Koniec kwarantanny w Irkucku

8 października 2026. Władze obwodu irkuckiego zdecydowały o zakończeniu czynności epidemiologicznych przeprowadzonych w związku ze zgonem pracownicy Instytutu Badań nad Dżumą, Darii Szypiłowej (https://labuszewska.pl/probowka-daszy-czyli-dzuma-w-irkucku/). Kwarantannę, którą objęto osoby mające kontakt ze zmarłą, ogłoszono za zakończoną. Czy to oznacza, że zagrożenie rozprzestrzenieniem się bakterii Yersinia pestis zostało zażegnane?

Gubernator obwodu Igor Kobziew poinformował, że lekarze zakończyli obserwację osób pozostających w kwarantannie. Żaden z obserwowanych pacjentów nie zachorował. Zbadano pięć tysięcy próbek pobranych od tych osób, w żadnej nie stwierdzono obecności patogenu.

Agencja Rospotriebnadzor ogłosiła, że zbadany został biomateriał pobrany od zmarłej pracownicy instytutu: „nie zostały w nim znalezione mikroorganizmy, związane z zawodową działalnością kobiety”. Jako przyczynę śmierci Szypiłowej podano „zapalenie płuc o nieustalonej etiologii”. Dyrekcja instytutu wydała komunikat, że w placówce nie odnotowano żadnych awarii podczas prac nad zarazkami dżumy. Potwierdzić to miała specjalna komisja.

Dom, w którym mieszkała Szypiłowa, został trzykrotnie zdezynfekowany. Portal „Ludi Bajkała”, który na miejscu śledził wydarzenia, cytuje opinię lekarza (wolał pozostać anonimowy): „Albo dżumę (lub inną szczególnie groźną infekcję) rzeczywiście stwierdzono u Darii Szypiłowej, ale zlokalizowano i postanowiono nie mówić o tym publicznie. Albo władze i medycy na razie nie wiedzą, co tak naprawdę się stało i prowadzą dochodzenie. Boją się paniki i odpowiedzialności. Wersja, że żadnego zakażenia [dżumą lub inną groźną chorobą] nie było, wydaje się mało prawdopodobna. Młoda pracownica Instytutu Przeciwdżumowego nagle zapada na ciężką infekcję, niemal natychmiast umiera, po czym szpital zamykają, a pracowników instytutu i rodzinę [zmarłej] poddają izolacji. I wszczynają śledztwo epidemiologiczne. To nie dowodzi dżumy, ale daje dziennikarzom wystarczające podstawy, aby wersję sprawdzić”.

I dalej: „Co zatem wydarzyło się w instytucie? To mogło być coś poważnego. Świadczy o tym wewnętrzne dochodzenie wyjaśniające okoliczności tego przypadku i kilkudniowa izolacja pracowników instytutu. Możliwe, że Daria nie zdawała sobie sprawy, że znalazła się w tak obciążonej ryzykiem sytuacji. Albo wiedziała, że coś się stało, ale nie wiedziała, że to coś tak poważnego. Oświadczenia Rospotriebnadzoru, że choroba Szypiłowej nie była związana z jej działalnością zawodową, nie można traktować poważnie, choćby z tego powodu, że zostało wydane za szybko. Dla pełnego obrazu klinicznego potrzeba co najmniej dziesięciu dni badań” (https://baikal-journal.ru/2026/10/06/chto-pravda-chuma/).

6 października tym, co się wydarzyło w obwodzie irkuckim, zainteresowała się oficjalnie Światowa Organizacja Zdrowia. Zakomunikowała, że poprosiła rosyjskie władze o dodatkowe informacje o okolicznościach śmierci Szypiłowej, badaniach laboratoryjnych i stanie zdrowia osób poddanych kwarantannie. WHO nie uznała informacji o podanych publicznie przyczynach zgonu pracownicy instytutu za ostateczne i wystarczające. „Oficjalnie przyczyna śmierci [Szypiłowej] nie została potwierdzona. Oczekujemy od strony rosyjskiej wyczerpującej informacji w tej sprawie” – stwierdził przedstawiciel WHO. Organizacja zgłosiła też zapotrzebowanie na pełen pakiet danych dotyczących drugiego przypadku zachorowania, odnotowanego wśród personelu instytutu. Rospotriebnadzor nazwał pojawiające się w mediach informacje o tym drugim przypadku fejkiem.

Na podstawie posiadanych informacji WHO na tym etapie uznała możliwość epidemii dżumy za niską.

Wielkie zainteresowanie wydarzeniami w obwodzie irkuckim nieoczekiwanie wykazały władze Stanów Zjednoczonych (https://www.washingtonpost.com/national-security/2026/10/06/us-preparing-formal-request-russia-information-plague-death/), które poprosiły o dodatkowe informacje w sprawie tajemniczej śmierci i zastosowanych przez Rospotriebnadzor ograniczeń. Głos w tej sprawie zabrał także prezydent Donald Trump, wyraził gotowość okazania Rosji pomocy w razie pilnej potrzeby, chciał nawet dzwonić na Kreml (ale na razie zadzwonił). Departament Stanu wezwał amerykańskich obywateli przebywających w Rosji do opuszczenia tego kraju w związku z zagrożeniem epidemią dżumy.

Przesada? Może i tak. Albo przejaw braku zaufania do oficjalnych komunikatów rosyjskich władz, które szybko wygładziły sytuację ogólnymi frazesami. Ale tak naprawdę nadal nie wiemy, co się wydarzyło pod koniec września w tajemniczym instytucie i dlaczego na cały świat poszły wieści o dżumie w Rosji. Odezwały się wszystkie wyćwiczone w warunkach rosyjskich (a jeszcze wcześniej – sowieckich) zachowania władz, które starają się ukrywać jakieś nieszczęście, iść w zaparte, wydawać uspokajające komunikaty, i zachowania odbiorców tych komunikatów: nie dowierzać, przyglądać się uważnie i wiedzieć swoje. I wszystkie zachowania mediów, które zaczęły zadawać dużo różnych pytań. Na przykład o to, co się dzieje za zamkniętymi drzwiami tajemniczych rosyjskich instytutów i laboratoriów.

Dodaj komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.