testów. Dane pochodzą ze strony internetowej ministerstwa zdrowia (https://covid19.rosminzdrav.ru/).

W latach 90. hitem rosyjskich kin były filmy Aleksandra Rogożkina „Osobliwości narodowego polowania” i „Osobliwości narodowego wędkarstwa” – z przymrużeniem oka ukazano w nich przyzwyczajenia, humor, rytuały przeciętnych Rosjan, którzy odpoczywają na łonie natury. Widzom bardzo się to podejście spodobało, krytycy zobaczyli w tym nawet uogólnienie rosyjskiego charakteru narodowego. Gdyby Rogożkin chciał kontynuować swoją złotą serię, materiału w czasach zarazy znalazłby niemało.

Zacznę od Kremla. Pamiętacie Państwo, jak kilka lat temu Władimir Putin nagle zniknął z Kremla, przepadł na wiele dni nie wiadomo gdzie i nie wiadomo, z jakiego powodu? Komunikaty, co się z nim dzieje, były mętne. Sekretarz prasowy Dmitrij Pieskow dla uwierzytelnienia podawanych uspokajających informacji pokazywał w telewizji filmiki z udziałem prezydenta, mające poświadczać jego intensywną obecność i wytężoną pracę. Były to jakieś wygrzebane z dawnych czasów odrzuty z oficjalnej kroniki, przygrzewane kotlety, mające sprawiać wrażenie świeżych. Obecnie obserwujemy powtórkę. W ciągu dwóch ubiegłych tygodni Władimir Władimirowicz nie schodził z ekranów – bo i orędzia wygłaszał jedno po drugim, i odwiedził szpital w Kommunarce, i naradzał się z kolegami z G20, i prowadził wideokonferencje z rządem itd. itp. W pewnym momencie powstała nerwowa sytuacja, gdy okazało się, że naczelny lekarz odwiedzanego szpitala złapał koronawirusa, a z Putinem rozmawiał bez maski i bez rękawiczek ściskał mu dłoń. Pieskow uspokajał, że zdrowie głowy państwa jest w należytym porządku. Na przemian podawano informacje, że Putin „jest na Kremlu, pracuje”, to znowu, że „pracuje, ale zdalnie”.

Wczoraj nieoczekiwanie rosyjska telewizja pokazała relację ze spotkania prezydenta z wicepremierem Jurijem Trutniewem i ministrem rozwoju Dalekiego Wschodu i Arktyki Aleksandrem Kozłowem. Nic ważnego – ot, rutynowa rozmowa. Na filmiku widać wyraźnie, jak prezydent krzepko ściska prawice swoich gości. Żaden z nich nie ma maski i rękawiczek. Zaraz też sekretarz Pieskow pospieszył z zapewnieniem, że tym spotkaniem „Putin nie naruszył reżimu samoizolacji”, a i jeszcze, że „ściska dłoń, komu chce”. Hm. Na oficjalnej stronie internetowej Kremla wskazano, że spotkanie miało miejsce 6 kwietnia. Kozłow tymczasem opowiadał Putinowi o swojej wizycie na Zabajkalu, którą odbył „w zeszłym tygodniu”. Tymczasem jak wynika z oficjalnego kalendarza ministra, był on tam 13 marca, a zatem było to trzy tygodnie temu, a nie tydzień. Na rozbieżność zwrócił uwagę spostrzegawczy dziennikarz Oleg Kaszyn.

Dziś znowu prezydent pojawił się na ekranach telewizorów – prowadził wideokonferencję z lekarzami. Prowadził ją z rezydencji w Nowo-Ogariowie. Czy to było dzisiaj? Oficjalny komunikat powiada, że tak, dzisiaj.

