Krwawa Palmowa Niedziela

14 kwietnia 2025. W wyniku rosyjskiego ataku rakietowego na miasto Sumy zginęło 35 osób, w tym dwoje dzieci, obrażenia odniosło 119 osób, w tym piętnaścioro dzieci. Do ataku doszło dwa dni po rozmowach Władimira Putina i specjalnego wysłannika prezydenta USA, Steve’a Witkoffa. Tak wygląda rakietowa dyplomacja Rosji.

Niedziela Palmowa, w centrum miasta ożywiony ruch. Nadlatują dwie rakiety Iskander, zabijają 34 osoby, obracają w perzynę wiele budynków. Ukraiński wywiad ustalił, że rakiety wystrzelono z obwodu kurskiego i woroneskiego, atak przeprowadzili wojskowi z 112. i 448. brygady wojsk rakietowych.

Kilka dni wcześniej, 4 kwietnia rosyjski pocisk balistyczny Iskander-M w Krzywym Rogu zabił 20 osób, w tym dziewięcioro dzieci, ponad 70 zostało rannych. Według strony rosyjskiej plac zabaw, na którym zginęły dzieci, nie był celem ataku: chodziło o pobliską restaurację, w której pono miała się odbywać narada ukraińskich wojskowych z zachodnimi instruktorami. Taką kłamliwą wersję, nie mrugając okiem, przedstawił w ONZ przedstawiciel Rosji w tej organizacji Wasilij Niebienzia. Mówił to tego dnia, gdy w Krzywym Rogu odbywały się pogrzeby zabitych przez Rosję dzieci. Pogrzebów rzekomych celów uderzenia – wojskowych z Ukrainy i z Zachodu – ani tego dnia, ani w dniach następnych jakoś nie było.

Śmiertelne żniwo wśród cywili zebrał atak rosyjskich dronów na Charków 3 kwietnia: zginęło 5 osób, rany odniosło 34. To nie był pierwszy atak rosyjskich bezzałogowców na to miasto – drony atakowały także 2 kwietnia i wcześniej. W pierwszych dniach kwietnia rosyjskie drony doleciały również do Kijowa, Mikołajowa, Dniepru, Odessy i Zaporoża. Zniszczenia, pożoga, nieszczęścia. Zbrodnie wojenne państwa terrorysty.

Ekspert ds. wojskowości Jan Matwiejew napisał: „Dlaczego atak na Sumy to zbrodnia wojenna? […] Proszę się przyjrzeć zdjęciom miejsc, w które trafiła rakieta: widać ślady odłamków, a zatem została użyta broń, niosąca zniszczenie na wielkiej powierzchni. Użycie szrapneli wobec celów w mieście, gdzie znajduje się wielu cywilów, to zbrodnia wojenna. Bo zamiast do minimum sprowadzić możliwe ofiary wśród ludności cywilnej, użycie tego typu pocisku je maksymalizuje”.

Atak na Sumy miał miejsce w Niedzielę Palmową, dzień święty dla wyznawców chrześcijaństwa. Za tydzień Putin znów będzie imitował wiarę i przywiązanie do tradycji podczas wielkanocnego nabożeństwa w cerkwi. Wielu komentatorów jako ilustrację dla wczorajszego bestialstwa w Sumach wyciągnęło fotografię z 2016 r., na której Putin stoi w cerkwi na górze Atos. Prawie święty człowiek, któż by wątpił. Prawie robi tu wielką różnicę.

Steve Witkoff przyjechał do Petersburga w ramach przygotowań do przygotowań do przygotowań i przygotowań. Na widok Putina był tak wzruszony, że położył dłoń na serce. I z tym sercem na dłoni podszedł się wyściskać. Rozmowy trwały 4,5 godziny. O czym? Biały Dom do tej pory nie opublikował oficjalnego komunikatu z wizyty, a przecieki medialne są niewiarygodne (m.in. Reutersa, który sugeruje drogę do pokoju przez fazę oddania Rosji okupowanych obwodów Ukrainy). Tylko rzeczniczka administracji prezydenta zaznaczyła, że USA uważają rozmowy za „kolejny krok w stronę zawieszenia broni”.

