Odin, dwa, tri, czyli Putin liczy pieniądze, a Kaszpirowski znowu leczy

15 kwietnia. Dziś w Rosji potwierdzono 24 490 przypadków zarażenia koronawirusem, w ciągu ostatniej doby przybyło 3388 nowych przypadków, najwięcej w Moskwie – 1774. Jedynym regionem Federacji Rosyjskiej, w którym nie odnotowano dotąd żadnego przypadku, jest Ałtaj (południowa Syberia). Do wczoraj jeszcze bezwirusowa była Czukotka, ale dziś potwierdzono i tam obecność nieproszonego gościa.

Moskwa jest w centrum zainteresowania, bo liczba chorych rośnie tu najszybciej. Władze miasta wydały rozporządzenie o obowiązkowych e-przepustkach dla tych, którzy poruszają się po mieście czy to własnym samochodem, czy to komunikacją miejską. Stróże porządku sumiennie wzięli się od rana do roboty – sprawdzali przepustki wszystkim, którzy chcieli skorzystać z metra. Rezultat? Długie kolejki przed wejściem na stacje, o zachowaniu należytego dystansu nie było mowy, czekać trzeba było nawet pół godziny, w ciżbie. Sytuację relacjonowały na bieżąco media społecznościowe (np. tutaj zdjęcie z Twittera: https://twitter.com/Sergey_Elkin/status/1250302081740595200?s=20). Korki pojawiły się również na wjazdach do miasta – inspekcje zawracały tych kierowców, którzy nie mieli pozwolenia na przyjazd do miasta.

Moskiewscy medycy już od kilku dni alarmują, że miejsc w szpitalach zaczyna brakować. Władze nadrabiają tym, że wydzielają kolejne placówki jako dedykowane dla pacjentów, u których potwierdzono koronawirusa. Telewizja w tonie uspokajającym nadaje reportaże z prac wykończeniowych w wielkim szpitalu pod Moskwą, który buduje się z myślą o chorych na Covid-19. Ze szpitala w Kommunarce przyszła dziś wiadomość, że naczelny lekarz Denis Procenko, który – po wizycie Putina – poinformował, że złapał paskudnego wirusa, ale w lekkiej formie, teraz jest już zdrowy, dwa kolejne testy wyszły ujemne. Może wyjść z izolacji.

Dodatkowe szpitale powstają też w innych regionach, m.in. na Kamczatce (najprawdopodobniej dla obsługi floty), Niżnym Nowogrodzie czy Wołgogradzie.

Prezydent Putin ze swej rezydencji w Nowo-Ogariowie niemal każdego dnia łączy się z jakimś gremium, z którym omawia sytuację. Wczoraj wziął udział w naradzie z kolegami z Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej, dziś przyszła kolej na rząd. Przy tej okazji prezydent przedstawił propozycje osłony dla najbardziej poszkodowanych z powodu epidemii podmiotów gospodarczych. Obiecał pomoc małemu i średniemu biznesowi: od 18 maja firmy, które utrzymały zatrudnienie nie mniej niż 90% pracowników, otrzymają od państwa środki na wypłatę wynagrodzeń; każdy z pracowników może liczyć na 12 tys. rubli (ok. 150 euro). W powstrzymaniu fali bezrobocia, jakiej spodziewają się ekonomiści, ma pomóc planowany program kredytów, wypłacanych pracodawcom na wynagrodzenia dla pracowników. Pomoc państwa otrzymają też wielkie zakłady. Czy to się uda sfinansować? Pandemia zbiegła się w czasie ze spadkiem – i to gwałtownym – cen ropy naftowej. Wpływy ze sprzedaży ropy stanowią istotną pozycję w rosyjskim budżecie. Wiele zależy od tego, jak długo potrwają spadki i jak wielkie okażą się w związku z tym braki w państwowej kasie. Tegoroczny budżet skalkulowany jest na kwotę 40 USD za baryłkę. Dziś na światowych giełdach za rosyjską ropę Urals płacono 28,3 USD za baryłkę, ale na początku kwietnia ceny spadły poniżej 15 USD.