Zostawmy prezydenta w jego rezydencji. Przejdźmy do bardziej przyziemnych osobliwości. W mediach społecznościowych bodaj najbardziej komentowaną informacją dotyczącą warunków przebywania społeczeństwa w wymaganej samoizolacji była historia, jaka wydarzyła się na Patriarszych Prudach w Moskwie. Mężczyzna wyszedł z psem na spacer (wolno w Moskwie spacerować z czworonogiem, ale najdalej 100 metrów od domu), podjechała policyjna suka, wysiadło dwóch funkcjonariuszy. Od słowa (nieuprzejmego) do słowa (opryskliwego), faceta stróże prawa zwinęli, wepchnęli do suki, a zdziwioną psinę zostawili na skwerku. Zatrzymany nazywa się Jezus (Иисус) Worobjow. Właśnie ta okoliczność sprowokowała komentatorów do zabrania głosu: „Jezus pojawił się na Patriarszych Prudach”, „Zamknęli Jezusa w areszcie”, „Czy skażą Jezusa na 15 dni aresztu za spacer po Patriarszych Prudach?” i tak dalej w tym duchu. No bo przecież każdy wie, że właśnie na Patriarszych Prudach zaczyna się wielka powieść Michaiła Bułhakowa „Mistrz i Małgorzata”, tyle że tam nie Jezus się pojawia, a Woland vel Szatan. Potem się okazało, że zatrzymany Worobjow tak naprawdę ma na imię Denis, a imienia Jezus używa jedynie jako pseudonimu. Socjolog Igor Ejdman jednak nie odpuścił: „Gdy na Patriarszych Prudach pojmano Jezusa, Poncjusz Piłat na Kremlu mył ręce po raz setny tego dnia, ale dławiący strach nie opuszczał go”. Mistyka narodowej izolacji.

Jak pisałam w poprzednim odcinku kroniki koronawirusowej, Putin w swoim orędziu zapowiedział, że przekazuje na szczebel regionów decyzje dotyczące walki z wirusem. W niektórych prowincjach nie stwierdzono przypadków Covid-19 albo jest ich na razie bardzo niewiele, więc nie wprowadza się tam samoizolacji czy powszechnej kwarantanny ani ograniczeń w poruszaniu się. Ale są i takie, które wprowadzają nowe przepisy. Zaskoczone nagłą samodzielnością władze niektórych regionów trochę się bez odgórnych instrukcji pogubiły. Na przykład w Omsku, a potem także w Jarosławiu, gdzie są duże rafinerie ropy, wprowadzono obowiązek pomiaru temperatury u ludzi, przychodzących do pracy. Efekt: pracownicy w długich kolejkach czekają na przekroczenie bramki, tłoczą się na placu (można to zobaczyć na zdjęciach np. tu: https://twitter.com/teamnavalny_yar/status/1247073281955553282?s=20). W Nowouralsku z kolei władze wprowadziły obowiązek posiadania przepustki uprawniającej do opuszczenia miasta. Efekt? Tak, zgadli Państwo: ludzie musieli stać w kolejce, blisko siebie, na ogół bez rękawiczek i masek.

Jak pisze popularny dziennik „Moskowskij Komsomolec”, nie wszystkim w Moskwie uśmiecha się życie w czterech ścianach: kwitnie podziemny sport, np. boks lub treningi innych dyscyplin; można też sobie zorganizować przyjęcie. „Zupełnie jak w Ameryce w latach prohibicji” – podsumowuje gazeta (https://www.mk.ru/social/2020/04/04/taynye-razvlecheniya-koronavirusnoy-moskvy-podpolnye-trenirovki-i-sekretnye-bankety.html).

Na koniec rubryka kulturalna. Wobec zamknięcia kin, teatrów, cyrków, sal koncertowych artyści przenieśli się do mediów społecznościowych. Dziś popularnością na Twitterze cieszy się filmik o tym, jak sobie radzą artyści petersburskiego Teatru Michajłowskiego w domowych pieleszach – niezłe balety, muszę przyznać, obejrzyjcie: https://twitter.com/neobedennyy/status/1247504369555210240?s=20 . A jedna ze stacji telewizyjnych rusza dziś z cyklem programów „Siedzimy w domu z gwiazdami” – celebryci opowiadają, jak im się wiedzie w samoizolacji.

Drugie orędzie – pusty dzwon?

