Finist dzielny sokół zaaresztowany

6 maja. Sąd w Moskwie zdecydował o aresztowaniu reżyserki, poetki Jewgienii (Żeni) Berkowicz i dramatopisarki Swietłany Pietrijczuk. Obie spędzą dwa miesiące w areszcie śledczym. Postępowanie wobec nich wszczęto z artykułu 205.2 kk „wspieranie terroryzmu”. Zdaniem śledczych i sądu Berkowicz i Pietrijczuk dopuściły się tego czynu w związku ze spektaklem „Finist – dzielny sokół” (Pietrijczuk była autorką tekstu sztuki, Berkowicz – reżyserką). Sąd nie wziął pod uwagę ani żadnych poręczeń, ani świadectw potwierdzających wysoką pozycję obu artystek (nagrody teatralne, m.in. Złota Maska – najbardziej prestiżowa z nagród rosyjskiego środowiska teatralnego), ani tego, że spektakl został zrealizowany za pieniądze z grantu ministerstwa kultury, ani wreszcie tego, że obie mają rodziny, którymi w czasie, gdy będą siedzieć w areszcie, nie ma się kto zająć (Berkowicz wychowuje dwie adoptowane niepełnosprawne dziewczynki, Pietrijczuk opiekuje się starymi rodzicami oraz siostrą z dzieckiem).

Podstawą do ścigania twórczyń spektaklu była ekspertyza, zgodnie z którą w przedstawieniu „wykorzystano symbolikę ekstremistyczną: gesty, stosowane przez członków organizacji terrorystycznych”. Portal Meduza zacytował ekspertyzę: „W sztuce podkreślone zostało, że rosyjskie społeczeństwo nie jest lepsze od Państwa Islamskiego z punktu widzenia miłosierdzia, ale Państwo Islamskie to kultura bohaterskich czynów, poświęcenia, spełnienia swego obowiązku przez mężczyzn, czego w rosyjskim społeczeństwie niepodobna spotkać. (…) Autorka w imieniu bohaterki w atrakcyjnej, emocjonalnej formie podaje działalność tej organizacji terrorystycznej, jej ideologię”. Zdaniem autorów ekspertyzy sztuka zawiera też „destrukcyjną ideologię feminizmu”. A „radykalny feminizm” to prawie to samo co radykalny islam – te subkultury i ideologie „miały wspólną strategię: zniszczenie istniejącego ustroju państwowego”. Eksperci doszli do wniosku, że pokazanie tego na scenie może okazać taki wpływ na widzów, iż będą chcieli zdestabilizować sytuację w kraju i obalić władze.

Portal Meduza opublikował także tekst utworu: https://meduza.io/feature/2023/05/05/prochitayte-piesu-finist-yasnyy-sokol-iz-za-kotoroy-po-krayney-mere-ofitsialno-svetlanu-petriychuk-i-zhenyu-berkovich-podozrevayut-v-opravdanii-terrorizma

Przeciwko prześladowaniu Berkowicz i Pietrijczuk wystąpiło grono kolegów po fachu. W liście opublikowanym na stronie petersburskiego czasopisma teatralnego (https://ptj.spb.ru/blog/finist-yasnyj-sokol-mnenie-professionalov/) napisali m.in.: „Oskarżenie spektaklu o wspieranie terroryzmu to mniej więcej tyle, co uznanie, że „Król Edyp” to lekka komedia obyczajowa, a „Czarny kwadrat” – idylliczna sielanka. Ekspertyza świadczy o tym, że spektaklu nie przeanalizowano, a jedynie wypełniono zamówienie na donos. (…) I autorka sztuki, i reżyserka spektaklu opowiadają o tym, że terroryzm to jedna z największych tragedii ludzkości, dla której nie ma żadnego usprawiedliwienia. (…) Niepodobna uwierzyć w dzisiejsze oskarżenia właśnie dlatego, że spektakl potępia terroryzm, nienawidzi terroryzmu jako absolutnego, antyludzkiego zła, niosącego śmierć i zniszczenia”.