Witkoff spotkał się też z Kiriłłem Dmitrijewem, który otrzymał zadanie wodzić Amerykanów na pokuszenie wizją współpracy gospodarczej (http://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2025/02/18/po-spotkaniu-w-rijadzie-czesc-1/). Jeden z komentatorów zauważył na Twitterze (https://x.com/DenisDanilovL/status/1910719370201800721), że Witkoff wsiadł do samochodu Dmitrijewa, co jest złamaniem procedur bezpieczeństwa. O protokole można zapomnieć. Pełne zaufanie do gospodarza.

Witkoff udał się też do petersburskiej synagogi, gdzie spotkał się z naczelnym rabinem miasta i przedstawicielami miejscowej wspólnoty. Otrzymał w darze wino i macę z okazji nadchodzącego święta Pesach (https://www.vesty.co.il/main/article/r1h5nh8rjg).

Donald Trump zapytany przez dziennikarzy o to, co myśli o rosyjskim ataku na Sumy odparł: „Myślę, że to straszne. Powiedziano mi, że oni popełnili błąd. Ale ja myślę, że to koszmar. Myślę, że wojna to straszna rzecz”. Co miał na myśli, mówiąc o „błędzie”? „Oni popełnili błąd – wyjaśnił, nic nie wyjaśniając. – Uważam, że tak było. Posłuchajcie, to ich trzeba o to spytać. To wojna Bidena, to nie moja wojna. Jestem tu od niedawna. Ja po prostu staram się ją zakończyć, abyśmy mogli uratować jak najwięcej ludzi”.

Kilka dni wcześniej Trump przedłużył o rok sankcje wobec Rosji, które w kwietniu 2021 r. wprowadził wspominany z niechęcią poprzednik (dekret nr 14024, podpisany w związku z ingerencją Rosji w amerykańskie wybory; dekret był wielokrotnie nowelizowany, dochodziły nowe sankcje). Wcześniej (27 lutego) Trump przedłużył obowiązywanie sankcji wprowadzonych wobec Rosji w związku z pogwałceniem suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy (jeszcze przez Baracka Obamę w 2014 r. po aneksji Krymu, też wielokrotnie uzupełniany).

Wróćmy jeszcze do tragicznych wydarzeń w Sumach. Kremlowscy propagandyści rozwinęli szyk tyralierą. Program „Niedzielny wieczór z Władimirem Sołowjowem” prowadzący rozpoczął od stwierdzenia: „Tradycyjna niemiecka propaganda pospołu z brytyjską próbuje zmontować kolejną Buczę jako tradycyjną próbę ukraińskich władz zerwania wszelkich możliwych umów. Jak tylko Putin przez cztery i pół godziny rozmawia z przedstawicielem Donalda Trumpa, to od razu coś się dzieje”. Jednym słowem: Sumy to Bucza, którą – jak każde rosyjskie dziecko wie – wymyśliła podła brytyjska propaganda, aby udaremnić Rosji pokojowe rozwiązanie konfliktu. Wybrzmiało też przypuszczenie, że ludzie w Sumach zginęli od ukraińskiej rakiety. Sołowjowowi wtórowała Margarita Simonjan (https://www.agents.media/na-rossii-1-rasskazali-ob-udare-po-sumam-kak-o-novoj-buche-i-obyasnili-gibel-mirnyh-zhitelej-ukrainskoj-raketoj-pvo/), która wyraziła obawę, że Trump – człowiek impulsywny – może nie tak odebrać wiadomości o Sumach i zareaguje gwałtownie. Jeśli w Sevres pod Paryżem byłby wzorzec maksymalnego cynizmu, to Simonjan i Sołowjow leżeliby tam razem w szczelnie zamkniętej kapsule.

Rekordowy Owieczkin

7 kwietnia 2025. W minionych dniach najwięcej uwagi przyciągnął wyczyn hokeisty Aleksandra Owieczkina (Alexander Ovechkin), który 6 kwietnia pobił wieloletni rekord w liczbie zdobytych bramek w rozgrywkach NHL: 895.

