Zmiany, zmiany, zmiany

Minister obrony Anatolij Eduardowicz Sierdiukow, cywil na czele wojskowego resortu, obudził się dzisiaj ministrem po raz ostatni. Rano gruchnęła po Moskwie wieść, że Sierdiukowa odwołano. Na jego miejsce prezydent Putin powołał swojego wiernego pretorianina do specjalnych poruczeń Siergieja Szojgu. Pan Szojgu był przez lata ministrem ds. sytuacji nadzwyczajnych, czyli ratownictwa wszelkiego (znakomity satyryk Michaił Żwaniecki pisał, że Rosja jest krajem stworzonym wprost do tego, żeby mieć takie ministerstwo – bez przerwy się coś pali, wali, tonie etc.), a w maju tego roku był rzucony na trudny odcinek: został gubernatorem obwodu moskiewskiego, gdzie trzeba było zaprowadzić porządek, zwłaszcza jeśli chodzi o kontrolę nad finansami.
A więc nastąpiła zmiana na jednym z kluczowych stanowisk w rządzie. Bloger ChurovCat napisał prześmiewczo w Twitterze: „Putin zdymisjonował Putina. Nowym Putinem został mianowany Putin, który zwolnił stanowisko Putina dla ministra obrony”.
Pretekstem do odwołania ministra Sierdiukowa były: korupcja, machinacje i nadużycia w finansach resortu, przez który przepływa gigantyczna forsa na obsługę armii. To oficjalnie. A nieoficjalnie mówi się o nazbyt bujnym temperamencie ministra (teraz już eksministra), któremu testosteron nie dawał spokoju. Anatolij Sierdiukow był zięciem Wiktora Zubkowa, niegdyś premiera, do niedawna wicepremiera, osoby wielce wpływowej, członka kooperatywy Oziero. Po Moskwie chodzą słuchy, że dymisja to osobisty odwet Zubkowa za córkę Julię, z którą Sierdiukow od dawna już pono nie mieszka. Kolejny romans Anatolija Eduardowicza z atrakcyjną bella bionda Jewgienią W., członkiem rady dyrektorów firmy Oboronserwis, był tajemnicą poliszynela. Skandal wybuchł, gdy w trzynastopokojowym mieszkaniu Jewgienii W. (znajdującym się w tym samym domu, co mieszkanie ministra) podczas rewizji oficerowie z Komitetu Śledczego znaleźli o szóstej rano… ministra. Wiadomość o tym, wraz z opisem i zdjęciami szykownej biżuterii pani W., znalazła się na stronie internetowej lifenews.ru, a stamtąd rozprzestrzeniła się jak pożar po całej sieci.
Wersja obyczajowa, niewybrednie smakowana przez tabloidy, to tylko jedna z wersji, nic więcej. Zapewne nie poznamy powodów, dla których poczciwego acz nieostrożnego ministra w trybie nagłym zdjęto z jednego z najważniejszych stanowisk w państwie. Może po prostu przegiął z „rospiłem babła” w powierzonym mu ministerstwie.
Anatolij Eduardowicz, firmujący reformy armii, był solą w oku wielu osobom. Gazety wiele pisały o jego konflikcie z Dmitrijem Rogozinem, człowiekiem odpowiedzialnym w rządzie za zbrojeniówkę. Ciągle wybuchały jakieś konflikty o zakupy broni dla wojska, padały zarzuty o brak finansowania na nowe typy uzbrojenia, lały się hektolitrami gorzkie słowa o demontażu prześwietnej i niezwyciężonej armii. Cywil Sierdiukow nie miał poważania w gronie mundurowych, którzy lepiej wiedzieli, jak zarządzać środkami przeznaczanymi hojnie na armię i w ogóle jak armią zawiadywać. Sierdiukow wziął na siebie i przeprowadził kilka ważnych zmian. Armia pod jego rządami odeszła od koncepcji masowej armii mobilizacyjnej z obowiązkową służbą wojskową dla wszystkich czy się do tego nadają czy nie nadają. Druga część reformy polegała na rozmontowaniu i komercjalizacji rozbudowanego jeszcze w czasach ZSRR wojskowego zaplecza. Firma Oboronserwis, która znalazła się teraz w centrum korupcyjnego skandalu (za który wyleciał Sierdiukow), zajmowała się zagospodarowywaniem mienia wojskowego. Komitet Śledczy zainteresował się sprzedażą po zaniżonych cenach nieruchomości należących do ministerstwa obrony. Straty państwa przy tych podejrzanych transakcjach oszacowano na 3 miliardy rubli.
Krytyczna wobec Kremla „Nowaja Gazieta” napisała, że roszada na stanowisku ministra obrony to świadectwo kryzysu systemu stworzonego przez Putina. Kooperatywa Oziero robi bokami. „Sezon skandali korupcyjnych [dotyczących ludzi z najbliższego otoczenia Putina] został otwarty. Problem polega też na deficycie kadr – Putin nie ma po kogo sięgnąć, by zastąpić odwoływanych za skandale. I jeszcze na tym, że Putin przestał wierzyć ludziom z najbliższego kręgu. Nominacja Szojgu, którego ściągnięto z ważnego odcinka, objętego ledwie kilka miesięcy temu, świadczy o histerii Putina. Trwają poszukiwania efektywnego menedżera”.
Jednym słowem, uczciwy „ratownik” Szojgu wygląda jak ostatni sprawiedliwy w skorumpowanej Sodomie putinowskiej korporacji, która rozpada się wzdłuż linii podziału interesów. Nominację Siergieja Szojgu – generała armii – w ministerstwie obrony przyjęto z zadowoleniem.

