Osobliwości narodowej izolacji

7 kwietnia 2020. Na początek oficjalna statystyka. Dziś rano oficjalnie potwierdzono 7497 przypadków zarażenia koronawirusem w Rosji, w ciągu doby przybyło 1154; najwięcej chorych zarejestrowano w Moskwie – 5181, w obwodzie moskiewskim – 454, w Petersburgu – 295, 58 zgonów, 494 osoby wyzdrowiały, przeprowadzono 795,5 tys. testów. Dane pochodzą ze strony internetowej ministerstwa zdrowia (https://covid19.rosminzdrav.ru/).

W latach 90. hitem rosyjskich kin były filmy Aleksandra Rogożkina „Osobliwości narodowego polowania” i „Osobliwości narodowego wędkarstwa” – z przymrużeniem oka ukazano w nich przyzwyczajenia, humor, rytuały przeciętnych Rosjan, którzy odpoczywają na łonie natury. Widzom bardzo się to podejście spodobało, krytycy zobaczyli w tym nawet uogólnienie rosyjskiego charakteru narodowego. Gdyby Rogożkin chciał kontynuować swoją złotą serię, materiału w czasach zarazy znalazłby niemało.

Zacznę od Kremla. Pamiętacie Państwo, jak kilka lat temu Władimir Putin nagle zniknął z Kremla, przepadł na wiele dni nie wiadomo gdzie i nie wiadomo, z jakiego powodu? Komunikaty, co się z nim dzieje, były mętne. Sekretarz prasowy Dmitrij Pieskow dla uwierzytelnienia podawanych uspokajających informacji pokazywał w telewizji filmiki z udziałem prezydenta, mające poświadczać jego intensywną obecność i wytężoną pracę. Były to jakieś wygrzebane z dawnych czasów odrzuty z oficjalnej kroniki, przygrzewane kotlety, mające sprawiać wrażenie świeżych. Obecnie obserwujemy powtórkę. W ciągu dwóch ubiegłych tygodni Władimir Władimirowicz nie schodził z ekranów – bo i orędzia wygłaszał jedno po drugim, i odwiedził szpital w Kommunarce, i naradzał się z kolegami z G20, i prowadził wideokonferencje z rządem itd. itp. W pewnym momencie powstała nerwowa sytuacja, gdy okazało się, że naczelny lekarz odwiedzanego szpitala złapał koronawirusa, a z Putinem rozmawiał bez maski i bez rękawiczek ściskał mu dłoń. Pieskow uspokajał, że zdrowie głowy państwa jest w należytym porządku. Na przemian podawano informacje, że Putin „jest na Kremlu, pracuje”, to znowu, że „pracuje, ale zdalnie”.

Wczoraj nieoczekiwanie rosyjska telewizja pokazała relację ze spotkania prezydenta z wicepremierem Jurijem Trutniewem i ministrem rozwoju Dalekiego Wschodu i Arktyki Aleksandrem Kozłowem. Nic ważnego – ot, rutynowa rozmowa. Na filmiku widać wyraźnie, jak prezydent krzepko ściska prawice swoich gości. Żaden z nich nie ma maski i rękawiczek. Zaraz też sekretarz Pieskow pospieszył z zapewnieniem, że tym spotkaniem „Putin nie naruszył reżimu samoizolacji”, a i jeszcze, że „ściska dłoń, komu chce”. Hm. Na oficjalnej stronie internetowej Kremla wskazano, że spotkanie miało miejsce 6 kwietnia. Kozłow tymczasem opowiadał Putinowi o swojej wizycie na Zabajkalu, którą odbył „w zeszłym tygodniu”. Tymczasem jak wynika z oficjalnego kalendarza ministra, był on tam 13 marca, a zatem było to trzy tygodnie temu, a nie tydzień. Na rozbieżność zwrócił uwagę spostrzegawczy dziennikarz Oleg Kaszyn.

Dziś znowu prezydent pojawił się na ekranach telewizorów – prowadził wideokonferencję z lekarzami. Prowadził ją z rezydencji w Nowo-Ogariowie. Czy to było dzisiaj? Oficjalny komunikat powiada, że tak, dzisiaj.