O czym jest sztuka? O rosyjskich dziewczynach, które przez internet poznały arabskich narzeczonych i zostały wkręcone w straszny wir manipulacji, jakich organizacje używały (i nadal używają) do werbunku bojowników. Takie historie działy się naprawdę – np. studentka MGU Warwara Karaułowa pojechała za ukochanym do Syrii, by walczyć w szeregach jednej z organizacji terrorystycznych. Została znaleziona o sprowadzona do kraju dzięki staraniom ojca, który poruszył wszelkie znajomości w służbach specjalnych i MSZ. Po powrocie do kraju stanęła przed sądem, została skazana na 4,5 roku pozbawienia wolności.

Rosyjskie władze i propaganda rozdzierają szaty nad tym, że świat zachodni (rzekomo) sabotuje rosyjską kulturę, uprawia culture cancel, ogranicza swobodę artystycznej wypowiedzi. A jak nazwać to, co dzieje się wokół absurdalnego oskarżenia twórczyń teatralnych o wspieranie terroryzmu?

Może wcale nie chodzi o spektakl i jego wydźwięk? Premiera sztuki miała miejsce trzy lat temu, wydarzenia, o których opowiada, działy się w 2016 r. Władze miały mnóstwo czasu, aby zareagować wtedy, gdy Państwo Islamskie szalało i pozyskiwało zwolenników, także w Federacji Rosyjskiej. Dlaczego teraz? Może dlatego, że podjęty w sztuce temat manipulowania świadomością społeczną zyskał nowe aspekty w związku z wojną w Ukrainie? Werbunek chętnych do walki to jeden z motywów często przewijających się w codziennych wiadomościach. Mechanizm jest ten sam. A może znaczenie ma postawa obywatelska Żeni Berkowicz, która potępia wojnę? (Może nie spodobały się jej wiersze, np. ten https://fem-books.livejournal.com/2232885.html ).
A może władze poszerzają front walki z nieprawomyślnymi artystami? Może strzały ostrzegawcze, o których pisałam w Dniu Teatru (http://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2023/03/27/dzien-teatru-teatru-wojny/) to już w obecnej sytuacji za mało? Trzeba dobitniej tym przeklętym artystom powiedzieć/pokazać, że nie ma miejsca na swobodne interpretacje, że odchodzenie od „linii partii” będzie z cała surowością karane. Dziś w Petersburgu opieczętowano wejście do Małego Teatru Dramatycznego (jednej z najlepszych rosyjskich scen), oficjalnie nie podano przyczyn, pono w środku trwają jakieś czynności (https://www.svoboda.org/a/v-peterburge-opechatali-malyy-dramaticheskiy-teatr/32399381.html).

Anna Wasiljewna zmienia nazwisko

24 kwietnia. Putinowska niewydarzona Mata Hari, Anna Chapman zmieniła nazwisko. Teraz nazywa się Romanowa. Czyżby z morskiej piany rosyjskich mitów wyłaniała się kolejna caryca lądów i mórz?

W czasach sowieckich rekordy popularności biła komedia „Iwan Wasiljewicz zmienia zawód” w reżyserii Leonida Gajdaja, na motywach sztuki Michaiła Bułhakowa. Tytułowy Iwan Wasiljewicz to car Iwan Groźny, który na skutek nieudanych eksperymentów naukowych trafia do sowieckiej Moskwy lat 70. Nasunęło mi się to proste skojarzenie, kiedy przeczytałam w dzienniku „Moskowskij Komsomolec”, że Anna Wasiljewna Chapman, z domu Kuszczenko, zmieniła nazwisko na rodowe nazwisko carów i obecnie nazywa się Romanowa.

Przy czym zmieniła nazwisko tylko… częściowo. Nadal używa bowiem nazwiska swojego brytyjskiego męża z dawnych czasów awanturniczej przeszłości – jako marki modowej Chapman. Pod tym logo można się w firmie byłej „szpionki” zaopatrzyć między innymi w seksowną bieliznę. (O szpiegowskich i postszpiegowskich losach rudowłosej Anny pisałam m.in. na blogu: http://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2010/07/08/ani-wstrzasnieci-ani-zmieszani/ ; http://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2010/10/21/order-dla-zdemaskowanego-szpiega/ ; http://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2011/02/23/urodziny-szpiega/ ; http://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2020/10/17/order-dla-zdemaskowanego-szpiega-2/).