3 kwietnia. W Rosji przybywa zainfekowanych koronawirusem, oficjalne statystyki dziś rano podały: 4149 zarażonych, w ciągu doby przybyło 601 przypadków, zmarły 34 osoby. W Moskwie jest najwięcej chorych: 2923; zmarł 39-letni mężczyzna – to najmłodsza ofiara w stolicy. W Syktywkarze w Republice Komi w szpitalu zaraziły się jednocześnie 53 osoby. Gubernator Komi podał się „w związku z trudną sytuacją” do dymisji. W Permie zmarła naczelna redaktorka tygodnika „Diełowoj Intieries” Anastasija Pietrowa, testy potwierdzające zarażenie koronawirusem przyszły do szpitala już po jej śmierci.

Minister zdrowia wyraził ostrożny optymizm, że wybrane przez rząd środki (izolacja; wstrzymanie ruchu lotniczego itd.) pozwoliły na ograniczenie wzrostu zachorowań. Ze szpitala wypisano łącznie 281 osób, które przeszły infekcję i wyzdrowiały.

Wczoraj od rana media grzały silniki, zapowiadając orędzie prezydenta Putina. Zapowiadano je na godzinę 16. Niecierpliwi obserwatorzy snuli domysły, jakie to doniosłe treści Władimir Władimirowicz narodowi przekaże, spekulowano, że zapowie wprowadzenie stanu nadzwyczajnego lub może ogłosi szeroko zakrojony plan pomocy rządu dla tych, którzy zostaną poszkodowani. Nadeszła godzina szesnasta, Putin nie pojawił się w telewizyjnym okienku. Mamy niewielkie opóźnienie – uspokajał rzecznik. Wreszcie ukazały się odpowiednie plansze zapowiadające mówcę. Była godzina 16.55. W rogu ekranu ukazała się wywieszka „Live”. Prezydent miał do powiedzenia dwie rzeczy: o przedłużeniu okresu wolnego od pracy do 30 kwietnia, z zachowaniem wynagrodzeń (i z możliwością skrócenia, jeśli sytuacja epidemiologiczna na to pozwoli) oraz o przekazaniu szefom regionów decyzji, jakie kroki podejmować w sytuacji zagrożenia wirusem. Spostrzegawczy komentatorzy zauważyli, że zegarek na przegubie Putina wskazuje godzinę 16.15. Zatem można przypuszczać, że wystąpienie zostało wcześniej nagrane i prostokącik Live był ściemą. Dlaczego tak się stało? Czy Putin nie dowierza swojej umiejętności występowania na żywo? Przez lata sprawowania władzy i rozlicznych rytuałów przed kamerami wyspecjalizował się w gatunku spektakli telewizyjnych z udziałem i bez udziału publiczności.

Ale wróćmy do samej treści wystąpienia. Gorące komentarze w Twitterze były bardzo krytyczne: kto będzie płacił ludziom za przestój? Czy to znaczy, że na małym i średnim biznesie można postawić krzyżyk? Dlaczego znowu się spóźnił prawie godzinę – ma nas za nic? Fiodor Kraszeninnikow rozwinął interpretację: „Putin zdjął z siebie całą odpowiedzialność za to, co się dzieje, przerzucił wszystko na barki gubernatorów, merów i prywatny biznes. Kadra gubernatorska to niesamodzielne wydmuszki – wszystko uzgadniają z Kremlem. Wystawiono ich na linię strzału: będą musieli robić to, co się im każe, ale za błędy to oni będą dostawać po łbie. A Putin będzie mógł powiedzieć: a ja nic takiego nie mówiłem, to wszystko omyłki władz regionalnych. Chciałbym usłyszeć opinię Putina, skąd biznes miałby wziąć pieniądze, aby wypłacić w kwietniu wynagrodzenia pracownikom, zapłacić podatki, wyasygnować środki na wynajem pomieszczeń itd. Prezydent uspokaja, że jakieś pieniądze rząd wypłaci. […] Sytuacja jest dużo gorsza niż [władze] mówią, w przeciwnym razie Putin z radością zniósłby wszystkie kwarantanny. Bo w rezultacie one uderzą także w niego i to szybko”. Opozycjonista Aleksiej Nawalny dorzucił ostrzej: „Putin jest oderwany od rzeczywistości. On nie rozumie najprostszej rzeczy: ludzie nie mają pieniędzy, aby po prostu siedzieć w domu bez pracy. Pracodawcy nie mają pieniędzy , żeby płacić wszystkim tak po prostu za nic. W orędziu nie powiedział o tym ani jednego słowa”. Wśród komentarzy nie brakuje też takich, które nawet wróżą Putinowi rychły koniec kariery z powodu buntu elit albo buntu szerokich mas. Jest też sporo rozważań o rywalizacji pomiędzy premierem Michaiłem Miszustinem i merem Moskwy Siergiejem Sobianinem. Temat do rozwinięcia przy następnej okazji.

