29 sierpnia 2026. Od wizyty szefa CIA w Moskwie Johna Ratcliffa minęło już kilka dni. Przez światowe media przewaliła się wielka fala spekulacji – czemu przyjechał, o czym rozmawiał, co z tego wyniknie. Zarówno Kreml, jak Biały Dom wypowiedziały się o moskiewskich rozmowach „jastrzębia” Ratcliffa półgębkiem, pozostawiając wielkie pole do snucia dalszych domysłów. Największe amerykańskie gazety opublikowały niepewne wersje, próbując odpowiedzieć choć na jedno z powyższych pytań.
Zaczęło się od sensacyjnych wrzutek na mediach społecznościowych o wielkim amerykańskim samolocie transportowym, który 25 sierpnia wystartował z Rygi i zmierza do Moskwy. Wylądował na lotnisku Wnukowo-2. Nikt nic nie potwierdzał, nikt niczemu nie zaprzeczał. Sekretarz prasowy prezydenta Dmitrij Pieskow w firmowym stylu zamiatał oczami podłogę i zapewniał, że nic mu nie wiadomo o amerykańskim samolocie, a Kreml nie ma w planach na najbliższy tydzień żadnych spotkań ze stroną amerykańską.
Wreszcie ujawniono, że do Moskwy przyleciał szef CIA John Ratcliff. Spotkał się z dyrektorem Służby Wywiadu Zagranicznego Siergiejem Naryszkinem. Z Putinem podobno się nie spotkał – tak przynajmniej zapewniał Pieskow. Ale, powiedział, prezydentowi starannie streszczono, o czym toczyły się rozmowy. Pewności, czy doszło do osobistego kontaktu Putin-Ratcliff, brak.
Wizyta Radcliffa trwała kilka godzin. Wśród wersji celów wizyty królują w mediach trzy główne:
1. USA chciały uprzedzić Rosję, aby nie przekraczała „progu wojny” wobec któregokolwiek z państw NATO; „Wołodia, my wiemy, co chcesz zrobić, ale uprzedzamy: nie rób tego”. Miałoby chodzić o ewentualne uderzenie na państwa bałtyckie lub prowokację wobec któregoś z państw wschodniej flanki NATO. Tematem mogłoby być też żądanie zaniechania przez Rosję ataków na europejskie obiekty związane z przemysłem zbrojeniowym.
2. Iran i Cieśnina Ormuz. Być może Ratcliff rozmawiał o wprowadzeniu przez USA dodatkowych sankcji wobec państw wspomagających Iran. Czyli m.in. wobec Rosji.
3. Ukraina i próba uregulowania sytuacji. Według „The Wall Street Journal” szef CIA miał uprzedzić stronę rosyjską, że eskalacja wojny na Ukrainie ze strony Moskwy skłoni Trumpa do zbliżenia z Zełenskim.
Żadna z tych wersji nie została potwierdzona ani zdementowana.
Tymczasem Putin nie kwapi się do podjęcia rozmów pokojowych ani ograniczenia działań zbrojnych. Wali w ukraińskie miasta, aktualnie trwa zmasowany atak na Kijów i okolice; giną ludzie, płoną składy żywności itd.
A w Rosji nie cichną pogłoski o zamiarze przeprowadzenia mobilizacji. Im bardziej wysocy urzędnicy i politycy z wyższych półek zaprzeczają, tym bardziej pogłoski się nasilają. W ostatnim tygodniu granicę rosyjsko-gruzińską przekroczyło ponad sto tysięcy Rosjan. Tak na wszelki wypadek widocznie. Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Armenii zapewnił, że jego kraj chętnie przyjmie Rosjan, którzy nie chcą dać się zmobilizować. Dziś MSZ Rosji nazwał tę wypowiedź „prowokacyjną”. Podczas wczorajszego wystąpienia na forum „Silne idee dla nowych czasów” w Niżnym Nowogrodzie Putin wypowiedział zgrabną formułkę: „Dla naszego wspólnego zwycięstwa, dla bujnego rozwoju naszego kraju ważny jest wkłada każdego z nas”, co niektórzy komentatorzy odczytali jako zawoalowaną zapowiedź mobilizacji – takiej czy innej, tzn. albo w kamasze, albo rzucaj wszystko i pracuj dla frontu. Propaganda skrzeczy, że Rosja walczy z NATO, Zachodem, Banderą, że NATO zaraz napadnie (no bo Rosja nigdy na nikogo nie napadała) itd.
Nie wiemy, jakie korekty wniesie (i czy wniesie w ogóle) wizyta Ratcliffa i to, co miał on do powiedzenia. Na razie wygląda na to, że Putin nie zamierza korygować kursu na zniszczenie Ukrainy i zdemolowanie ładu międzynarodowego. Nadal aktualne są cele, które rosyjska dyplomacja przekazała światu w przeddzień pełnoskalowej agresji na Ukrainę. Chodzi o „wystosowane w grudniu [2021 roku] rosyjskie ultimatum pod adresem „kolektywnego Zachodu”, w którym Moskwa domagała się natychmiastowej deklaracji i pisemnych gwarancji w sprawie nierozszerzania NATO na wschód (zwłaszcza o Ukrainę i Gruzję) oraz wycofania infrastruktury Sojuszu Północnoatlantyckiego ze wschodniej flanki w Europie”. Cytat zaczerpnęłam z tekstu „Rosja będzie kopać w drzwi” w moim autorskim cyklu Rosyjska ruletka (https://www.tygodnikpowszechny.pl/rosja-bedzie-kopac-w-drzwi-170309). Rosja nadal kopie w drzwi coraz bardziej podkutym butem i używa coraz bardziej dosadnych środków militarnych.
Kreml nie wydał oficjalnych komunikatów w związku z pobytem Ratcliffa w Moskwie. Natomiast doradca prezydenta Jurij Uszakow zapowiedział dziś, że Putin spotka się z Xi Jinpingiem podczas szczytu Szanghajskiej Organizacji Współpracy 31 sierpnia. To ważniejszy partner dla Putina.
Na koniec kilka dowcipów, które przemknęły przez media społecznościowe w związku z tajemniczą wizytą szefa CIA. Fantazja żartownisiów nie ma granic, czasem też przekraczas granice dobrego smaku.
„Wreszcie się wyjaśniło, po co Ratcliff przyjechał do Moskwy: przywiózł relikwie Jeffreya Epsteina” (to nawiązanie do kultywowania przez rosyjskie władze świeckie i cerkiewne przywożenia relikwii świętych na front, co ma zapewnić zwycięstwo; ostatnio pisałam o tym w związku z relikwiami Dymitra Dońskiego – https://labuszewska.pl/putin-w-oczekiwaniu-na-cud/).
„Tak naprawdę Ratcliff przyjechał, aby wręczyć kolejny medal Adamowi Kadyrowowi” (to kpina z masowego nadawania odznaczeń ulubionemu synkowi Ramzana Kadyrowa).
„Dlaczego Ratcliff tak szybko wyjechał z Moskwy? Dostał informację, że z baków jego samolotu zlewane jest paliwo, wolał nie ryzykować dłuższego pobytu” (to o drugiej fali kryzysu paliwowego w Rosji).
„Według dobrze poinformowanych źródeł Ratcliff miał przekonywać Putina, aby nie odwoływać koncertów Kanye Westa w Petersburgu” (ważą się losy występów amerykańskiego rapera o nazistowskich przekonaniach: to media informują, że koncert się odbędzie, to znowu piszą o odwołaniu imprezy).