Zostawmy prezydenta w jego rezydencji. Przejdźmy do bardziej przyziemnych osobliwości. W mediach społecznościowych bodaj najbardziej komentowaną informacją dotyczącą warunków przebywania społeczeństwa w wymaganej samoizolacji była historia, jaka wydarzyła się na Patriarszych Prudach w Moskwie. Mężczyzna wyszedł z psem na spacer (wolno w Moskwie spacerować z czworonogiem, ale najdalej 100 metrów od domu), podjechała policyjna suka, wysiadło dwóch funkcjonariuszy. Od słowa (nieuprzejmego) do słowa (opryskliwego), faceta stróże prawa zwinęli, wepchnęli do suki, a zdziwioną psinę zostawili na skwerku. Zatrzymany nazywa się Jezus (Иисус) Worobjow. Właśnie ta okoliczność sprowokowała komentatorów do zabrania głosu: „Jezus pojawił się na Patriarszych Prudach”, „Zamknęli Jezusa w areszcie”, „Czy skażą Jezusa na 15 dni aresztu za spacer po Patriarszych Prudach?” i tak dalej w tym duchu. No bo przecież każdy wie, że właśnie na Patriarszych Prudach zaczyna się wielka powieść Michaiła Bułhakowa „Mistrz i Małgorzata”, tyle że tam nie Jezus się pojawia, a Woland vel Szatan. Potem się okazało, że zatrzymany Worobjow tak naprawdę ma na imię Denis, a imienia Jezus używa jedynie jako pseudonimu. Socjolog Igor Ejdman jednak nie odpuścił: „Gdy na Patriarszych Prudach pojmano Jezusa, Poncjusz Piłat na Kremlu mył ręce po raz setny tego dnia, ale dławiący strach nie opuszczał go”. Mistyka narodowej izolacji.

Jak pisałam w poprzednim odcinku kroniki koronawirusowej, Putin w swoim orędziu zapowiedział, że przekazuje na szczebel regionów decyzje dotyczące walki z wirusem. W niektórych prowincjach nie stwierdzono przypadków Covid-19 albo jest ich na razie bardzo niewiele, więc nie wprowadza się tam samoizolacji czy powszechnej kwarantanny ani ograniczeń w poruszaniu się. Ale są i takie, które wprowadzają nowe przepisy. Zaskoczone nagłą samodzielnością władze niektórych regionów trochę się bez odgórnych instrukcji pogubiły. Na przykład w Omsku, a potem także w Jarosławiu, gdzie są duże rafinerie ropy, wprowadzono obowiązek pomiaru temperatury u ludzi, przychodzących do pracy. Efekt: pracownicy w długich kolejkach czekają na przekroczenie bramki, tłoczą się na placu (można to zobaczyć na zdjęciach np. tu: https://twitter.com/teamnavalny_yar/status/1247073281955553282?s=20). W Nowouralsku z kolei władze wprowadziły obowiązek posiadania przepustki uprawniającej do opuszczenia miasta. Efekt? Tak, zgadli Państwo: ludzie musieli stać w kolejce, blisko siebie, na ogół bez rękawiczek i masek.

Jak pisze popularny dziennik „Moskowskij Komsomolec”, nie wszystkim w Moskwie uśmiecha się życie w czterech ścianach: kwitnie podziemny sport, np. boks lub treningi innych dyscyplin; można też sobie zorganizować przyjęcie. „Zupełnie jak w Ameryce w latach prohibicji” – podsumowuje gazeta (https://www.mk.ru/social/2020/04/04/taynye-razvlecheniya-koronavirusnoy-moskvy-podpolnye-trenirovki-i-sekretnye-bankety.html).

Na koniec rubryka kulturalna. Wobec zamknięcia kin, teatrów, cyrków, sal koncertowych artyści przenieśli się do mediów społecznościowych. Dziś popularnością na Twitterze cieszy się filmik o tym, jak sobie radzą artyści petersburskiego Teatru Michajłowskiego w domowych pieleszach – niezłe balety, muszę przyznać, obejrzyjcie: https://twitter.com/neobedennyy/status/1247504369555210240?s=20 . A jedna ze stacji telewizyjnych rusza dziś z cyklem programów „Siedzimy w domu z gwiazdami” – celebryci opowiadają, jak im się wiedzie w samoizolacji.

Drugie orędzie – pusty dzwon?

3 kwietnia. W Rosji przybywa zainfekowanych koronawirusem, oficjalne statystyki dziś rano podały: 4149 zarażonych, w ciągu doby przybyło 601 przypadków, zmarły 34 osoby. W Moskwie jest najwięcej chorych: 2923; zmarł 39-letni mężczyzna – to najmłodsza ofiara w stolicy. W Syktywkarze w Republice Komi w szpitalu zaraziły się jednocześnie 53 osoby. Gubernator Komi podał się „w związku z trudną sytuacją” do dymisji. W Permie zmarła naczelna redaktorka tygodnika „Diełowoj Intieries” Anastasija Pietrowa, testy potwierdzające zarażenie koronawirusem przyszły do szpitala już po jej śmierci.

Minister zdrowia wyraził ostrożny optymizm, że wybrane przez rząd środki (izolacja; wstrzymanie ruchu lotniczego itd.) pozwoliły na ograniczenie wzrostu zachorowań. Ze szpitala wypisano łącznie 281 osób, które przeszły infekcję i wyzdrowiały.