Wśród zajęć wyblakłej gwiazdy rosyjskiej razwiedki znalazła się nie tylko sfera mody, ale także działalność medialna (prowadzenie programu w jednej z komercyjnych stacji telewizyjnych dla osób o niezbyt wygórowanych ambicjach) oraz założona przez Annę fundacja wspomagająca młodych uczonych UMA. W jaki sposób fundacja wspiera młodych naukowców? Nie bardzo wiadomo, nie zdołałam otworzyć strony internetowej, widocznie zaminowanej i zamkniętej przed mackami zachodnich wywiadów. Ciekawe, czy sklep z fikuśną bielizną i fundacja UMA są ze sobą sprzężone i pomoc polega na przykład na zaopatrywaniu początkujących adeptów nauki w koronkowe utensylia na dobrą wróżbę.

Autorzy sensacyjnego materiału o zmianie nazwiska Anny Wasiljewny próbują zgadnąć, czemu można przypisać przemianowanie. Podobno doszło do tego już rok temu, ale świat połapał się dopiero teraz. Może chodzi o zatarcie niesławnej szpiegowskiej przeszłości – snują dywagacje media. „Ale to mało prawdopodobne, że pani Romanowa będzie znów wodzić na pokuszenie zagranicznych polityków” – piszą wprost tabloidy. Cóż, fakt, latka lecą nieubłaganie.

Według innej wersji – Anna chciałaby zaistnieć na scenie politycznej, a z nazwiskiem, które kojarzy się z wtopą, raczej kariery by nie zrobiła. Co innego carskie nazwisko. Z takim można nawet o tron się ubiegać. Podobno pierwszy krok już zrobiła – zawarła znajomość z następcą tronu Jerzym Michajłowiczem Romanowem (https://www.podkasty.info/katalog/podkast/6366-Podr%C3%B3%C5%BC_bez_Paszportu/Romanowowie_Wsp%C3%B3%C5%82cze%C5%9Bni_potomkowie_rosyjskiej_rodziny_kr%C3%B3lewskiej_). Na zawarcie związku małżeńskiego z cesarzewiczem już wprawdzie za późno – wielki książę poślubił bowiem niedawno córkę włoskiego dyplomaty. Niewykluczone, że Anna Wasiljewna jednak zmieniła stan cywilny i przyjęła nazwisko kolejnego męża noszącego carskie nazwisko, choć z carami niespokrewnionego. Ale o jej ślubie nic nie było wiadomo. Jeszcze jedna zagadka otaczająca mgiełką tajemniczości agentkę, walczącą o utrzymanie uwagi publiczności.

Putin zjada kolejnego opozycjonistę

17 kwietnia. Putinowski wymiar niesprawiedliwości skazał dziś na karę 25 lat łagru o zaostrzonym rygorze opozycjonistę Władimira Kara-Murzę. To wyrok polityczny, kolejny akt bezprawia wobec ludzi o odmiennych poglądach.

Kara-Murza został oskarżony o rozpowszechnianie fejków o wojnie, działalność w organizacji niepożądanej i zdradę stanu. Putin wchodzi w fazę neostalinizmu. To pierwszy tak wysoki wyrok dla przeciwnika politycznego reżimu. Dyktator nabiera apetytu.

Zdaniem adwokata skazanego, „wyrok nosi maksymalnie bezceremonialny i bezprawny charakter. Sprawa przeciwko Kara-Murzie była wszczęta bezprawnie, takie samo było śledztwo, rozprawa bez żadnych podstaw była zamknięta. Co więcej, z grona sędziów wybrano akurat Siergieja Podoprigorowa, którego nazwisko figuruje na „liście Magnitskiego” (osoby objęte sankcjami USA za spowodowanie śmierci Siergieja Magnitskiego – http://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2013/04/13/dwie-listy/). Władimir Kara-Murza był inicjatorem przyjęcia aktu Magnitskiego. Trudno znaleźć tak oczywisty konflikt interesów”.

