15 października 2026. To nie mogło być zwyczajne pożegnanie, zwykły pogrzeb. Zmarł ktoś, w czyją śmierć szerokie rzesze wielbicieli nie chciały uwierzyć. Splątany węzeł rodowodu, miejsc i osób bliskich, łańcuch powiązań instytucjonalnych i zakręcone linie życia prywatnego sprawiły, że nawet jego pochówek nie był standardowy.
3 października umarł telewizyjny mag, quasi-uzdrowiciel, hipnotyzer „odin-dwa-tri” Anatolij Kaszpirowski. Miał 87 lat. W czasach, gdy pod koniec lat osiemdziesiątych rozpadało się sowieckie imperium i masy poszukiwały nowych punktów orientacyjnych, Kaszpirowski dawał im pocieszenie i wiarę w cudowne uleczenie przy pomocy magii, telepatii, hipnozy. I to za pośrednictwem telewizora. Jego słynne telewizyjne seanse i zaklęcie odin, dwa, tri… stały się ważną częścią kultury masowej. A otumanianie przez ekran telewizora weszło na trwałe do kanonu metod poskramiania wolności obywatelskich.
Jeszcze rok temu Kaszpirowski dementował ustami swego współpracownika pogłoski o poważnej, może nawet nowotworowej, chorobie (pisałam o tym na blogu w tekście https://labuszewska.pl/czy-anatolij-kaszpirowski-uleczy-sie-sam/). Współpracownik podnosił, że człowiek, który właśnie został ojcem maleńkiej Elliny (tak, w wieku 86 lat!), nie może być śmiertelnie chory. Według słów Gulizar, trzeciej żony maga, Anatolij miał poświęcać córeczce gros swego czasu.
Oficjalnych komunikatów potwierdzających niepokojącą diagnozę wtedy nie wydano. Coś jednak było na rzeczy – uzdrowiciel nie znalazł w ciągu tego roku metody na pokonanie rakowego zagrożenia. Jako przyczynę zgonu podano „niewydolność wielonarządową” (według innych mediów, zmarł „z powodu zatrzymania akcji serca”).
8 października w Moskwie na Cmentarzu Trojekurowskim odbyła się ceremonia pogrzebowa Kaszpirowskiego (transmisję można obejrzeć na Youtube: https://www.youtube.com/watch?v=mfz1dhXR4zk, skrót: https://www.youtube.com/watch?v=f6uz4Ie3ak8; https://www.youtube.com/watch?v=GBR1etNzDG8). Przyszli koledzy po fachu (np. szef Moskiewskiej Szkoły Hipnozy) i wdzięczni pacjenci, dający przed kamerą chętnie świadectwo, że uzdrowiciel ich uleczył. Po ceremonii pożegnania, jaka odbyła się w domu pogrzebowym, wyniesiono trumnę, żałobnicy wyszli za nią w luźnym szyku, smutni mężczyźni podtrzymywali milczącą wdowę. Dostępne kroniki z tego wydarzenia kończą się ujęciem karawanu z trumną powoli sunącego cmentarną aleją. Zdawać by się mogło, że następnym etapem uroczystości będzie złożenie trumny do grobu na Cmentarzu Trojekurowskim.
Tymczasem okazało się, że to jeszcze nie koniec żałobnych ceremonii, że Kaszpirowski jednak nie spocznie w Moskwie. Trumnę wywieziono z Cmentarza Trojekurowskiego i wyprawiono w daleką drogę – do Winnicy na Ukrainie (Kaszpirowski urodził się na Ukrainie, w Winnicy spędził młodość). Na tamtejszym cmentarzu znajdują się mogiły jego bliskich: rodziców i córki Jeleny. Media podawały, że wolę pochówku obok bliskich wyraził sam Kaszpirowski.
Temat pochowania ciała hipnotyzera na ukraińskiej ziemi, prychając z niezadowolenia i oburzenia, podjęła jedna z najważniejszych kapłanek kremlowskiej propagandy Olga Skabiejewa (https://vkvideo.ru/video-24371598_456324328): „Dlaczego Kaszpirowskiego pochowano na Ukrainie – zagadka. Podobno niby taki był zapis w testamencie. Prawnych podstaw, by odmówić pochowania Kaszpirowskiego na terytorium Ukrainy, nie ma. ALE Kaszpirowski był swego czasu deputowanym rosyjskiej Dumy Państwowej i do ostatnich chwil nie uznawał przynależności Krymu do Ukrainy, uważał, że półwysep jest sowiecki”.
Trumnę z Moskwy wieziono przez kilka dni tranzytem i okrężną drogą – przez Turcję i Polskę. Pogrzeb na Cmentarzu Centralnym w Winnicy 13 października był skromny i cichy (https://www.youtube.com/watch?v=juftyfcalyc). Na grobie – przynajmniej na razie – nie ma tabliczki z nazwiskiem ani zdjęcia zmarłego. W tle pozostały jakieś niewyjaśnione historie rodzinne, domniemany nieślubny syn i kwasy z wdową. No i spuścizna – kopalnia różnej maści historyjek o manipulacji i wiecznej potrzebie wiary w cud.
