3 października 2026. O tej śmierci nie rozpowiadano. Władze obwodu irkuckiego nie wydały oficjalnego komunikatu na ten temat. Gubernator Igor Kobziew półgębkiem wspomniał jedynie, że władze regionu zebrały się na nadzwyczajną naradę obwodowej komisji sanitarno-epidemiologicznej „z powodu podejrzenia, że jeden mieszkaniec obwodu zachorował na groźną infekcję”. Jaką? Nie powiedział. Jak zwykle zaśpiewano znaną pieśń: „Nic się nie stało, mieszkańcy, nic się nie stało”. Ale jednak coś się stało w obwodzie irkuckim. Bez powodu naczelna lekarz sanitarna Rosji Anna Popowa nie przyjeżdżałaby z lśniącej Moskwy na dalekie przestwory Syberii. A w trybie pilnym przyjechała, więc ważny powód był.
Laborantka Daria Szypiłowa pracowała w Instytucie Badań nad Dżumą w Irkucku. Pod koniec września wróciła z podróży służbowej po Buriacji i zabrała się do zbierania materiału do badań. 29 września w ciężkim stanie trafiła do szpitala rejonowego w Szelechowie pod Irkuckiem. Lekarze wykonali testy i doszli do przekonania, że to wyjątkowo ciężka postać koronawirusa. Dwa dni później młoda kobieta zmarła. Co było przyczyną zgonu? „Specjaliści analizują sytuację” – zapewnił miejscowy urzędnik. Na wszelki wypadek zamknięto cały oddział szpitala, gdzie zmarła Szypiłowa. Wprowadzono kwarantannę, którą objęto prawie dwieście osób. Mogły one mieć kontakt ze zmarłą i zarazić się. Czym? Niebezpieczną chorobą – brzmi odpowiedź przedstawicieli władz (https://www.irk.ru/news/articles/20261002/pest/).
Już nazajutrz po niepokojącym zgonie w mediach społecznościowych rozeszły się przypuszczenia, że Daria zmarła na dżumę. A konkretnie na jej postać płucną. Skąd się wzięła dżuma w połowie trzeciej dekady XXI wieku? Według jednej z obrazowych wersji wydarzeń, laborantka stłukła próbówkę, w której mogły się znajdować przeznaczone do badań bakterie Yersinia pestis. Pracowała wszak w Instytucie Badań nad Dżumą. O stłuczeniu próbówki nikogo nie poinformowała. Albo jak mówi lekarz epidemiolog Władimir Faworow – zaraziła się przez nieuwagę podczas pracy: „nie wierzę w wersję z próbówką” – powiedział (https://echofm.online/news/epidemiolog-mihail-favorov-smert-laborantki-v-irkutskoj-oblasti-ot-chumy-proizoshla-ne-iz-za-razbitoj-probirki). Druga wersja to podejrzenie, że Szypiłowa zaraziła się podczas wizyty w Buriacji. Buriacja graniczy z Mongolią, na pograniczu od czasu do czasu pojawiają się ogniska dżumy. Uderz w stół – zaraz odezwą się władze Buriacji, które z mety odrzuciły podejrzenia o to, że laborantka zaraziła się dżumą u nich. Głowa Republiki Buriacja Aleksiej Cydienow napisał, że pacjentka zero zmarła na dżumę, ale ona Buriacji nie odwiedzała, więc to nie nasza buriacka dżuma, koniec, kropka.
A czyja ta dżuma? Na razie nie wiadomo. Władze obwodu irkuckiego na wszelki wypadek odwołały wyznaczony na 3 października subotnik (masowy czyn społeczny polegający na gromadnym zamiataniu ulic i parków z liści itd.), aby nie stwarzać możliwości roznoszenia się zarazy. Mieszkańcy Szelechowa z niepokojem popatrują na patrole złożone z osób ubranych w specjalne kombinezony i maski (https://www.youtube.com/watch?v=GyGrP4aDr6s). Dotychczas dżumy nie zdiagnozowano u pacjentów, przebywających na kwarantannie.
Jak to w rosyjskich bajkach bywa – ludność nie wierzy władzom, które ukrywają fakty. I woli rozpoznać sytuację własnym sumptem. Na przykład mieszkańcy słuchają wypowiedzi epidemiologa Giennadija Oniszczenki, który zajmował przez długie lata ważne funkcje. Oniszczenko mówi: możliwość zarażenia się jest skrajnie niska. Aha, powiadają ludziska, Oniszczenko zawsze kłamie jak oddycha, trzeba wyciągnąć zatem wniosek, że zarazić się można i to jak! To postać płucna dzumy, więc od człowieka do człowieka można ją przekazać drogą kropelkową. Na wszelki wypadek ludzie starają się zaopatrzyć w antybiotyki i nie ryzykować zakażenia. W mediach społecznościowych krążą rozchwytywane teorie spiskowe: to wszystko specjalnie zostało wywołane, żeby nas zastraszyć, znowu zrobią nam pandemię, pozamykają wszystko itd. (https://www.youtube.com/watch?v=hK4azmHuAoU).
Na poziomie federalnym w głównych mediach o irkuckim przypadku dżumy jest niewiele wiadomości albo zgoła nic. Zobaczymy, jakie będą kolejne komunikaty o stanie zdrowia hospitalizowanych osób, które miały kontakt ze zmarłą.