Media obsługujące Kreml dzisiaj zachwycały się konceptem Putina o przekazaniu kompetencji do władz regionalnych: „Rosja to federacja; każdy zna swoje podwórko i wie, co się tam dzieje”. Na razie trzech gubernatorów nie wytrzymało tych dobroci i podało się do dymisji. Jak zwykle z animuszem ruszył do boju Ramzan Kadyrow, który zwołał naradę, porozstawiał wszystkich po kątach, nakazał samoizolację mieszkańcom Czeczenii, a teraz sam jeździ wieczorem po Groznym swoim samochodem i sprawdza, co się dzieje. O tym, jak sobie radzą w poszczególnych regionach, będzie w następnym odcinku.

Patriarcha Cyryl mercedesem objechał dziś Moskwę z ikoną Matki Boskiej, modląc się o oddalenie zarazy. Cerkiew z ociąganiem, ale w końcu wprowadziła ograniczenia w udziale wiernych w nabożeństwach.

Wrócę jeszcze do Putina i jego orędzia. Sondażownie (FOM, WCIOM) zmierzyły efekt pierwszego orędzia (z 25 marca). Okazuje się, że spadający przez dłuższy czas ranking Putina nieco drgnął i poszedł w górę: do 64% poparcia. Po drugim orędziu znowu zmierzono i znowu poparcie i zaufanie do prezydenta wzrosło: odpowiednio do 72% i 73%.

Rosja siedzi w domu

31 marca. Kolejny odcinek kroniki koronawirusa w Rosji rozpocznę od oficjalnych danych o liczbie zarażonych: w ciągu doby ponad pięćset nowych przypadków, łącznie 2337.
Zaostrzają się z dnia na dzień przepisy. Pisałam uprzednio o tym, że mer Moskwy Siergiej Sobianin już dwa dni temu zalecił mieszkańcom, by nie opuszczali domów. Podobno bardzo się zafrasował, gdy obejrzał sceny z niedzielnych stołecznych parków, zamienionych w jedno wielkie barbecue. Znajomi skrzykiwali się na „ostatniego drinka” przed kwarantanną, na bulwarach puszczano w niebo ostatnie fajerwerki przed zamknięciem lokali rozrywkowych, a w sklepach wielkopowierzchniowych szaleli klienci spragnieni nagle składanych stolików czy ekspresów do kawy.

Prezydent Putin zapowiedział, że ten tydzień ma być wolny od pracy, namawiał, aby rodacy pozostali w domach. Ale samo namawianie okazało się niewystarczające. Dzisiaj Duma Państwowa bez żadnej debaty przegłosowała ekspresowo ustawy zwiększające odpowiedzialność za naruszenie zasad sanitarno-epidemiologicznych i rozpowszechnianie fake newsów na temat wirusa. Poprawki do kodeksu karnego Duma przyjęła od razu w trzech czytaniach. Następnie nowe ustawy szybką ścieżką trafią do Rady Federacji.
Jakie są te zmiany? Za naruszenie norm kwarantanny, które będą miały poważne konsekwencje, grozi w myśl nowych zapisów kara do 7 lat pozbawienia wolności, a za rozpowszechnianie „niebezpiecznych” niesprawdzonych informacji – do 5 lat. Przewidywane są też wysokie grzywny za naruszanie kwarantanny.