Napastnik drużyny Washington Capitals, Rosjanin Aleksandr Owieczkin w meczu z New York Islanders strzelił swoją 895. bramkę w rozgrywkach NHL. Poprzedni rekord należał do legendarnego Kanadyjczyka Wayne’a Gretzky’ego. Wiadomość stała się hitem rosyjskich mediów. Słowa wypowiedziane przez Owieczkina na lodowisku: „Rosjanie! Zrobiliśmy to!” zostały rozkolportowane w mediach społecznościowych, a także na billboardach stojących na ulicach Moskwy. Na tablicach dopisano: „Rosja jest z ciebie dumna, Sasza!”. W komentarzach prasowych pojawiły się sugestie, że rekord Owieczkina może się przyczynić do zbliżenia na linii Moskwa-Waszyngton. To nawiązanie do pomysłu zgłoszonego przez Putina w rozmowie telefonicznej z Trumpem: aby zorganizować mecze hokejowe. Podkreśla się, że Owieczkin jest poważany nie tylko w Rosji, ale także w USA – w ostatnim tygodniu poprzedzającym mecz, w którym strzelił rekordową bramkę, amerykańscy kibice zagrzewali rosyjskiego hokeistę do walki o rekord.

Rosyjscy działacze sportowi poszli jeszcze dalej w swym entuzjazmie. Władisław Trietjak (w przeszłości bramkarz hokejowej sbornej, a obecnie putinista i przewodniczący Rosyjskiego Związku Hokeja) wyraził nadzieję, że Owieczkin wystąpi w składzie rosyjskiej drużyny narodowej na zimowych igrzyskach w 2026 r. Na razie rosyjski hokej jest objęty sankcjami międzynarodowymi po rozpoczęciu agresji Rosji na Ukrainę, dotyczy to także turnieju olimpijskiego. Ta reakcja (i wiele podobnych) świadczy o tym, jak bardzo rosyjski sport liczy na zmiany i zniesienie sankcji.

Owieczkin cieszy się w Moskwie – i wśród klasy politycznej, i wśród prostych kibiców – wielką estymą. W 2026 r. w rosyjskiej stolicy ma ruszyć Akademia Hokejowa imienia Owieczkina, gdzie gwiazdor ma uczyć młodych adeptów gry w hokeja, dzielić się z nimi swoją wiedzą i doświadczeniem.

Niektórzy komentujący sukces hokeisty weszli na wysokie orbity: już widzą Owieczkina w Dumie Państwowej z mandatem deputowanego albo jako przedstawiciela Rosji w ONZ. Z-profile w mediach społecznościowych ekscytowały się: „Gol Owieczkina ma dla Rosji bezpośrednie znaczenie [tak w oryginale – AŁ] w naszej walce z NATO. To nasze soft power, lansowanie kultury, w czym dobrzy byli nasi wrogowie, a czego zawsze nam brakowało […] Lżej jest nam prowadzić wojnę, gdy wiemy, że Rosjanie mogą zwyciężać – nie tylko na polu walki”.

Owieczkin pozostaje jednak postacią kontrowersyjną. Zachodni komentatorzy przypominają, że do tej pory nie potępił on jednoznacznie rosyjskiej napaści na Ukrainę. Podczas konferencji prasowej w 2022 r. indagowany o swoje stanowisko w tej sprawie, mówił, że jest sportowcem, a nie politykiem. I że Putin jest jego prezydentem. Owieczkin nie usunął też ze swoich profili w mediach społecznościowych fotek z Putinem, którego swego czasu mocno popierał w ramach stworzonej przez siebie „Putin Team” (strona internetowa inicjatywy jest nieaktywna od kwietnia 2022 r.). Putin rewanżował się gwieździe hokeja nie tylko odznaczeniami państwowymi, ale także osobistym zainteresowaniem. Na przykład w 2017 r. , gdy Owieczkin zawarł związek małżeński, Putin zadzwonił do niego z życzeniami i podarował mu w prezencie ślubnym serwis.

Dziś Putin wydał specjalne oświadczenie w związku z rekordem Owieczkina i pogratulował mu sukcesu: „Pańskie nazwisko zostało wpisane na karty światowej historii sportu”. W liście gratulacyjnym Putin podkreślił, że „to nie tylko osobisty sukces gracza, ale także wydarzenie, które stało się prawdziwym świętem dla kibiców – nie tylko w Rosji, ale i poza jej granicami”.