Na kim mści się reżim? Władimir Kara-Murza jest dziennikarzem, był bliskim współpracownikiem zamordowanego pod murami Kremla Borysa Niemcowa, potem prezesem zarządu fundacji im. Niemcowa, był związany z partią Jabłoko, potem był wiceprzewodniczącym Partii Narodowej Wolności (PARNAS), członkiem władz ruchu demokratycznego „Solidarność”, kierował fundacją „Swobodnaja Rossija”. Współpracował z wieloma mediami – rosyjskimi i zagranicznymi, jest autorem filmów dokumentalnych, „Oni wybrali wolność” i „Niemcow”. Lobbował w USA za przyjęciem aktu Magnitskiego. W październiku 2022 r. został laureatem Nagrody Vaclava Havla, przyznawanej przez Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy obrońcom praw człowieka.

26 maja 2015 r. został otruty po raz pierwszy. Zdaniem opozycjonisty, to była zemsta za akt Magnitskiego, występowanie przeciwko aneksji Krymu i za inne podejmowane przezeń akcje polityczne. Leczony był najpierw w Rosji, dopiero potem udało się go przewieźć na leczenie do Stanów Zjednoczonych, gdzie przeszedł rehabilitację. Dokonana we Francji analiza wykazała zbyt wysoki poziom metali ciężkich w jego organizmie. Analizy przeprowadzane w Rosji nie dały rezultatu – nie postawiono żadnej diagnozy.

2 lutego 2017 r. historia się powtórzyła: znowu złe samopoczucie, hospitalizacja w Moskwie, rehabilitacja za granicą. Co ciekawe, FBI odmówiło publikacji wyników analizy toksykologicznej. Komitet Śledczy Rosji odmówił natomiast wszczęcia postępowania w sprawie dwukrotnego pogorszenia stanu zdrowia Kara-Murzy, nie znajdując uzasadnienia. Grupa dziennikarzy śledczych Bellingcat w lutym 2021 r. sugerowała, że w otruciu Kara-Murzy w 2015 i 2017 r. brała udział ta sama grupa FSB, która truła Aleksieja Nawalnego nowiczokiem.

Skutki tamtych fatalnych otruć Władimir Kara-Murza odczuwa do dziś. Był przetrzymywany w areszcie śledczym od kwietnia 2022 r. Pozbawiony pomocy lekarskiej. Schudł ponad 20 kilogramów.

Po rozpoczęciu agresji Rosji na Ukrainę zajął jednoznacznie antywojenne stanowisko. Przedstawiał (w tym w Stanach Zjednoczonych) dowody zbrodniczej działalności armii rosyjskiej w Ukrainie.

Grupa rosyjskich niezależnych dziennikarzy (większość działających za granicą) wystosowała petycję do władz Rosji (https://redkollegia.org/archives/18894), domagając się uwolnienia Władimira Kara-Murzy. Zdaniem autorów pisma, wyrok to „jaskrawy przykład powrotu Rosji do praktyk stalinowskiego terroru politycznego (…) Kara-Murza został skazany za słowa, słowa przeciwko wojnie”.

Kaganiec na dziennikarstwo

2 kwietnia. Kilka dni temu w Jekaterynburgu został zatrzymany korespondent „The Wall Street Journal”, Evan Gerschkovich pod zarzutem szpiegostwa. Według Federalnej Służby Bezpieczeństwa, zajmował się on działalnością „niezgodną ze statusem”, tzn. zbierał informacje o zakładach zbrojeniowych. Gerschkovich ma zostać w areszcie do 29 maja. To czytelny sygnał Kremla dla tych zagranicznych dziennikarzy, którzy jeszcze pracują w Rosji: jesteście tu niepożądani. Wy i wszyscy, którzy nie podzielają ideologii putinizmu i zaglądają w liczne ciemne kąty reżimu.

O uwolnienie Gershkovicha wystąpił prezydent Joe Biden i redakcje wszystkich najważniejszych amerykańskich mediów oraz wielu zachodnich gazet. Redakcja „The Wall Street Journal” wystosowała do prezydenta USA apel o rozpatrzenie możliwości „dyplomatycznej i politycznej eskalacji”, wydalenia rosyjskiego ambasadora i wszystkich rosyjskich dziennikarzy pracujących w USA. Amerykańskie władze z kolei wezwały wszystkich obywateli Stanów Zjednoczonych, przebywających na terytorium Rosji, aby wyjechali z tego kraju.