Radio Swoboda określiło te kroki jako „sanitarną dyktaturę cyfrową”, a system kontroli mieszkańców wprowadzony w Moskwie jako „cyfrowy Gułag”. System zakłada bowiem kontrolę poprzez kamery monitoringu i telefony komórkowe. Jaka jest podstawa prawna? Zdaniem opozycyjnych polityków i publicystów, podstawy prawnej nie ma. Nie ma też ścisłej definicji statusu nakazów mera Moskwy (a w ślad za Moskwą obostrzenia w poruszaniu się po mieście wprowadzono w innych regionach Rosji). W kraju nie został jednak wprowadzony stan wyjątkowy.

Dziś w Moskwie było spokojnie, żadnych szaszłyczków nikt już pod gołym niebem nie urządzał. Po ulicach kursowały samochody odkażające jezdnie, chodniki i podwórka. W wieczornym wydaniu dziennika telewizyjnego pokazano zatrzymanego przez policję młodego człowieka, który uciekł z miejsca odbywania przymusowej kwarantanny, urządził bibkę urodzinową, zaprosił gości. Być może dobrze się bawił, ale mógł swoich bliskich pozarażać. Pokazanie w telewizji, że został złapany i zostanie przykładnie ukarany, ma być przestrogą dla innych.

Ale tematem dnia nie były ani nowe przepisy, ani kary za ich łamanie. W godzinach popołudniowych naczelny lekarz szpitala Kommunarka Denis Procenko poinformował na swoim profilu w FB, że stwierdzono u niego koronawirusa. Wiadomość momentalnie została podchwycona przez wszystkie agencje informacyjne i media społecznościowe.
Sęk w tym, że ten szpital, do którego przywożeni są pacjenci z COVID-19, odwiedził kilka dni temu prezydent Putin. Procenko oprowadzał dostojnych gości osobiście, rozmawiał, ściskał prawice. Bez maski, bez rękawiczek. Kiedy lekarz się zaraził? Trudno to ustalić. Sekretarz prasowy Putina, Dmitrij Pieskow zapewnił, że prezydent regularnie jest testowany na okoliczność koronawirusa i że wszystko jest w porządku. Ale wcześniej Pieskow mówił, że wszyscy, z którymi spotyka się Putin, są sprawdzani. Doszła więc jeszcze jedna wątpliwość, gdyż Pieskow uczestniczył 8 marca w przyjęciu, na którym byli zarażeni ludzie (pisałam o tym w poprzednim odcinku kroniki: http://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2020/03/29/uczta-przed-dzuma/).
*
Pod koniec dnia przyszła jeszcze jedna wiadomość – tym razem z rynków paliwowych. Cena baryłki ropy Urals spadła do 13 dolarów. Tak niskie ceny notowano w 1999 r.

Uczta przed dżumą

29 marca. Rosja odnotowała czterocyfrową liczbę oficjalnie zarejestrowanych przypadków COVID-19: dziś już 1534 przypadki, najwięcej w Moskwie: ponad tysiąc. Po mieście jeżdżą samochody z megafonami na dachu i przypominają, że należy zostać w domu. Nie wszyscy stosują się do tych zaleceń, w mediach społecznościowych pojawiły się filmiki z beztroskich imprezek przy szaszłyku (rosyjski odpowiednich naszego grilka). Mer Moskwy Siergiej Sobianin ogłosił właśnie obowiązkową kwarantannę dla wszystkich mieszkańców miasta; wychodzić z domu można tylko w wyjątkowych przypadkach – np. zagrożenia dla zdrowia, do pracy, po niezbędne zakupy do najbliższego sklepu. Tymczasem media przewidują, że zostaną wprowadzone dalsze ograniczenia w poruszaniu się – już nie tylko samolotem, ale także pociągami, i nie tylko za granicę, a także wewnątrz kraju. Oficjalnego potwierdzenia tych domysłów na razie brak.