„A przecież Owieczkin mógł w tej podniosłej chwili [gdy padł rekord] powiedzieć Putinowi coś do słuchu. Na przykład: Dość bombardowania Ukrainy! Nie powiedział” – napisała rosyjskojęzyczna gazeta „Delfi”, wychodząca w Estonii. W przeddzień meczu, podczas którego Owieczkin strzelił swojego drogocennego gola, Rosja przeprowadziła atak rakietowy na Krzywy Róg, trafiła w plac zabaw, zginęło 20 osób, w tym 9 dzieci.

*
Na koniec chciałabym wyciągnąć informację z zupełnie innej beczki. Ta rzecz przemknęła, nie doczekawszy należytej uwagi, a warto ją dostrzec. Zauważyli ją eksperci Ośrodka Studiów Wschodnich: „20 marca Putin podpisał dekret nakazujący Ukraińcom przebywającym w Federacji Rosyjskiej (w tym na terenach okupowanych) bez „podstaw prawnych” opuścić jej terytorium do 10 września lub „zalegalizować” swój pobyt przez przyjęcie obywatelstwa rosyjskiego. Dekret należy postrzegać jako akt symboliczny mający potwierdzić ostateczną „deukrainizację” anektowanych obwodów. Ukraiński resort spraw zagranicznych uznał go za kolejny krok w rosyjskiej kampanii dyskryminacji, prześladowań i przymusowych wysiedleń obywateli Ukrainy” (https://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/analizy/2025-03-25/ukrainska-dywersja-w-obwodzie-bielgorodzkim-1126-dzien-wojny).

Petersburg stolicą ćwiartowania?

31 marca 2025. Co jakiś czas w rosyjskich mediach pojawiają się drastyczne opisy znalezienia poćwiartowanych zwłok ofiary zabójstwa – scenerią tych krwawych wydarzeń częstokroć jest Petersburg. Dwa dni temu w północnej stolicy policja zatrzymała 77-letniego emeryta paradującego z wózkiem na zakupy, wypełnionym czarnymi workami. W workach, jak się okazało, były ręce i nogi zamordowanej kobiety. Wcześniej miły starszy pan zdążył już wyrzucić partię woreczków do pobliskiego śmietnika.

Pochodzący z Saratowa emeryt przez pięć lat wynajmował lokal od 63-letniej krawcowej. Kobieta sama projektowała stroje, szyła, a także uczestniczyła w pokazach. Wynajem mieszkania był dla niej dodatkowym źródłem dochodu. Feralnego dnia przybyła ona do wynajmowanego przez emeryta mieszkania na prospekcie Zagorodnym, aby pobrać należność za użytkowanie mieszkania, chciała mu wypowiedzieć umowę, bo emeryt, jej zdaniem, nie dbał o lokum. Wieczorem kobieta zadzwoniła na numer alarmowy 112, skarżąc się, że jej lokator zamierza ją zabić. Policja przybyła pod wskazany adres, ale drzwi nikt posterunkowemu nie otworzył, w lokalu było cicho. Gdy kobieta nie wróciła do domu na noc, rodzina podniosła alarm. Policja pojawiła się na prospekcie Zagorodnym nazajutrz. Na klatce schodowej zatrzymała starszego pana z wózkiem na zakupy, wypełnionym ludzkimi szczątkami. W mieszkaniu znaleziono jeszcze kilka porcji pociętych ludzkich członków.

Na początku marca br. rzeczniczka MSW poinformowała o znalezieniu na nabrzeżu Newy kilku walizek wyładowanych częściami ludzkiego ciała. Zatrzymano małżeństwo, które przyjechało do Petersburga z Karelii. Kamery monitoringu uchwyciły moment, gdy targali oni inkryminowane walichy w stronę rzeki. Poćwiartowane zwłoki należały do mężczyzny, zamordowanego przez małżonków.