Ale wcale nie ceny ropy, nie e-przepustki, ani nie kolejne orędzie prezydenta spotkały się z powszechnym zainteresowaniem ludności. Uwagę przyciągnął seans uzdrowiciela, hipnotyzera i właściciela jedynej takiej na świecie żelaznej czarnej grzywki Anatolija Kaszpirowskiego. W dobie szalejącego wirusa Kaszpirowski na swoim paśmie na Youtube przeprowadził „uzdrawiający seans”. Stwierdził, że na skutek powszechnej kwarantanny przyroda się oczyściła, więc jego moc wezbrała i może udzielać zbawiennych rad w dobie szalejącego wirusa (https://meduza.io/shapito/2020/04/13/anatoliy-kashpirovskiy-perebralsya-na-yutyub-on-provodit-ozdorovitelnye-seansy-i-rasskazyvaet-o-plyusah-koronavirusa).

Na Twitterze zaraz pojawił się żarcik. Przeżywam deja vu: za granicę nie wypuszczają, w sklepach brak papieru toaletowego, płonie Czarnobyl, a ludzi „leczy” Kaszpirowski.

Pieczyngowie w natarciu

11 kwietnia 2020. Rosja odnotowała pięciocyfrowe wartości zarejestrowanych przypadków zarażenia koronawirusem, stan dziś rano: łącznie 13 584, najwięcej w Moskwie – prawie 9 tysięcy. W ciągu doby zanotowano 1667 nowych przypadków w 49 regionach, w samej Moskwie ponad tysiąc. O coraz większej liczbie chorych raportuje też Petersburg, do niedawna przyrastało tam kilka przypadków na dobę, dziś przybyło prawie sto.

Trzy dni temu rosyjscy telewidzowie mogli obejrzeć sprawozdanie z telekonferencji prezydenta Putina z gubernatorami. Komentatorzy znowu zwrócili uwagę, że Władimir Władimirowicz jest w tym samym garniturze, w tej samej koszuli i w tym samym krawacie, co w poprzednich relacjach. Słowo wstępne prezydenta można obejrzeć na Youtube: https://www.youtube.com/watch?v=X8Qg7b4GyYk. Według najnowszego pomysłu Kremla – właśnie szefowie regionów mają sami u siebie decydować, jakie podejmować działania w związku z epidemią. Niemniej Putin zapowiedział, że będzie sprawdzał i kontrolował, czy wszystko jest jak należy. Między innymi, czy służba zdrowia jest odpowiednio wyposażona, czy jest wystarczająco dużo łóżek w szpitalach, czy praca personelu medycznego jest należycie wynagradzana. Wśród komentarzy na czacie do urzędniczej wyliczanki, co kto dostanie z tytułu epidemii raczej przeważają ironiczne (lub nawet wulgarne): „Putin siedzi w bunkrze i komenderuje”, „Zdejmijcie mu koronę”, „Wirtualny Putin” itd. A najczęściej powtarza się wezwanie: „Daj ludziom trochę pieniędzy”.

Słowo wstępne, odczytane z promptera żelaznym głosem, uznano za trzecie „koronawirusowe” orędzie. Putin zapowiedział w nim pomoc materialną dla rodzin, szczególnie dla tych ludzi, którzy stracili pracę w wyniku epidemii. Gubernatorów zobowiązał, aby dokładnie przyjrzeli się, które zakłady mogą pracować.

Ale nie te zalecenia i obietnice socjalnych wypłat pozostały w pamięci słuchaczy, a wygłoszone pod koniec tego wystąpienia słowa otuchy: „Wszystko mija, i to też przeminie. Nasz kraj wiele razy przechodził przez trudne próby: i Pieczyngowie Rosję dręczyli, i Połowcy. Rosja sobie poradziła. Pokonamy i tę zarazę koronawirusową. Razem wszystkiemu podołamy”. Zaraz też posypały się komentarze; zwłaszcza aktywni byli komentatorzy z Ukrainy, którzy przypomnieli: „Najazdy Pieczyngów i Połowców na Ruś Kijowską ustały, zanim pojawiło się państwo o nazwie Rosja, ale prezydent Putin uważa, że to Rosja poradziła sobie z koczownikami”. Na memy też nie trzeba było długo czekać (https://twitter.com/oldLentach/status/1247920051979771905?s=20).

No i wyszło jak w starym dowcipie o Stirlitzu: ludzie zapamiętali tylko ostatnie zdanie dwudziestominutowego, pełnego poważnych tonów i troski ojcowskiej przemówienia.