Oświadczenie WSJ jest skierowane głównie do władz Rosji – koledzy redakcyjni żądają natychmiastowego uwolnienia Gershkovicha, którego bezprawnie zatrzymano podczas wykonywania pracy reporterskiej, nieprzekraczającej – wbrew temu, co twierdzi MSZ Rosji – standardów dziennikarskich. „Dzięki takim nieustraszonym dziennikarzom jak Evan wiemy, co się dzieje na świecie. Sprawa Evana to brutalne pogwałcenie wolności prasy, które powinno wstrząsnąć wszystkimi wolnymi ludźmi i rządami na całym świecie. Żaden dziennikarz nigdy nie powinien być aresztowany tylko za to, że wykonuje swoją pracę”.

Rosyjskojęzyczny portal Meduza rozpoczął zbieranie listów do Evana Gershkovicha – https://meduza.io/feature/2023/03/31/meduza-nachinaet-sbor-pisem-zhurnalistu-evanu-gershkovichu

Gershkovich znał Rosję, pracował tu od wielu lat (wcześniej w AFP i „The Moscow Times”). Pisał o protestach, prześladowaniu opozycji, ostatnie materiały dotyczyły wizyty Xi Jinpinga w Moskwie czy dojmującego wpływu zachodnich sankcji na rosyjską gospodarkę. Do Jekaterynburga wybrał się, aby poznać tamtejsze opinie o Grupie Wagnera (lokalne władze opierały się działaniom Jewgienija Prigożyna na swoim terenie).

Ostatni epizod z zatrzymaniem zagranicznego dziennikarza akredytowanego pod zarzutem szpiegostwa w Rosji miał miejsce 37 lat temu, jeszcze w ZSRR. Korespondent US News & World Report Nicholas Daniloff został zatrzymany przez KGB. Wywołało to krótkotrwały kryzys dyplomatyczny na linii Moskwa-Waszyngton. To był czas, gdy zaczynały się rozmowy Michaiła Gorbaczowa z Ronaldem Reaganem i kryzys udało się szybko zakończyć. Notabene Daniloff był wnukiem generała Jurija Daniłowa, ważnego dowódcy armii rosyjskiej w latach I wojny światowej. Gershkovich też ma rodzinne związki z Rosją – jego rodzice Ella i Michaił wyemigrowali z ZSRR w latach 70. W domu rozmawiano po rosyjsku.

Jakie mogą być powody aresztowania Gershkovicha pod zarzutem szpiegostwa? O jednym z możliwych powodów napisałam już na początku: to ostrzeżenie dla przedstawicieli świata zachodniego, niepodzielających linii politycznej Kremla, aby wstrzymali oddech, nie wściubiali nosa w sprawy rosyjskie, zwłaszcza tematy dotyczące wojny. Drugim możliwym powodem jest powiększenie „stajni zakładników”, których Putin może wymienić na ludzi reżimu, zatrzymanych na Zachodzie.

Wśród możliwych kandydatów do wymiany rosyjscy analitycy i dziennikarze wymieniają zdemaskowanych pod koniec stycznia w Słowenii dwoje rosyjskich nielegałów. Para szpiegów została zatrzymana z dużą ilością gotówki, która zapewne przeznaczona była na opłacenie usług rosyjskiej agentury na Bałkanach. Nielegałowie udawali urodzonych w Namibii obywateli Argentyny, którzy przyjechali do Słowenii prowadzić niewinne małe biznesy. Używali nazwisk Maria Mayer i Ludwig Gisch. Ostatnia duża akcja pozbycia się zdemaskowanych rosyjskich nielegałów miała miejsce w 2010 r. (http://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2010/07/08/ani-wstrzasnieci-ani-zmieszani/; http://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2010/10/21/order-dla-zdemaskowanego-szpiega/; http://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2012/10/04/podejrzana-jedenastka/).