Opisy takich epizodów nie są odosobnione w petersburskiej kronice kryminalnej. Baczniejszą uwagę zaczęto na to zwracać po listopadzie 2019 r., gdy doszło do spektakularnego zabójstwa młodej kobiety przez znanego petersburskiego historyka, naukowca i uczestnika historycznych grup rekonstrukcyjnych (opisałam ten ciekawy kazus na blogu: http://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2019/11/14/niebezpieczne-zwiazki-historycznego-rekonstruktora/). Na marginesie tego zabójstwa przez media społecznościowe przetoczyła się dyskusja, dlaczego akurat Petersburg jest scenerią takiego wyjątkowego okrucieństwa. Wywoływano ducha Fiodora Dostojewskiego i jego „Zbrodni i kary”. Czy słusznie? Zaraz do tego wrócimy.

Wśród popełnionych w Petersburgu zbrodni, połączonych z ćwiartowaniem, zwraca uwagę przypadek z lipca 2016 r. W jednej z komunałek niejaki J. Sawin z rewolweru własnej roboty zastrzelił parę swoich sąsiadów, bo ich nie lubił – „sąsiadka piła i faszerowała się narkotykami, a sąsiad był agresywny”, jak wyjaśniał potem w śledztwie. Następnie ciała zabitych Sawin pociął na drobniutkie kawałeczki, które spuścił w kanalizacji.

Wiele hałasu narobiła też zbrodnia, która rozegrała się we wrześniu 2020 r. Petersburski aktor Jurij Jankowski zabił i poćwiartował 24-letnią osobę transpłciową z Uzbekistanu (która przyjechała do Rosji na kurację hormonalną – w Uzbekistanie to procedura zabroniona; w Rosji trudniła się prostytucją). Szczątki znalazł w rzece Mga pod miastem wracający ze szkoły uczeń, tożsamość ofiary udało się ustalić na podstawie implantów piersiowych. W tym samym roku w Petersburgu doszło też do zabójstwa znanego rapera Andy’ego Cartwrigha. O zbrodnię oskarżono jego żonę, Marinę Kochał. Andy zamierzał przeprowadzić rozwód, o czym Marina nie chciała słyszeć. Otruła męża, a następnie z pomocą mateczki pocięła go na kawałki. Kilka dni wcześniej inną petersburską parę małżeńską poniosło podczas awantury, mąż w ramach nieodpartego argumentu użył siekiery, którą następnie porąbał małżonkę. Ciało zapakował troskliwie do walizki. I tak dalej, i tak dalej.

Jak zauważa specjalista w dziedzinie kryminalistyki Dmitrij Kiriuchin, „wzmożenie nastąpiło na przełomie 2016 i 2017 roku: co trzy-cztery miesiące odnotowywano przypadki zabicia żony przez męża, sprawca następnie ćwiartował zwłoki, usuwał je, a potem podnosił alarm, że małżonka przepadła. Ludzie, którzy mieszkają w blokach czy kamienicach na ogół nie widzą innego sposobu pozbycia się zwłok jak pocięcie ich i wyniesienie na śmietnik czy w inne ustronne miejsce. Zdarzają się wśród zabójców maniacy seksualni albo kanibale, ale to rzadkie przypadki. Czasami zabójca tak mocno nienawidzi ofiarę, że samo pozbawienie jej życia to za mało: potrzebuje poczucia, że ofiara została całkowicie unicestwiona”.

Wróćmy na koniec do sławy Petersburga jako stolicy mordów, kończących się poćwiartowaniem ofiar. Według oficjalnych statystyk, od końca lat 2010. pierwsze miejsce w tym względzie zajmuje Baszkortostan (18 pociętych trupów w ciągu trzech lat), drugie – Kraj Krasnojarski (16 przypadki w ciągu trzech lat) i obwód moskiewski (14). Petersburg nawet nie załapał się do pierwszej dziesiątki.

Oskarżam śmierdzącą trupami putinowską klikę

21 marca 2025. Rozgrywka szachowa Trump-Putin przysłoniła wydarzenia wewnątrz Rosji. A tu reżim przecież nie drzemie, co dzień włącza żarna, aby przemielić opornych. Dziś na 16 lat łagru został skazany dysydent Aleksandr Skobow. Za prawdę o wojnie, za obywatelską postawę.