Kolejne wideonarady prezydenta poświęcone były kondycji przemysłu obronnego. Bo choć wirus szaleje, to Rosja musi produkować broń w zakładach zbrojeniowych, aby sprostać wywiązaniu się z kontraktów międzynarodowych i zapewnić planowe dostawy dla rosyjskiej armii (https://rg.ru/2020/04/09/putin-vyiasnil-kak-rabotaiut-predpriiatiia-opk-v-usloviiah-karantina.html). Z tego, co mówili szefowie wielkich zbrojeniowych korporacji oraz gubernatorzy, mający w swej pieczy ważne zakłady zbrojeniowe, wynika, że wszyscy stają na rzęsach, aby nie przerywać pracy fabryk broni.

Rosyjska telewizja wczoraj przeżywała pozytywne emocje, podając, że odsiadujący 23-letni wyrok Harvey Weinstein pokonał koronawirusa. Weinstein był pupilkiem naczelnego kapłana kremlowskiej propagandy, Dmitrija Kisielowa, który wyśmiewał roszczenia molestowanych kobiet i z aprobatą opowiadał o końskich zalotach producenta.

A skoro o więźniach mowa, to wczoraj w kolonii karnej w Angarsku (obwód irkucki) wybuchł bunt więźniów po tym, jak przez straż więzienną został pobity jeden z zeków. Łuna nad kolonią została sfotografowana przez świadka i wrzucona do mediów społecznościowych (https://www.sibreal.org/a/30546666.html). Dziś nadeszły wieści, że po kilku godzinach walk z udziałem strażników i wezwanego na pomoc specnazu bunt zduszono. Jest co najmniej jedna ofiara śmiertelna.

By przedświątecznego wpisu nie kończyć w tak minorowym nastroju, zostawię tu link do udostępnionych na czas kwarantanny zbiorów wytwórni filmowej Mosfilm https://infosila.ee/main/1062-mosfilm-vylozhil-dlya-besplatnogo-prosmotra-bolee-500-filmov.html

*
Szanowni Czytelnicy!
Z okazji nadchodzących Świąt Wielkanocnych życzę Państwu ZDROWIA!!!

Osobliwości narodowej izolacji

7 kwietnia 2020. Na początek oficjalna statystyka. Dziś rano oficjalnie potwierdzono 7497 przypadków zarażenia koronawirusem w Rosji, w ciągu doby przybyło 1154; najwięcej chorych zarejestrowano w Moskwie – 5181, w obwodzie moskiewskim – 454, w Petersburgu – 295, 58 zgonów, 494 osoby wyzdrowiały, przeprowadzono 795,5 tys. testów. Dane pochodzą ze strony internetowej ministerstwa zdrowia (https://covid19.rosminzdrav.ru/).

W latach 90. hitem rosyjskich kin były filmy Aleksandra Rogożkina „Osobliwości narodowego polowania” i „Osobliwości narodowego wędkarstwa” – z przymrużeniem oka ukazano w nich przyzwyczajenia, humor, rytuały przeciętnych Rosjan, którzy odpoczywają na łonie natury. Widzom bardzo się to podejście spodobało, krytycy zobaczyli w tym nawet uogólnienie rosyjskiego charakteru narodowego. Gdyby Rogożkin chciał kontynuować swoją złotą serię, materiału w czasach zarazy znalazłby niemało.

Zacznę od Kremla. Pamiętacie Państwo, jak kilka lat temu Władimir Putin nagle zniknął z Kremla, przepadł na wiele dni nie wiadomo gdzie i nie wiadomo, z jakiego powodu? Komunikaty, co się z nim dzieje, były mętne. Sekretarz prasowy Dmitrij Pieskow dla uwierzytelnienia podawanych uspokajających informacji pokazywał w telewizji filmiki z udziałem prezydenta, mające poświadczać jego intensywną obecność i wytężoną pracę. Były to jakieś wygrzebane z dawnych czasów odrzuty z oficjalnej kroniki, przygrzewane kotlety, mające sprawiać wrażenie świeżych. Obecnie obserwujemy powtórkę. W ciągu dwóch ubiegłych tygodni Władimir Władimirowicz nie schodził z ekranów – bo i orędzia wygłaszał jedno po drugim, i odwiedził szpital w Kommunarce, i naradzał się z kolegami z G20, i prowadził wideokonferencje z rządem itd. itp. W pewnym momencie powstała nerwowa sytuacja, gdy okazało się, że naczelny lekarz odwiedzanego szpitala złapał koronawirusa, a z Putinem rozmawiał bez maski i bez rękawiczek ściskał mu dłoń. Pieskow uspokajał, że zdrowie głowy państwa jest w należytym porządku. Na przemian podawano informacje, że Putin „jest na Kremlu, pracuje”, to znowu, że „pracuje, ale zdalnie”.