Wczoraj od rana media grzały silniki, zapowiadając orędzie prezydenta Putina. Zapowiadano je na godzinę 16. Niecierpliwi obserwatorzy snuli domysły, jakie to doniosłe treści Władimir Władimirowicz narodowi przekaże, spekulowano, że zapowie wprowadzenie stanu nadzwyczajnego lub może ogłosi szeroko zakrojony plan pomocy rządu dla tych, którzy zostaną poszkodowani. Nadeszła godzina szesnasta, Putin nie pojawił się w telewizyjnym okienku. Mamy niewielkie opóźnienie – uspokajał rzecznik. Wreszcie ukazały się odpowiednie plansze zapowiadające mówcę. Była godzina 16.55. W rogu ekranu ukazała się wywieszka „Live”. Prezydent miał do powiedzenia dwie rzeczy: o przedłużeniu okresu wolnego od pracy do 30 kwietnia, z zachowaniem wynagrodzeń (i z możliwością skrócenia, jeśli sytuacja epidemiologiczna na to pozwoli) oraz o przekazaniu szefom regionów decyzji, jakie kroki podejmować w sytuacji zagrożenia wirusem. Spostrzegawczy komentatorzy zauważyli, że zegarek na przegubie Putina wskazuje godzinę 16.15. Zatem można przypuszczać, że wystąpienie zostało wcześniej nagrane i prostokącik Live był ściemą. Dlaczego tak się stało? Czy Putin nie dowierza swojej umiejętności występowania na żywo? Przez lata sprawowania władzy i rozlicznych rytuałów przed kamerami wyspecjalizował się w gatunku spektakli telewizyjnych z udziałem i bez udziału publiczności.

Ale wróćmy do samej treści wystąpienia. Gorące komentarze w Twitterze były bardzo krytyczne: kto będzie płacił ludziom za przestój? Czy to znaczy, że na małym i średnim biznesie można postawić krzyżyk? Dlaczego znowu się spóźnił prawie godzinę – ma nas za nic? Fiodor Kraszeninnikow rozwinął interpretację: „Putin zdjął z siebie całą odpowiedzialność za to, co się dzieje, przerzucił wszystko na barki gubernatorów, merów i prywatny biznes. Kadra gubernatorska to niesamodzielne wydmuszki – wszystko uzgadniają z Kremlem. Wystawiono ich na linię strzału: będą musieli robić to, co się im każe, ale za błędy to oni będą dostawać po łbie. A Putin będzie mógł powiedzieć: a ja nic takiego nie mówiłem, to wszystko omyłki władz regionalnych. Chciałbym usłyszeć opinię Putina, skąd biznes miałby wziąć pieniądze, aby wypłacić w kwietniu wynagrodzenia pracownikom, zapłacić podatki, wyasygnować środki na wynajem pomieszczeń itd. Prezydent uspokaja, że jakieś pieniądze rząd wypłaci. […] Sytuacja jest dużo gorsza niż [władze] mówią, w przeciwnym razie Putin z radością zniósłby wszystkie kwarantanny. Bo w rezultacie one uderzą także w niego i to szybko”. Opozycjonista Aleksiej Nawalny dorzucił ostrzej: „Putin jest oderwany od rzeczywistości. On nie rozumie najprostszej rzeczy: ludzie nie mają pieniędzy, aby po prostu siedzieć w domu bez pracy. Pracodawcy nie mają pieniędzy , żeby płacić wszystkim tak po prostu za nic. W orędziu nie powiedział o tym ani jednego słowa”. Wśród komentarzy nie brakuje też takich, które nawet wróżą Putinowi rychły koniec kariery z powodu buntu elit albo buntu szerokich mas. Jest też sporo rozważań o rywalizacji pomiędzy premierem Michaiłem Miszustinem i merem Moskwy Siergiejem Sobianinem. Temat do rozwinięcia przy następnej okazji.

Media obsługujące Kreml dzisiaj zachwycały się konceptem Putina o przekazaniu kompetencji do władz regionalnych: „Rosja to federacja; każdy zna swoje podwórko i wie, co się tam dzieje”. Na razie trzech gubernatorów nie wytrzymało tych dobroci i podało się do dymisji. Jak zwykle z animuszem ruszył do boju Ramzan Kadyrow, który zwołał naradę, porozstawiał wszystkich po kątach, nakazał samoizolację mieszkańcom Czeczenii, a teraz sam jeździ wieczorem po Groznym swoim samochodem i sprawdza, co się dzieje. O tym, jak sobie radzą w poszczególnych regionach, będzie w następnym odcinku.

Patriarcha Cyryl mercedesem objechał dziś Moskwę z ikoną Matki Boskiej, modląc się o oddalenie zarazy. Cerkiew z ociąganiem, ale w końcu wprowadziła ograniczenia w udziale wiernych w nabożeństwach.

Wrócę jeszcze do Putina i jego orędzia. Sondażownie (FOM, WCIOM) zmierzyły efekt pierwszego orędzia (z 25 marca). Okazuje się, że spadający przez dłuższy czas ranking Putina nieco drgnął i poszedł w górę: do 64% poparcia. Po drugim orędziu znowu zmierzono i znowu poparcie i zaufanie do prezydenta wzrosło: odpowiednio do 72% i 73%.