Skobow ma 67 lat, był prześladowany jako dysydent jeszcze w czasach Związku Sowieckiego (w 1978 r. został aresztowany za działalność w nielegalnym stowarzyszeniu, wydawanie w drugim obiegu periodyku; na mocy orzeczenia sądu został poddany przymusowemu leczeniu psychiatrycznemu, wypuszczony w 1987 r.). Putinizm oskarżył historyka i publicystę z Petersburga o działalność w organizacji terrorystycznej i propagowanie terroryzmu. Ta „organizacja terrorystyczna” to Forum Wolnej Rosji Garii Kasparowa. A „propagowanie terroryzmu” to post w mediach społecznościowych o wysadzeniu Mostu Kerczeńskiego (vel Krymskiego).

W ostatnim słowie oskarżonego Skobow powiedział: „To ja dziś oskarżam. Oskarżam śmierdzącą trupami putinowską klikę. Pytam dziś obecnych na sali lokajów putinowskiego reżimu, którzy są małymi trybikami jego represyjnej machiny: czy przyznajecie się do winy, do współodpowiedzialności w popełnianiu zbrodni? […] Europa myśli, że jej wspaniały dobrobyt jest bezpieczny. Ale dziś ten spokojny świat w drzazgi roznosi dwóch drani: kremlowski i waszyngtoński. […] Jeśli putinowskie aneksje zostaną zalegalizowane, to będzie to miało katastrofalne skutki dla cywilizacji. Śmierć rosyjskim faszystowskim najeźdźcom! Śmierć Putinowi, nowemu Hitlerowi, zabójcy i podlecowi! Sława Ukrainie!” (na portalu Mediazona można przeczytać cały tekst wystąpienia Skobowa: https://zona.media/article/2025/03/21/skobov?utm_source=tw&utm_medium=smm&utm_content=skobov).

Pierwsze trzy lata Skobow ma spędzić w więzieniu, kolejne – w łagrze. Oskarżenie domagało się 18 lat łagru o zaostrzonym rygorze. „Ten wyrok jest równoznaczny z dożywociem, jeśli weźmie się pod uwagę wiek skazanego i liczne choroby” – napisała „Nowa Gazeta. Europa”.

Po rozpoczęciu pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę w 2022 roku Skobow wystąpił przeciwko wojnie. Powiedział, że nie zamierza wyjeżdżać za granicę, chce pozostać w kraju, aby mówić prawdę. Zapowiedział, że nie pozwoli sobie zamknąć ust i będzie nadal mówił, co myśli. „Na tej wojnie słowo to też oręż” – powiedział.

„Jest nietypowym opozycjonistą – pisze Mira Liwadina w artykule „Państwo zabija dysydenta Skobowa za słowa” (https://novayagazeta.eu/articles/2025/03/21/svoboda-libo-est-libo-net). – Jest samodzielny, samoobsługowy, wolny strzelec. Nigdy nie gonił za trendami, nie próbował przylgnąć do nowych grup i organizacji. Nie przymilał się odbiorcom w swoich mediach społecznościowych, nie chciał spodobać się wszystkim”. I dalej: po zatrzymaniu 4 kwietnia ubiegłego roku sąd w Petersburgu orzekł o aresztowaniu i skierowaniu Skobowa do aresztu śledczego. Posiedzenie sądu odbywało się za zamkniętymi drzwiami. […] 90-letniej matce Skobowa, Natalii porządkowy zabronił stanąć bliżej monitora – kobieta chciała zobaczyć twarz syna. Na polecenie sądu pracownik zasłonił ekran. Zdaniem sądu, „to nie jest sala kinowa”. Matka prosiła, aby syn mógł być w areszcie domowym na czas śledztwa. Jej prośbę odrzucono”. Skobow został umieszczony w areszcie śledczym w Syktywkarze w Komi. Przez rok spędzony w fatalnych warunkach stan zdrowia Skobowa znacznie się pogorszył.

„Dyktatura Putina może mnie zabić, ale nie zmusi mnie do tego, bym przestał z nią walczyć” – powiedział Skobow podczas jednej z rozpraw.