Wczoraj nieoczekiwanie rosyjska telewizja pokazała relację ze spotkania prezydenta z wicepremierem Jurijem Trutniewem i ministrem rozwoju Dalekiego Wschodu i Arktyki Aleksandrem Kozłowem. Nic ważnego – ot, rutynowa rozmowa. Na filmiku widać wyraźnie, jak prezydent krzepko ściska prawice swoich gości. Żaden z nich nie ma maski i rękawiczek. Zaraz też sekretarz Pieskow pospieszył z zapewnieniem, że tym spotkaniem „Putin nie naruszył reżimu samoizolacji”, a i jeszcze, że „ściska dłoń, komu chce”. Hm. Na oficjalnej stronie internetowej Kremla wskazano, że spotkanie miało miejsce 6 kwietnia. Kozłow tymczasem opowiadał Putinowi o swojej wizycie na Zabajkalu, którą odbył „w zeszłym tygodniu”. Tymczasem jak wynika z oficjalnego kalendarza ministra, był on tam 13 marca, a zatem było to trzy tygodnie temu, a nie tydzień. Na rozbieżność zwrócił uwagę spostrzegawczy dziennikarz Oleg Kaszyn.

Dziś znowu prezydent pojawił się na ekranach telewizorów – prowadził wideokonferencję z lekarzami. Prowadził ją z rezydencji w Nowo-Ogariowie. Czy to było dzisiaj? Oficjalny komunikat powiada, że tak, dzisiaj.

Zostawmy prezydenta w jego rezydencji. Przejdźmy do bardziej przyziemnych osobliwości. W mediach społecznościowych bodaj najbardziej komentowaną informacją dotyczącą warunków przebywania społeczeństwa w wymaganej samoizolacji była historia, jaka wydarzyła się na Patriarszych Prudach w Moskwie. Mężczyzna wyszedł z psem na spacer (wolno w Moskwie spacerować z czworonogiem, ale najdalej 100 metrów od domu), podjechała policyjna suka, wysiadło dwóch funkcjonariuszy. Od słowa (nieuprzejmego) do słowa (opryskliwego), faceta stróże prawa zwinęli, wepchnęli do suki, a zdziwioną psinę zostawili na skwerku. Zatrzymany nazywa się Jezus (Иисус) Worobjow. Właśnie ta okoliczność sprowokowała komentatorów do zabrania głosu: „Jezus pojawił się na Patriarszych Prudach”, „Zamknęli Jezusa w areszcie”, „Czy skażą Jezusa na 15 dni aresztu za spacer po Patriarszych Prudach?” i tak dalej w tym duchu. No bo przecież każdy wie, że właśnie na Patriarszych Prudach zaczyna się wielka powieść Michaiła Bułhakowa „Mistrz i Małgorzata”, tyle że tam nie Jezus się pojawia, a Woland vel Szatan. Potem się okazało, że zatrzymany Worobjow tak naprawdę ma na imię Denis, a imienia Jezus używa jedynie jako pseudonimu. Socjolog Igor Ejdman jednak nie odpuścił: „Gdy na Patriarszych Prudach pojmano Jezusa, Poncjusz Piłat na Kremlu mył ręce po raz setny tego dnia, ale dławiący strach nie opuszczał go”. Mistyka narodowej izolacji.