A jeśli o rosyjskich mediach mowa, to realizują one dwa zadania: informacja o tym, co się dzieje z COVID-19 w Rosji i narracja o tym, jak zawala się zachodnia cywilizacja. Dotyczy to szczególnie rosyjskiej telewizji państwowej, ciągle najpopularniejszego środka masowego przekazu. Pierwsza warstwa składa się z oficjalnych komunikatów rządu, relacji o wizytach Putina i innych przedstawicieli władz w szpitalach i innych placówkach służby zdrowia, reportaży z laboratoriów, gdzie trwają prace dla testami itd. O drugiej warstwie mówi Aleksandr Morozow (https://www.svoboda.org/a/30513774.html): „Kremlowscy publicyści nadal piszą o histerii zachodnich elit i rozpadzie UE, zdarzają się i doniesienia, że wirus został przywieziony do Chin przez amerykańskich wojskowych. Z drugiej strony kremlowskie media włączyły też dyskurs o globalnej solidarności, jako że rosyjski rząd będzie wprowadzał takie same działania, jak europejskie rządy. Dalej oba dyskursy będą następnie miksowane: rosyjskie władze świetnie sobie radzą z wirusem, podczas gdy w Europie i USA rządy histeryzują, popełniają błędy, które spotykają się z krytyką społeczeństwa. Będzie się podkreślać, że jedne zachodnie rządy odrzucają ofertę pomocy Moskwy, a inne ją przyjmują. Do rosyjskiego widza powinien dotrzeć jasny przekaz: o doskonałości Moskwy i bezradności Zachodu”. Paweł Kanygin z „Nowej Gaziety” dodaje, że przez to, że w mediach działają te propagandowe filtry, trudno mówić o rzetelnym informowaniu społeczeństwa o przebiegu epidemii.

Lukę tę w pewnym ograniczonym zakresie wypełniają media społecznościowe. W ostatnich dniach użytkownicy tychże mogli obejrzeć króciutki filmik (https://twitter.com/FakeVoteRF/status/1243544574750064644?fbclid=IwAR0ouJs2xTHSy6w08iHrLPzGDyvLUrxP4tG2LMj0hLzBqzEmxWYGsXyjraA) z pewnej bombastycznej imprezy urodzinowej. 13 marca z życzeniami dla siostry kompozytora popularnych piosenek Igora Krutoja, Ałły zjechała się śmietanka towarzyska stolicy. Znani, lansowani przez telewizję piosenkarze, aktorzy, reżyserzy – żelazna gwardia kremlowskich koncertów, a także politycy. Można zajrzeć przez dziurkę od klucza, jak się bawi, jak się bawi e-li-ta. Ale nie dlatego filmik cieszył się popularnością, w końcu nie takie bale trafiały do Sieci. Tu chodzi o coś innego. Na urodzinach Ałły był między innymi 78-letni Lew Leszczenko, odwieczny wykonawca słusznych ideowo pieśni, od wielu lat na 9 maja zawsze śpiewa pieśń „Dień Pobiedy”. Przyjechał właśnie z USA z przesiadką w Marsylii. Czuł się trochę nietęgo, ale widocznie ciśnienie na obecność w śmietankowym gronie było tak duże, że przemógł słabość i wybrał się pobalować. Kilka dni później trafił do szpitala Kommunarka na OIOM z rozpoznaniem COVID-19 (teraz czuje się już lepiej). Koronawirusa stwierdzono u jeszcze jednego uczestnika niefartownych urodzin: piosenkarza Igora Nikołajewa. Jednym z gości wieczoru był sekretarz prasowy Putina, Dmitrij Pieskow. Gdy wiadomość o tym przedostała się do Sieci, zaczął się kolejny bal – głównie bal hejtu; przeważały komentarze, że teraz Pieskow pewnie cały Kreml zarazi, a może nawet swojego szefa.