Niewykluczone, że może chodzić też o przygotowanie gruntu pod targi o wymianę Siergieja Czerkasowa, nielegała (najprawdopodobniej pracującego na rzecz rosyjskiego wywiadu wojskowego), który aktualnie odsiaduje w Brazylii wyrok 15 lat pozbawienia wolności za posługiwanie się sfałszowanymi dokumentami. Niedawno władze Stanów przedstawiły swoje oskarżenie wobec Czerkasowa i chcą go wyciągnąć z brazylijskiego więzienia, aby postawić przed swoim sądem pod zarzutem szpiegostwa.

A przy okazji to może być też próba sprawdzenia reakcji Stanów Zjednoczonych przez Kreml. Dziennikarka Julia Łatynina (od dawna poza Rosją) mówi w audycji Radia Swoboda: „Dopiero co zestrzelili amerykańskiego drona [nad Morzem Czarnym], teraz aresztowali obywatela USA. Putin upaja się tym, że Stany Zjednoczone przełykają kolejną impertynencję i nie reagują. […] Jedyna właściwa reakcja USA to dostarczenie Ukrainie F-16. […] W ciągu ostatnich miesięcy władza w Rosji przeszła w ręce siłowików, a siłowicy są tak skonstruowani, że nie umieją zarządzać biznesem, nie umieją rządzić państwem, umieją tylko znajdować wrogów”.

Szef amerykańskiej dyplomacji Antony Blinken podczas dzisiejszej rozmowy z ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem wezwał do natychmiastowego uwolnienia Gershkovicha. Rosyjski MSZ nie skomentował tej informacji.

Dzień Teatru. Teatru wojny

27 marca. Dziś przypada Międzynarodowy Dzień Teatru. W Rosji, która od roku główny spektakl odgrywa na teatrze działań wojennych w Ukrainie, instytucje kultury zostały wzięte pod obcas. A właściwie pod bucior. Środowisko jest podzielone: część ludzi teatru wybrała emigrację, część po antywojennych protestach znalazła się w poważnej opresji, część położyła uszy po sobie w oczekiwaniu na lepsze czasy, część udaje, że nic się nie stało, a część żarliwie popiera wojnę, armię i prezydenta.

Aleksandr Kulabin zeszłoroczny Dzień Teatru obchodził jako dyrektor największego teatru na Syberii – „Czerwonej Pochodni” w Nowosybirsku. Tegoroczny spędza w areszcie domowym. 23 grudnia 2022 r. został zwolniony ze stanowiska bez podania przyczyny, a miesiąc temu został zatrzymany w charakterze podejrzanego o malwersacje finansowe. Pisze o nim strona „Sibir.Riealii” należąca do Radia Swoboda: „Większość kolegów uważa, że przyczyną prześladowania Aleksandra Kulabina jest antywojenna pozycja jego syna Timofieja Kulabina.[…] Timofiej zwolnił się z teatru, gdy wybuchła wojna. Pozostał za granicą” (https://www.sibreal.org/a/voyna-tsenzura-i-repressii-v-teatrah-sibiri/32334893.html).

W innym teatrze w Nowosybirsku noszącym nazwę „Pierwszy Teatr” (jego siedziba znajduje się naprzeciw „Czerwonej Pochodni”) na fasadzie pojawiła się litera „Z” – symbol agresji. Takie symbole wywieszono na fasadach bardzo wielu rosyjskich teatrów. Dyrektorkę „Pierwszego Teatru” Julię Czuriłową zwolniono za jej antywojenne wpisy w mediach społecznościowych. Z afisza zdjęto sztukę dla dzieci „Księżniczka i ludojad” (za propagandę LGBT). Z repertuaru innych syberyjskich teatrów usunięto sztuki w reżyserii Timofieja Kulabina. Podpadł również Iwan Wyrypajew, który zaraz po inwazji oświadczył, że tantiemy będzie przekazywał na rzecz pomocy Ukrainie. Od tamtej pory jego spektakle wyparowały z rosyjskich teatrów.