Jak pisałam w poprzednim odcinku kroniki koronawirusowej, Putin w swoim orędziu zapowiedział, że przekazuje na szczebel regionów decyzje dotyczące walki z wirusem. W niektórych prowincjach nie stwierdzono przypadków Covid-19 albo jest ich na razie bardzo niewiele, więc nie wprowadza się tam samoizolacji czy powszechnej kwarantanny ani ograniczeń w poruszaniu się. Ale są i takie, które wprowadzają nowe przepisy. Zaskoczone nagłą samodzielnością władze niektórych regionów trochę się bez odgórnych instrukcji pogubiły. Na przykład w Omsku, a potem także w Jarosławiu, gdzie są duże rafinerie ropy, wprowadzono obowiązek pomiaru temperatury u ludzi, przychodzących do pracy. Efekt: pracownicy w długich kolejkach czekają na przekroczenie bramki, tłoczą się na placu (można to zobaczyć na zdjęciach np. tu: https://twitter.com/teamnavalny_yar/status/1247073281955553282?s=20). W Nowouralsku z kolei władze wprowadziły obowiązek posiadania przepustki uprawniającej do opuszczenia miasta. Efekt? Tak, zgadli Państwo: ludzie musieli stać w kolejce, blisko siebie, na ogół bez rękawiczek i masek.

Jak pisze popularny dziennik „Moskowskij Komsomolec”, nie wszystkim w Moskwie uśmiecha się życie w czterech ścianach: kwitnie podziemny sport, np. boks lub treningi innych dyscyplin; można też sobie zorganizować przyjęcie. „Zupełnie jak w Ameryce w latach prohibicji” – podsumowuje gazeta (https://www.mk.ru/social/2020/04/04/taynye-razvlecheniya-koronavirusnoy-moskvy-podpolnye-trenirovki-i-sekretnye-bankety.html).

Na koniec rubryka kulturalna. Wobec zamknięcia kin, teatrów, cyrków, sal koncertowych artyści przenieśli się do mediów społecznościowych. Dziś popularnością na Twitterze cieszy się filmik o tym, jak sobie radzą artyści petersburskiego Teatru Michajłowskiego w domowych pieleszach – niezłe balety, muszę przyznać, obejrzyjcie: https://twitter.com/neobedennyy/status/1247504369555210240?s=20 . A jedna ze stacji telewizyjnych rusza dziś z cyklem programów „Siedzimy w domu z gwiazdami” – celebryci opowiadają, jak im się wiedzie w samoizolacji.

Drugie orędzie – pusty dzwon?

3 kwietnia. W Rosji przybywa zainfekowanych koronawirusem, oficjalne statystyki dziś rano podały: 4149 zarażonych, w ciągu doby przybyło 601 przypadków, zmarły 34 osoby. W Moskwie jest najwięcej chorych: 2923; zmarł 39-letni mężczyzna – to najmłodsza ofiara w stolicy. W Syktywkarze w Republice Komi w szpitalu zaraziły się jednocześnie 53 osoby. Gubernator Komi podał się „w związku z trudną sytuacją” do dymisji. W Permie zmarła naczelna redaktorka tygodnika „Diełowoj Intieries” Anastasija Pietrowa, testy potwierdzające zarażenie koronawirusem przyszły do szpitala już po jej śmierci.

Minister zdrowia wyraził ostrożny optymizm, że wybrane przez rząd środki (izolacja; wstrzymanie ruchu lotniczego itd.) pozwoliły na ograniczenie wzrostu zachorowań. Ze szpitala wypisano łącznie 281 osób, które przeszły infekcję i wyzdrowiały.

Wczoraj od rana media grzały silniki, zapowiadając orędzie prezydenta Putina. Zapowiadano je na godzinę 16. Niecierpliwi obserwatorzy snuli domysły, jakie to doniosłe treści Władimir Władimirowicz narodowi przekaże, spekulowano, że zapowie wprowadzenie stanu nadzwyczajnego lub może ogłosi szeroko zakrojony plan pomocy rządu dla tych, którzy zostaną poszkodowani. Nadeszła godzina szesnasta, Putin nie pojawił się w telewizyjnym okienku. Mamy niewielkie opóźnienie – uspokajał rzecznik. Wreszcie ukazały się odpowiednie plansze zapowiadające mówcę. Była godzina 16.55. W rogu ekranu ukazała się wywieszka „Live”. Prezydent miał do powiedzenia dwie rzeczy: o przedłużeniu okresu wolnego od pracy do 30 kwietnia, z zachowaniem wynagrodzeń (i z możliwością skrócenia, jeśli sytuacja epidemiologiczna na to pozwoli) oraz o przekazaniu szefom regionów decyzji, jakie kroki podejmować w sytuacji zagrożenia wirusem. Spostrzegawczy komentatorzy zauważyli, że zegarek na przegubie Putina wskazuje godzinę 16.15. Zatem można przypuszczać, że wystąpienie zostało wcześniej nagrane i prostokącik Live był ściemą. Dlaczego tak się stało? Czy Putin nie dowierza swojej umiejętności występowania na żywo? Przez lata sprawowania władzy i rozlicznych rytuałów przed kamerami wyspecjalizował się w gatunku spektakli telewizyjnych z udziałem i bez udziału publiczności.

