19 lutego 2012. Władimir Putin pochodzi w linii prostej od Rurykowiczów – autorzy publikujący wyniki badań na łamach twerskiej gazety „Karawan + Ja” nie mają wątpliwości co do prawdziwości swojej odkrywczej tezy.
Dowody? Proszę bardzo, są oczywistą oczywistością. Historyk Nikołaj Gajdukow: „Nie można zostać prezydentem tak po prostu. Ponadto Władimir Putin jest związany więzami rodzinnymi z ziemią twerską. W średniowieczu Twer był siedzibą władzy książęcej. Na ziemi twerskiej jest obecna symbolika Rurykowiczów, a to wszystko wchodzi w duchową genealogię Putina. Zresztą mówimy również o genealogii krwi. […]”. Inny twerski historyk Giennadij Klimow przechodzi bezpośrednio do „genealogii krwi” (cokolwiek miałoby to znaczyć): „Ród Putina po mieczu pochodzi znad rzeki Szosza, która płynie niedaleko od Tweru. […] Ród Putinów najprawdopodobniej oddzielił się od rodu książąt Putiatinów. Uproszczone nazwiska nadawano dzieciom narodzonym ze szlachetnego ojca i pochodzącej z prostego ludu matki, tak powstało nazwisko Putin. […] Putin jest najpewniej dalekim krewnym wszystkich monarchów Europy. Zresztą, królowie nie mają dalekich krewnych. Mogą mieć szlachetnych lub nieszlachetnych. Niemal wszyscy monarchowie Europy to potomkowie twerskiego rycerskiego rodu książęcego. Pod tym względem Putin jest im co najmniej równy. Dlatego łączą go tak ciepłe stosunki z królem Hiszpanii Juanem Carlosem I”. Według tych odkrywczych wywodów, król Jagiełło też jest spokrewniony z Putinem, przez Rurykowiczów, ma się rozumieć. Zdziwiłby się pewnie król Władysław, ale może i ucieszył, że ma krewniaka na moskiewskim tronie.
W dzisiejszym numerze gazety znajdziemy kolejne rewelacje: okazuje się, że Władimir Putin pochodzi od księcia Michała Jarosławowicza Twerskiego, świętego męża, kanonizowanego przez Cerkiew prawosławną. Wystarczy tylko spojrzeć na zdjęcie pana premiera i portret księcia: kubek w kubek, taka sama łysinka, takie same uduchowione oczy, taki sam rasowy nos (o, yes). Historycy twierdzą, że żadne wizerunki księcia się nie zachowały, a te, które znamy, zostały „napisane” po śmierci księcia, a ikony świętych „pisze się”, nie odwzorowując podobieństwa fizycznego, a duchowość, świętość.
Nic to. Najważniejsze, że pochodzenie od książąt Rurykowiczów daje Putinowi pełne prawo, by zostać ponownie prezydentem Rosji. Tako rzecze Giennadij Klimow. I na pewno wie, co mówi.