Wielkie wrażenie robi zestawienie opublikowane przez pismo „Teatr” w rocznicę wybuchu wojny. To stale powiększająca się lista rosyjskich artystów, którzy są napiętnowani przez władze za swoją antywojenną postawę. Proszę zajrzeć pod ten adres: https://oteatre.info/hronika-razgroma-god-pervyj/ Publikacja nazywa się „Kronika spustoszenia (rozgromienia)”. Dzień po dniu, miesiąc po miesiącu – wybitni ludzie teatru decydują się na opuszczenie kraju (albo za nich się decyduje) i/lub rezygnację z pełnionych funkcji. Wśród wiadomości o emigrantach lub artystach zwolnionych za antywojenne akcje znajdują się też wzmianki o twórcach i zespołach teatralnych, odpowiadających z radością na zamówienie władz; np. Teatr Armii Rosyjskiej zrealizował wideoklip popierający „specjalną operację wojskową”. „Kronika” odnotowuje takie wydarzenia jak „zniknięcie z repertuaru teatru Bolszoj przedstawienia „Nuriejew” w reżyserii Kiriłła Sieriebriennikowa (opuścił Rosję) i opery „Don Pascuale” w reżyserii Timofieja Kulabina”. Albo: „Władimir Maszkow i Siergiej Biezrukow znaleźli się na listach sankcyjnych UE”. Albo: „W Teatrze Romana Wiktiuka odwołano wszystkie spektakle i urządzono tam punkt mobilizacyjny”. Albo: „Jewgienij Mironow odwiedził Donieck i Mariupol”. Na marginesie – miejsce po zniszczonym przez najeźdźców teatrze w Mariupolu, gdzie pod gruzami w wyniku rosyjskiego bombardowania zginęły setki ludzi (część ciał tam pozostała), jest brutalnie „porządkowane”; okupant zapewnia, że budynek zostanie odbudowany do końca 2024 r.

O innych przypadkach prześladowań aktorów, wyrażających sprzeciw wobec zbrodniczej wojny, pisałam w blogu: http://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2023/02/10/sumienie-petersburga-i-siec-neuronowa/ i http://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2023/01/20/mala-rosyjska-panorama/

Kiedy czyta się „Kronikę”, widać, jak stopniowo scena staje się miejscem coraz bardziej zmilitaryzowanym, podporządkowanym odgórnym wytycznym. W rosyjskim teatrze nie ma już miejsca na swobodę twórczą, prawdę czy dyskusję. Jedynym reżyserem jest państwo prowadzące niesprawiedliwą, brutalną wojnę. Widać też, jak ustanawiane chore prawa wojenne dotykają coraz szerszych kręgów, wciągając w żarna machiny represji za czyny, uznane za przewiny. Aktorzy, dramaturdzy, reżyserzy są wpisywani na listę „agentów zagranicznych” czy pozbawiani posad.

Jak pisze „Financial Times” (materiał w tłumaczeniu na rosyjski dostępny na stronie „The New Times”: https://newtimes.ru/articles/detail/237975), powstają „czarne listy” niebłagonadiożnych artystów – w sierpniu 2022 r. w Dumie Państwowej powołano „grupę zajmującą się badaniem antyrosyjskiej działalności w sferze kultury, GRAD. GRAD zaczął tworzyć listę z nazwiskami ludzi, którzy, ich zdaniem, powinni zostać usunięci z pracy [w placówkach kultury]. Musimy wyrwać to paskudztwo z korzeniami – oznajmił jeden z członków GRAD w programie telewizyjnym”. GRAD może się poszczycić m.in. zdjęciem spektakli „podejrzanych” twórców z afisza.

Niektóre teatry montują „brygady”, które na zamówienie ministerstwa kultury jeżdżą z przedstawieniami na front. Nagrodą za taką działalność ma być zwolnienie aktorów od służby wojskowej.

Cytowany przez FT Iwan, reżyser z Petersburga powiedział: „Rosyjski teatr w ostatnich latach był naprawdę najlepszy na świecie. Wiele nauczyliśmy się od Europy i teatr dosłownie wzniósł się na wyżyny. I właśnie wtedy, gdy był w rozkwicie, wszystko zostało zniszczone. Teatrowi wymierzono śmiertelny cios. Straciliśmy wszystko […] Nastał czas ludzi pozbawionych talentu. To czas miernot”.

Wojna niszczy kulturę, wojna uśmierciła teatr. Putin rozumie tylko teatr działań wojennych.