Ale wróćmy do samej treści wystąpienia. Gorące komentarze w Twitterze były bardzo krytyczne: kto będzie płacił ludziom za przestój? Czy to znaczy, że na małym i średnim biznesie można postawić krzyżyk? Dlaczego znowu się spóźnił prawie godzinę – ma nas za nic? Fiodor Kraszeninnikow rozwinął interpretację: „Putin zdjął z siebie całą odpowiedzialność za to, co się dzieje, przerzucił wszystko na barki gubernatorów, merów i prywatny biznes. Kadra gubernatorska to niesamodzielne wydmuszki – wszystko uzgadniają z Kremlem. Wystawiono ich na linię strzału: będą musieli robić to, co się im każe, ale za błędy to oni będą dostawać po łbie. A Putin będzie mógł powiedzieć: a ja nic takiego nie mówiłem, to wszystko omyłki władz regionalnych. Chciałbym usłyszeć opinię Putina, skąd biznes miałby wziąć pieniądze, aby wypłacić w kwietniu wynagrodzenia pracownikom, zapłacić podatki, wyasygnować środki na wynajem pomieszczeń itd. Prezydent uspokaja, że jakieś pieniądze rząd wypłaci. […] Sytuacja jest dużo gorsza niż [władze] mówią, w przeciwnym razie Putin z radością zniósłby wszystkie kwarantanny. Bo w rezultacie one uderzą także w niego i to szybko”. Opozycjonista Aleksiej Nawalny dorzucił ostrzej: „Putin jest oderwany od rzeczywistości. On nie rozumie najprostszej rzeczy: ludzie nie mają pieniędzy, aby po prostu siedzieć w domu bez pracy. Pracodawcy nie mają pieniędzy , żeby płacić wszystkim tak po prostu za nic. W orędziu nie powiedział o tym ani jednego słowa”. Wśród komentarzy nie brakuje też takich, które nawet wróżą Putinowi rychły koniec kariery z powodu buntu elit albo buntu szerokich mas. Jest też sporo rozważań o rywalizacji pomiędzy premierem Michaiłem Miszustinem i merem Moskwy Siergiejem Sobianinem. Temat do rozwinięcia przy następnej okazji.

Media obsługujące Kreml dzisiaj zachwycały się konceptem Putina o przekazaniu kompetencji do władz regionalnych: „Rosja to federacja; każdy zna swoje podwórko i wie, co się tam dzieje”. Na razie trzech gubernatorów nie wytrzymało tych dobroci i podało się do dymisji. Jak zwykle z animuszem ruszył do boju Ramzan Kadyrow, który zwołał naradę, porozstawiał wszystkich po kątach, nakazał samoizolację mieszkańcom Czeczenii, a teraz sam jeździ wieczorem po Groznym swoim samochodem i sprawdza, co się dzieje. O tym, jak sobie radzą w poszczególnych regionach, będzie w następnym odcinku.

Patriarcha Cyryl mercedesem objechał dziś Moskwę z ikoną Matki Boskiej, modląc się o oddalenie zarazy. Cerkiew z ociąganiem, ale w końcu wprowadziła ograniczenia w udziale wiernych w nabożeństwach.

Wrócę jeszcze do Putina i jego orędzia. Sondażownie (FOM, WCIOM) zmierzyły efekt pierwszego orędzia (z 25 marca). Okazuje się, że spadający przez dłuższy czas ranking Putina nieco drgnął i poszedł w górę: do 64% poparcia. Po drugim orędziu znowu zmierzono i znowu poparcie i zaufanie do prezydenta wzrosło: odpowiednio do 72% i 73%.