Przy okazji omawiania, kto i jak mógł się zarazić na imprezach gwiazd, wypłynęły inne ciekawe „kanały przekazu”. Kijowski dziennikarz Iwan Jakowina pisze na swoim profilu FB: „W rosyjskim rządzie zaczyna się epidemia. Jeden z pracowników aparatu na pewno ma COVID-19, trzech innych ma objawy, zostali wysłani na badania. Lokalna, ale ostra epidemia na Rublowce – mieszkańcy [tego osiedla bogaczy] na 8 marca bawili się w Courchevel”. Ten alpejski kurort od lat jest ulubionym miejscem wypoczynku rosyjskiej majętnej „tusowki”. Ale jak się okazuje, nie tylko rosyjskiej. Opowieść o feriach w Courchevel snuje Jurij Butusow (Cenzor.net): „Na nich koronawirus przyleciał do Kijowa”. W Courchevel zebrali się politycy i biznesmeni o grubych portfelach – z Rosji i Ukrainy: Michaił Prochorow, Dmitrij Maziepin, Szałwa i Aleksandr Czigirinscy, Zijad Manasir, Wałerij Choroszkowski, Wołodymyr Skorobogacz, Andrij Bohdan i inni. Bawili się w kilku grupach, kilkakrotnie spotykając w takiej czy innej konfiguracji. „Większość uczestników [imprezek w Courchevel] albo zaraziła się koronawirusem, albo stała się nosicielami i rozniosła COVID-19 po Kijowie. Początkowo próbowali oni ukryć chorobę, wyleczyć się domowymi sposobami i nie przyciągać uwagi”. Próby te miały fatalny skutek: infekcja rozprzestrzeniła się w kręgach politycznych i biznesowych.

Co podkreślają komentatorzy – i rosyjscy, i ukraińscy – ofiary wspólnych balang w Courchevel (przy okazji: ciekawa konstatacja, że śmietankowo bawią się wspólnie i ukraińscy, i rosyjscy politycy i bogacze) do tej pory leczący każdy odcisk w najlepszych klinikach Europy teraz będą musieli skorzystać z usług rodzimych placówek zdrowia – w moskiewskiej Kommunarce i kijowskim Szpitalu Aleksandrowskim.

Courchevel nie był jedynym celem wizyt członków rosyjskiej elity politycznej. Jak wyliczył portal „MBCh – Media”, samoloty Igora Sieczina (Rosnieft’), wicepremiera Igora Szuwałowa i żony ekspremiera Miedwiediewa, Swietłany odbyły 21 lotów za granicę już w czasie trwania epidemii: m.in. do Norymbergi, Genewy, Zurychu, Barcelony, Dubaju, Rygi, Salzburga, Londynu, Sewilli, Chicago…

Orędzie w czasach koronawirusa

26 marca. Wydarzenia galopują. Rosyjskie władze, które jeszcze trzy dni temu przygotowywały się z namaszczeniem do ogólnonarodowego głosowania nad przyjęciem poprawek do konstytucji w terminie wyznaczonym na 22 kwietnia, wrzuciły drugi bieg i zawróciły z tej drogi. Prezydent Władimir Putin wygłosił orędzie do narodu w związku z nadciągającą epidemią. Zapowiedział w nim, że w obliczu zagrożenia zdrowia i życia Rosjan plebiscyt konstytucyjny ma być przeniesiony na przyszłość, gdy sytuacja się ustabilizuje. Prezydent zapowiedział też wolny przyszły tydzień dla wszystkich (wolne od pracy, nie praca zdalna i nie kwarantanna), uspokoił zdenerwowanych, że rząd przyzna ulgi i odroczenia dla małych i średnich przedsiębiorstw na czas trwania epidemii i w ogóle pomoże z kredytami i podatkami. Poprosił też rodaków, aby o siebie dbali i nie wychodzili z domów.

Zacznę od oficjalnych aktualnych danych na temat liczby zachorowań (według rządowej strony https://стопкоронавирус.рф/): łącznie stwierdzono 840 przypadków zakażenia COVID-19, w ciągu ostatniej doby 182 nowe przypadki, 38 osób wyzdrowiało, 2 osoby zmarły. Przyrost więc na razie na niskim poziomie.