Szlachetne zdrowie

Po słynnym przelocie na motolotni na czele stada śnieżnych żurawi prezydent Władimir Putin zaczął utykać. Po kolei odwołano kilka jego wizyt zagranicznych – do Turcji, do Indii, na szczyt państw WNP. Oficjalnie powody podawano różne, przeważnie mgliste. Putin nie pojechał na imprezę związaną z rozruchem gazowego złoża Bowanienkowskiego, choć to on właśnie miał uroczyście uruchamiać to arcyważne złoże. Prezydent spędza większość czasu w podmoskiewskiej rezydencji w Nowo-Ogariowie, nawet na Kreml jeździ rzadko.
Od wczoraj rosyjski Internet z animuszem dyskutuje nad stanem zdrowia prezydenta. Podczas lotu z żurawiami Władimirowi Władimirowiczowi miała się odnowić stara przypadłość w kręgosłupie.
Reuters, powołując się na własne dobrze poinformowane źródła na Kremlu, podał, że Putin może być nawet operowany w związku z problemami z kręgosłupem. „Nikt formalnie o tym nie informował, ale wszyscy doskonale wiedzą, że wizyty zagraniczne zostały odwołane z powodu choroby” – cytuje agencja jednego z rozmówców. Zawsze prostolinijny do granic rzecznik prezydenta Dmitrij Pieskow zdementował rewelacje agencji w zawadiackim stylu: odwołane wizyty? Owszem, ale za każdym razem były ważne po temu powody. Nie rusza się z Nowo-Ogariowa? Tak, ale to dlatego, żeby nie powodować korków w Moskwie [za każdym razem, gdy prezydent jedzie do pracy na Kremlu, na czas jego przejazdu blokowane są ulice]. Nie będzie tradycyjnej „bezpośredniej linii” ze społeczeństwem? To tylko dlatego, żeby łączącym się za pośrednictwem telewizji i zadającym spontaniczne pytania członkom społeczeństwa nie zmarzły uszy i nosy w oczekiwaniu na połączenie. A do Indii prezydent pojedzie w grudniu po południu, kiedy będą gotowe merytoryczne kwestie. Trzeba powiedzieć, że pan Pieskow ma wybitne talenty sowizdrzalskie.
Według gazety „Wiedomosti”, prezydentowi zaaplikowano obecnie serię zabiegów fizjoterapeutycznych, lekarze zalecili, by prezydent w tym czasie nie latał – ani samolotem, ani tym bardziej motolotnią.
Stan zdrowia rosyjskiego prezydenta przez ostatnie dwanaście lat nie był tematem numer jeden – prezydent Putin tryskał zdrowiem. Mało tego – prezentował się jako wybitnie sprawny, wysportowany i gotów na każde wyzwanie. Po okresie rządów sowieckiej gerontokracji – stetryczałego Breżniewa, podłączonego do sztucznej nerki Andropowa, gasnącego w oczach Czernienki, a potem ciężko chorego na serce i miłość do mocnych trunków Jelcyna krzepki Władimir Władimirowicz prezentował się sprężyście. I wszyscy o temacie zdrowotnym zapomnieli.
„W kraju, gdzie połowa mężczyzn nie dożywa do emerytury, a druga połowa marzy, żeby w wieku 60 lat wyglądać tak, jak wygląda Putin, w takim kraju taki człowiek – uprawiający wszystkie możliwe dyscypliny sportu, pracujący bez odpoczynku i od rana do nocy pełen werwy – nie mógł nie mieć poparcia. Dlatego nie spiskująca opozycja, nie zakusy Zachodu i nawet nie spadek cen ropy są głównym zagrożeniem dla rządów Władimira Putina. Głównym zagrożeniem jest zniszczenie wizerunku silnego i zdrowego człowieka” – napisał w blogu komentator Echa Moskwy Anton Oriech.
Może rzecznik prezydenta dobrze o tym wie i dlatego jak ognia unika potwierdzania pogłosek o niedyspozycji szefa. W czasach ZSRR zachodnia kremlinologia specjalizowała się w stawianiu na odległość diagnoz członkom radzieckich władz – Kreml zawsze milczał jak zaklęty, temat zdrowia przywódców był sferą tabu. Słowna ekwilibrystyka rzecznika Pieskowa każe się zastanowić, czy nie trzeba będzie powrócić do tych starych praktyk.
Problemy z kręgosłupem to fatalna rzecz, życzę prezydentowi Putinowi zdrowia. Aha, i jeszcze jedno: żurawie, które prezydent prowadził na motolotni na miejsce zimowania, nie zaadoptowały się w nowym miejscu i trzeba je było z powrotem przywieźć do rezerwatu pod opiekę specjalistów.