Rosja siedzi w domu

31 marca. Kolejny odcinek kroniki koronawirusa w Rosji rozpocznę od oficjalnych danych o liczbie zarażonych: w ciągu doby ponad pięćset nowych przypadków, łącznie 2337.
Zaostrzają się z dnia na dzień przepisy. Pisałam uprzednio o tym, że mer Moskwy Siergiej Sobianin już dwa dni temu zalecił mieszkańcom, by nie opuszczali domów. Podobno bardzo się zafrasował, gdy obejrzał sceny z niedzielnych stołecznych parków, zamienionych w jedno wielkie barbecue. Znajomi skrzykiwali się na „ostatniego drinka” przed kwarantanną, na bulwarach puszczano w niebo ostatnie fajerwerki przed zamknięciem lokali rozrywkowych, a w sklepach wielkopowierzchniowych szaleli klienci spragnieni nagle składanych stolików czy ekspresów do kawy.

Prezydent Putin zapowiedział, że ten tydzień ma być wolny od pracy, namawiał, aby rodacy pozostali w domach. Ale samo namawianie okazało się niewystarczające. Dzisiaj Duma Państwowa bez żadnej debaty przegłosowała ekspresowo ustawy zwiększające odpowiedzialność za naruszenie zasad sanitarno-epidemiologicznych i rozpowszechnianie fake newsów na temat wirusa. Poprawki do kodeksu karnego Duma przyjęła od razu w trzech czytaniach. Następnie nowe ustawy szybką ścieżką trafią do Rady Federacji.
Jakie są te zmiany? Za naruszenie norm kwarantanny, które będą miały poważne konsekwencje, grozi w myśl nowych zapisów kara do 7 lat pozbawienia wolności, a za rozpowszechnianie „niebezpiecznych” niesprawdzonych informacji – do 5 lat. Przewidywane są też wysokie grzywny za naruszanie kwarantanny.

Radio Swoboda określiło te kroki jako „sanitarną dyktaturę cyfrową”, a system kontroli mieszkańców wprowadzony w Moskwie jako „cyfrowy Gułag”. System zakłada bowiem kontrolę poprzez kamery monitoringu i telefony komórkowe. Jaka jest podstawa prawna? Zdaniem opozycyjnych polityków i publicystów, podstawy prawnej nie ma. Nie ma też ścisłej definicji statusu nakazów mera Moskwy (a w ślad za Moskwą obostrzenia w poruszaniu się po mieście wprowadzono w innych regionach Rosji). W kraju nie został jednak wprowadzony stan wyjątkowy.

Dziś w Moskwie było spokojnie, żadnych szaszłyczków nikt już pod gołym niebem nie urządzał. Po ulicach kursowały samochody odkażające jezdnie, chodniki i podwórka. W wieczornym wydaniu dziennika telewizyjnego pokazano zatrzymanego przez policję młodego człowieka, który uciekł z miejsca odbywania przymusowej kwarantanny, urządził bibkę urodzinową, zaprosił gości. Być może dobrze się bawił, ale mógł swoich bliskich pozarażać. Pokazanie w telewizji, że został złapany i zostanie przykładnie ukarany, ma być przestrogą dla innych.

Ale tematem dnia nie były ani nowe przepisy, ani kary za ich łamanie. W godzinach popołudniowych naczelny lekarz szpitala Kommunarka Denis Procenko poinformował na swoim profilu w FB, że stwierdzono u niego koronawirusa. Wiadomość momentalnie została podchwycona przez wszystkie agencje informacyjne i media społecznościowe.
Sęk w tym, że ten szpital, do którego przywożeni są pacjenci z COVID-19, odwiedził kilka dni temu prezydent Putin. Procenko oprowadzał dostojnych gości osobiście, rozmawiał, ściskał prawice. Bez maski, bez rękawiczek. Kiedy lekarz się zaraził? Trudno to ustalić. Sekretarz prasowy Putina, Dmitrij Pieskow zapewnił, że prezydent regularnie jest testowany na okoliczność koronawirusa i że wszystko jest w porządku. Ale wcześniej Pieskow mówił, że wszyscy, z którymi spotyka się Putin, są sprawdzani. Doszła więc jeszcze jedna wątpliwość, gdyż Pieskow uczestniczył 8 marca w przyjęciu, na którym byli zarażeni ludzie (pisałam o tym w poprzednim odcinku kroniki: http://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2020/03/29/uczta-przed-dzuma/).
*
Pod koniec dnia przyszła jeszcze jedna wiadomość – tym razem z rynków paliwowych. Cena baryłki ropy Urals spadła do 13 dolarów. Tak niskie ceny notowano w 1999 r.