Człowieku, nie jedz bez sensu

Na weekend temat lżejszy – albo, jak kto woli – cięższy: walka z nadwagą i otyłością. Rosjanie też borykają się z problemem nadmiernej wagi ciała, czasopisma o tematyce społecznej prowadzą stałe rubryki z poradami dla tych, którzy z problemem nie potrafią sobie poradzić sami, działają poradnie, w których można zasięgnąć opinii specjalisty. W Internecie można znaleźć tysiące stron poświęconych dietom i zachęt do stosowania tajemniczych preparatów zapewniających, że z nadwagą można sobie poradzić  łykając zielone kapsułki. Na pragnieniu pozbycia się zbędnych kilogramów zarabiają też niezliczeni hochsztaplerzy. Kilka lat temu głośna była sprawa rozprowadzania w Moskwie cudownego środka z Chin czy Mongolii, który faktycznie „cudownie” odchudzał w krótkim czasie, ale okazał się… larwami tasiemca.

Szanowanym autorytetem w dziedzinie leczenia otyłości jest moskiewski lekarz – doktor Anatolij Wołkow, autor ciekawej teorii. Zdaniem doktora Wołkowa, człowiek współczesny oduczył się odżywiania. Tymczasem klucz do sukcesu leży w poznaniu swojego organizmu, jego potrzeb i możliwości. „Większość ludzi uważa, że dieta to doraźny sposób na poprawę stanu zdrowia. Czyli że dietę można stosować przez jakiś czas, a potem powrócić do dawnych nawyków. To zgubne myślenie – mówi doktor w wywiadzie dla tygodnika „Ogoniok”. – Gatunek ludzki utracił możliwości adaptacyjne. Organizm musi sobie dać radę ze stałym przeciążeniem, pracuje nieprzerwanie w trybie obrony koniecznej i błyskawicznie traci zasoby. Człowiek, który we współczesnym mieście nie zwraca uwagi na sygnalizację świetlną, długo nie pożyje. To samo dotyczy jedzenia. Nie słuchamy naszego organizmu, jego potrzeb, wrzucamy do  środka to, co wydaje się nam pożyteczne, w ilościach, które wydają się nam odpowiednie, a częściej takie, do jakich się przyzwyczailiśmy. Proszę popatrzeć, jak obżerają się dziś klienci restauracji. Wstają od stołu tak najedzeni, że aż im się w oczach ciemno robi. Jedzenie istnieje w oderwaniu od potrzeb organizmu, a w ciągu ostatnich dwustu lat jedzenie
zaczęło odgrywać zupełnie absurdalną rolę: stało się wskaźnikiem określającym status społeczny konsumenta”.
Ale z drugiej strony istnieje moda na odchudzanie. Wielu ludzi myśli nie o jedzeniu, a o zdrowiu. Doktor Wołkow wyjaśnia: „Schudnąć można na dwa sposoby. Pierwszy: pozbawić człowieka możliwości jedzenia pewnych produktów. Ale to nie zawsze jest zdrowe. Na przykład ktoś ma wielką ochotę zjeść kawałek słoniny, ale się powstrzymuje i zjada chudą gotowaną wołowinę, której nie znosi. Tymczasem niechęć do jedzenia mięsa może oznaczać obniżenie funkcji pęcherzyka żółciowego, a kawałek słoninki bardzo by pomógł w uregulowaniu pracy tego organu. Więc na
dłuższą metę nie jest to dobry sposób. Drugi sposób: pozwolić organizmowi prawidłowo funkcjonować. Organizm jest zdolny do samoregulacji, trzeba mu tylko dostarczyć energii. A zatem zapewnić odpowiednie produkty, zgodne z jego systemem immunologicznym. Nie truć organizmu, a oczyścić. Dietetyka powinna na dobrą sprawę badać konkretny organizm i dobierać każdemu indywidualnie odpowiednią dietę”. Doktor Wołkow w swojej słynnej klinice opracowuje indywidualne kuracje, uczy swoich pacjentów jeść. Mówi, że sposób odżywiania należy dobrać tak, jak dobiera się obuwie: na miarę potrzeb i możliwości. Główny problem polega na tym, że ludzie „nie lubią rozstawać się się ze swoimi ukochanymi nawykami. O wiele prościej jest przez tydzień żywić się wyłącznie warzywami (a potem wrócić do obżarstwa) niż zmienić styl życia. A to konieczne, bo właśnie styl życia doprowadził do problemów. Niektórzy zaczynają to rozumieć. Moi pacjenci jedzą tyle posiłków, ile potrzebują. Uczę ich czytać w organizmie. Pacjenci obserwują, po jakim jedzeniu czują się ociężali, a po jakim jest im lekko. I stopniowo sami dochodzą do wniosku, jak zestawiać posiłki, co wyeliminować. Najważniejsze to uświadomić sobie własne potrzeby. I rozróżniać, czy organizm chce pić czy jeść. Zwykle jest tak, że organizm chce pić, a dostaje bułeczkę albo kurczaka z ziemniakami. Podstawowa zasada, której uczę: jeśli ci się wydaje, że chce ci się jeść, najpierw napij się wody. Druga zasada: jeść różnorodne produkty i nigdy się nie obżerać. I zasada trzecia: na zawsze pożegnać się z wszelkimi dietami”
.

Komentarze

4 odpowiedzi do „Człowieku, nie jedz bez sensu”

  1. Awatar poeta0@op.pl
    poeta0@op.pl

    Aneczko tych twoich wypocin intelektualnych nikt nie czyta , dlatego brak komentarzy.A do tego stosujesz cenzurę.

  2. Awatar ~doris
    ~doris

    A mi sie podoba ,to prawda jemy jak swinki :)i ja tez musze zaczac sluchac mojego organizmu 🙂

  3. Awatar ~Kasia
    ~Kasia

    To jest najlepszy tekst jaki przeczytalam o odchudzaniu o dietach i o innych tego typu sprawach. 2 lata temu wazylam 120 kg przy 174 cm wzrostu, rok temu warzylam 65 kg, a teraz waze 90. Sama opracowalam sobie diete, ktora pozwolila zrzucic mi polowe wagi sprzed 2 lat, dolozylam do tego duza dawke sportu i osiagnelam wymarzona szostke. Ale teraz kiedy nie mam czasu na sport i wogole na nic, widze, ze powoli powracam do wagi sprzed 2 lat. Na szczescie trafilam na te wypowiedz i od dzisiaj stosuje sie do zalecen w nim przytoczonych. Juz czuje, ze to bedzie najlepsza dieta mojego zycia. Dziekuje

    1. Awatar Anna Łabuszewska
      Anna Łabuszewska

      Pani Kasiu!Dziękuję za Pani komentarz. I trzymam kciuki za powodzenie. W wywodach dietetyka-praktyka doktora Wołkowa najważniejsze wydaje mi się stwierdzenie, że dieta to nie jest krótkotrwałe katowanie się poprzez tymczasowe odgrodzenie się od żarła, a przede wszystkim zmiana sposobu myślenia o odżywianiu. NA STAŁE.Pozdrawiam Panią serdecznie