Najbardziej narażona na szybkie rozprzestrzenianie się wirusa jest Moskwa. Po ogłoszeniu przez prezydenta wolnego tygodnia dla wszystkich mer stolicy wprowadził zakaz zgromadzeń, nakazał zamknięcie wszystkich restauracji, kawiarni, dyskotek, nocnych klubów, salonów piękności, szkół, przedszkoli, parków, poprosił też wyznawców prawosławia, aby ograniczyli odwiedzanie cerkwi (hierarchowie Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej oznajmili, że nie zamkną świątyń i nie zmienią porządku nabożeństw, dwie stacje telewizyjne mają transmitować nabożeństwa). Pracować będzie handel. Minister zdrowia Tatiana Golikowa zwróciła się do władz regionalnych, aby wprowadziły podobne rozwiązania również u siebie.

Prezydent odwiedził szpital Kommunarka, w którym przebywają chorzy z podejrzeniem zarażenia COVID-19. Zdjęcia przedstawiające wizytującego klinikę Putina – ubranego w specjalny kombinezon ochronny (uważni komentatorzy dostrzegli, że była to odzież ochronna produkcji amerykańskiej, nie rodzimej) i szczelną maskę – wzbudziły ogromna zainteresowanie w mediach społecznościowych i nie tylko (https://www.mk.ru/photo/gallery/19961-370753.html). Zaraz pojawiły się dziesiątki memów ogrywających motyw otulonego żółtym skafandrem prezydenta. Ale sygnał do narodu był jasny: oto ja, przywódca, nie kryję się w rezydencji, a przychodzę tam, gdzie leżą chorzy, chcę na miejscu przekonać się, jak jesteśmy przygotowani do zwalczania wirusa. Kommunarka to nowy szpital, nieźle wyposażony, czysty, schludny. Można go pokazać prezydentowi, można nawet wpuścić telewizję. Czy tak wyglądają inne obiekty w Rosji? Czy wystarczy łóżek szpitalnych dla zakażonych – i w samej Moskwie, i w innych ośrodkach? Czy personel medyczny poradzi sobie? To bardzo ważne pytania, na które na razie nikt nie zna odpowiedzi. Mer Moskwy Siergiej Sobianin od kilku dni mocno propaguje temat budowy pod miastem wielkiego polowego szpitala na okoliczność epidemii koronawirusa. Budowa ruszyła 5 marca i szybko postępuje.

Zacytuję tu fragmenty komentarza politologa Aleksandra Baunowa z centrum Carnegie (https://carnegie.ru/commentary/81340): „Gdy pandemia z Chin rozprzestrzeniła się na zachodnie liberalne demokracje, walka z nią stała się czymś w rodzaju współzawodnictwa systemów: który ukaże się bardziej skuteczny w pokonaniu zarazy – autorytarny czy demokratyczny? […] Właśnie wtedy, gdy chińska epidemia stała się już globalną pandemią, Putin zakomunikował, że wpadł na sposób, jak może utrzymać władzę dłużej, niż przewiduje obecne ustawodawstwo. Przekroczył barierę, która oddziela autorytarnie rządzącego prezydenta od dożywotniego autokraty wschodniego typu. Dwa wydarzenia: przekroczenie przez Putina konstytucyjnego Rubikonu i nadejście koronawirusa zbiegły się w czasie. Teraz decyzja Putina o pozostaniu na urzędzie będzie oceniana pod kątem tego, jak prezydent poradzi sobie z epidemią. Jeśli sprawy potoczą się złym kierunku, to obywatele zaczną się zastanawiać, czy jest sens, aby popierać wieczne rządy lidera, który nie powstrzymał wirusa i niedostatecznie wspomógł społeczeństwo w trudnych czasach. […] A czasy są wyjątkowo trudne, bo wraz z wirusem przyszedł kryzys gospodarczy, wartość rubla spadła”. Stawka w tej grze jest więc wysoka.

Na koniec wrócę do najnowszych doniesień z frontu walki z koronawirusem. Dziś o swoim zachorowaniu na COVID19 poinformował pisarz Borys Akunin, autor popularnych książek o retro detektywie Eraście Fandorinie.