Wróćmy jeszcze do czasów sowieckich. W Telegramie https://t.me/agentstvonews/5826 przypomniano, za co był ścigany Skobow w ZSRS. W 1976 r. dysydenta aresztowano po raz pierwszy. W centrum Leningradu rozrzucił ulotki wzywające do obalenia tyranii. Został za to wyrzucony z Komsomołu i ze studiów. Sprawami niebłagonadiożnych mieszkańców Leningradu zajmował się w tamtym czasie między innymi młody adept KGB, Władimir Putin – twierdzi historyk z Memoriału Aleksandr Czerkasow. W 1978 r. Skobow został ponownie aresztowany (za działalność w grupie Lewicowa Opozycja i samizdat). Śledztwo prowadził piąty zarząd KGB w Leningradzie, odpowiedzialny za walkę z „ideologicznymi dywersjami”. Putin był jego funkcjonariuszem. Z oficjalnej biografii prezydenta usunięto wzmianki o piątym zarządzie, ale zachowały dokumenty potwierdzające służbę w tym segmencie gosbiezopasnosti i jego udział w ściganiu i prześladowaniu dysydentów, m.in. Skobowa.

Targowisko handlu pustką

16 marca 2025. W opisie tego, co dzieje się w geopolitycznej rozgrywce pomiędzy Waszyngtonem i Moskwą, zatrzymałam się w chwili, gdy do rosyjskiej stolicy przybyła delegacja amerykańska ze specjalnym wysłannikiem Donalda Trumpa, Steve’em Witkoffem na czele (tekst ukazał się w cyklu „Rosyjska ruletka”: https://www.tygodnikpowszechny.pl/w-moskwie-wyladowala-delegacja-z-usa-czy-bedzie-w-stanie-przekonac-putina-do-zakonczenia-wojny; wcześniejsze etapy opisałam na blogu: https://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2025/03/04/jazda-po-muldach-z-bubiencami/; https://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2025/03/03/interludium-po-rozmowie-z-gabinecie-owalnym/).

Steve Witkoff został przyjęty (w czwartek późnym wieczorem, jak podkreśla rzecznik Kremla) przez samego Władimira Putina. O czym rozmawiali? Szczegółów nie poznaliśmy. Delegacja amerykańska miała otrzymać „dodatkowe sygnały” w sprawie stanowiska Rosji wobec zakończenia wojny na Ukrainie. Wcześniej, jeszcze przed spotkaniem z amerykańską delegacją Putin odniósł się publicznie do rozmów amerykańsko-ukraińskich w Dżuddzie i propozycji 30-dniowego rozejmu.

Wypowiedział znamienną formułę: „Tak, ale…”. Tak, Rosja przyjmuje propozycję zawieszenia broni, ALE na pewnych warunkach. Warunkach, które czynią rozejm niemożliwym. Putin zakwestionował sens rozejmu, który strona ukraińska, jego zdaniem, wykorzysta do uzupełnienia uzbrojenia i przeprowadzenia mobilizacji (przymusowej mobilizacji, podkreślił wężykiem, wężykiem). Zaznaczył, że uprzednio należy dokładnie uzgodnić wszystkie parametry kontroli zawieszenia ognia. W zestawie znalazły się też wspominane przy każdej nadarzającej się okazji inne warunki, których spełnienia Rosja domaga się od Kijowa: gwarancji nieprzystępowania Ukrainy do NATO oraz zmiany „kijowskiego reżimu”. Nazywa to „praprzyczynami” konfliktu, a tylko ich przezwyciężenie uzna za rękojmię „długotrwałego pokoju”.

Donald Trump nazwał oświadczenie Putina „obiecującym, ale niepełnym”. Być może Witkoff usłyszał potem coś jeszcze. Trump sygnalizował, że chciałby jak najszybciej porozmawiać z Putinem, ale minęło kilka dni od tej zapowiedzi i do rozmowy na razie nie doszło. Być może dojdzie ona do skutku w tym tygodniu.

