5 grudnia wieku 80 lat zmarł Aleksy II, patriarcha Moskwy i Wszechrusi.
Przeprowadził rosyjską Cerkiew prawosławną od przełomowego 1990 roku, kiedy waliły się fundamenty Związku Radzieckiego, a lata bolszewickiego ateizmu wytrzebiły w Rosjanach ducha religijności, do dnia dzisiejszego, kiedy Cerkiew jest jedną z najważniejszych instytucji w państwie rosyjskim i można mówić o powrocie wielu ludzi do tradycji religijnych.
Dla jednych jest więc tym, który podniósł Cerkiew z upadku, odbudował świątynie, przywrócił godność wierzącym, zjednoczył Cerkiew rosyjską krajową i emigracyjną, dla innych – kontrowersyjnym politykiem, który Cerkiew przekształcił w filar władzy świeckiej, członkiem nomenklatury, który uczynił z Cerkwi przedsiębiorstwo handlowe, korzystając z nadanych przez władze przywilejów, podejrzanym o związki z KGB łże-duchownym, który nie zdobył się na przeprowadzenie lustracji wśród cerkiewnych hierarchów. Był też bodaj jedynym zwierzchnikiem chrześcijańskiego Kościoła, który nie pojechał na pogrzeb Jana Pawła II, dając tym do zrozumienia, że stosunki pomiędzy siostrzanymi Kościołami uważa za niedobre.
5 grudnia będzie bolesną datą dla wszystkich prawosławnych nie tylko ze względu na odejście Aleksego. Siedemdziesiąt siedem lat temu, 5 grudnia 1931 roku na osobisty rozkaz Józefa Stalina wysadzono moskiewską świątynię pod wezwaniem Chrystusa Zbawiciela, chram Christa Spasitiela (wyobraźmy sobie, że komuniści w PRL-u każą w imię ateizacji wysadzić w powietrze Jasną Górę – wysadzenie Christa Spasitiela było dla wierzących w Rosji porównywalną, symboliczną stratą). Aleksiej Rydygier, przyszły patriarcha Aleksy II, przyszedł na świat dwa lata wcześniej w Tallinie, w rodzinie religijnej, o szlacheckim rodowodzie.
A więc urodził się, gdy bolszewicy w ZSRR (do którego Estonia została włączona w 1940 roku) karczowali religię jako przeżytek i „opium dla narodu”, prawosławie – duchowni i wierni, monastyry i cerkwie, nauka i sztuka – było poddawane represjom. Inne religie też. Ktoś, kto w takich warunkach wybrał drogę wiary, należał do wyjątków (Aleksy wstąpił do seminarium duchownego już po wojnie, w 1947 roku). Religia była, jak napisałam, karczowana, ale jednocześnie infiltrowana przez wszechobecne, potężne służby specjalne. Jak głęboko? O tym pewnie jeszcze długo się nie dowiemy – archiwa są od lat „szeroko zamknięte”.
Po 1990 roku, kiedy Aleksy został patriarchą Moskwy i Wszechrusi, zdarzył się nie tylko cud przywrócenia wolności sumienia w Rosji, ale wraz z rozpadem ZSRR na terytoriach uważanych za kanoniczny obszar Patriarchatu Moskwy i Wszechrusi powstały nowe niepodległe państwa, których Kościoły prawosławne zaczęły wykazywać ambicje autokefaliczne. Bardzo skomplikowane od początku były i do dziś pozostały stosunki z – najważniejszym z punktu widzenia Moskwy – ukraińskim prawosławiem (podzielonym, wykazującym coraz silniejsze tendencje do oderwania się). Bardzo skomplikowane były też przez cały okres sprawowania posługi patriarszej przez Aleksego stosunki rosyjskiej Cerkwi prawosławnej z Watykanem (zwłaszcza w czasie pontyfikatu Jana Pawła II). Z Kościołami protestanckimi podobnie. Aleksy krytykował Zachód i zachodnie Kościoły; uważał, że jest Kościół zachodni jest zsekularyzowany i utracił moralne prawo, by w ogóle reprezentować chrześcijaństwo. Zachodowi przeciwstawiał duchowość Rosji – państwa tolerancyjnego, wielowyznaniowego, w którym nigdy nie toczyły się wojny religijne.
Aleksy musiał też walczyć o jedność rosyjskiej Cerkwi – nie dopuścił do rozłamu wewnątrz, co więcej: udało się doprowadzić do połączenia Cerkwi zagranicznej (emigracyjnej) i krajowej. Ale w łonie samej Cerkwi miał oponentów, którzy zarzucali mu zbytni konserwatyzm, niemrawość w sferze przeprowadzenia niezbędnych z ich punktu widzenia reform, domagali się odmłodzenia „kadr”, odcinali od zbyt bliskich związków z władzami państwowymi, mieli odrębne zdanie na temat kanonizacji niektórych świętych męczenników za wiarę epoki ZSRR (Aleksy kanonizował między innymi zamordowaną przez bolszewików rodzinę carską) i wiele innych.
Nie wiem, kim patriarcha Aleksy II zostanie w pamięci kolejnych pokoleń, czy bardziej będzie się mu pamiętać dokonania, czy bardziej błędy, niejasności i zaniechania.
Dziś, w dniu pożegnania, na pewno najwłaściwszą reakcją jest modlitwa za Jego duszę.
____________________________
– Dowiedz się więcej w serwisie tygodnik.onet.pl… (kliknij)
– W 2004 r. „Tygodnik” opublikował rozmowę z Patriarchą… (kliknij)
– W najbliższym numerze „Tygodnika Powszechnego” obszerny portret patriarchy Aleksego II pióra Anny Łabuszewskiej