Kreml przyjął taktykę uników i męczenia buły. W formułce zgody na pokój „Tak, ale…”, ten drugi człon jest ważniejszy od pierwszego. Najważniejsze to pozostać w grze, nie wyglądać na stronę odrzucającą ideę zawarcia pokoju. Być może Moskwa chciałaby na tym etapie, jeszcze przed przystąpieniem do właściwych negocjacji, otrzymać od Trumpa jakieś pożądane bonusy (tyle ich już uzyskała, więc apetyt jej rośnie), a w zamian zaoferować jakieś nieistotne z jej punktu widzenia pustostany. Im dłużej będzie trwać ten ping pong, tym więcej szans na zgłoszenie kolejnych potrzeb, bez których nie da się iść dalej.

Amerykański dziennikarz, specjalizujący się w stosunkach rosyjsko-amerykańskich, David Satter tak ocenia aktualny moment: „Trump nie zauważa, jakie są cele tej wojny w oczach Putina. Putin chce zniszczenie ukraińskiej państwowości. Dlatego pokój na takich warunkach [które nie doprowadzą do upadku i kapitulacji Kijowa] go nie interesuje. […] Nie widzę żadnych oznak tego, że Putin chce pokoju i gotów jest zgodzić się na gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy. W Moskwie uznają Trumpa za kogoś, kto jest gotów im pomóc w zwycięstwie. Tymczasem, jak sądzę, Trump widzi się w innej roli – roli człowieka, który ma wystarczające instrumenty, aby oba państwa zmusić do zakończenia wojny. Putin nie chce się z nim poróżnić, on chce go wykorzystać. Dlatego będzie przeciągał ten proces w nadziei, że z czasem Rosja będzie mogła przeciągnąć Trumpa na swoją stronę. Czy taka taktyka przyniesie [Moskwie] sukces? Zaczynam w to powątpiewać, Trump się uczy i widzi, że na rosyjskiego partnera nie może liczyć”. Czy tak będzie, zobaczymy.

Nie znamy propozycji Moskwy przekazanych Witkoffowi. Doradca prezydenta Rosji ds. międzynarodowych Jurij Uszakow wspomniał w rozmowie z dziennikarską obsługą Kremla, że przedmiotem rozmów jest nie tylko rozejm, ale także „możliwy nowy strategiczny kurs USA i Rosji”. Bardzo ciekawe.

Znamienne było to, jak w Moskwie rozegrano wizytę Witkoffa. Samolot z amerykańską delegacją wylądował w Moskwie w czwartek 13 marca około południa. Putin przez cały dzień był bardzo zajęty – spotykał się z Alaksandrem Łukaszenką, aby podpisać plik umów. Konferencję po rozmowach z Łukaszenką wykorzystał do wygłoszenia wyżej opisanych warunków zawieszenia broni.

A Witkoff czekał, aż Putin znajdzie dla niego czas. Wreszcie znalazł.

Po powrocie do Waszyngtonu Witkoff w wypowiedzi dla CNN skonstruował kolejną w tej grze okrągłą formułkę: „Obie strony są teraz bliżej, niż były wcześniej. Przypuszczam, że prezydent Putin chce zakończenia tego [konfliktu]”. Wyraził też przypuszczenie, że rozwiązanie „ukraińskiego kryzysu zajmie jeszcze kilka tygodni. Staramy się zmniejszyć dystans dzielący obie strony”.

Szefowie resortów dyplomacji Marco Rubio i Siergiej Ławrow po rozmowie telefonicznej odnotowali postęp w dalszych pracach nad odbudową stosunków dwustronnych. Bez konkretów. Konkretnie za to wypowiedziała się rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa: „Nieprawdą jest, jakoby Rosja uchyliła sankcje wobec Rubio” – powiedziała, komentując pojawiające się w mediach społecznościowych spekulacje na ten temat.

W tym targowisku handlowania pustką pojawiają się od czasu do czasu ciekawe wrzutki. „The Moscow Times”: Kiriłł Dmitrijew (mianowany 23 lutego specjalnym przedstawicielem prezydenta ds. współpracy z zagranicznymi inwestorami) zaproponował Elonowi Muskowi zorganizowanie wspólnej misji Rosji i USA na Marsa w 2029 r. Może to i dobry pomysł, zwłaszcza jeśli dobór załogi pozwoli ludzkości odetchnąć.