Kto wywróży śmierć Putina?

8 września 2024. Magia, horoskopy, przepowiednie, wróżby, astrologia, chiromancja, ezoteryka, talizmany, zaklęcia od złego uroku, seanse spirytystyczne. Rosja zawsze uwielbiała te zabawy ze światami równoległymi. Dla jednych był to czysty biznes, dla innych – wyrocznia i drogowskaz. Wraz ze wzrostem niepewności jutra po rozpętaniu przez Putina wojny zapotrzebowanie na ten rodzaj usług i przeżyć zauważalnie się zwiększyło. „Ludzie chcą wiedzieć, kiedy skończy się wojna i kiedy umrze Putin” – mówi lektor programu TV Currentime, zapowiadając krótki materiał na temat fascynacji praktykami magicznymi.

Tarocistka Anżelika ma czarne włosy starannie ułożone we fryzurę a la Mireille Mathieu, ostro podkreślone czarną kredką oczy i pociągnięte ciemnobordową szminką usta. Uprawiany zawód wymaga odpowiednio tajemniczego wyglądu. Anżelika specjalizuje się w układaniu kart tarota – wyczytuje z nich przyszłość w najważniejszych dziedzinach życia klientów. Zauważyła, że ostatnio większość wśród zgłaszających się po wróżbę stanowią kobiety, zatroskane o los swoich synów, mężów, braci, którzy poszli na wojnę albo którzy mogą tam trafić. Kobiety chcą wiedzieć, jak uchronić dziecko (męża, brata) przed złym losem. Kolega Anżeliki po fachu twierdzi, że wśród jego klientek kobiety, pragnące poznać los bliskiego mężczyzny wysłanego na front, stanowią ponad połowę ogółu klientów.

Klientami osób zajmujących się ezoteryką i wróżeniem są nie tylko osoby prywatne. Jak wyznał w wywiadzie indyjski mistyk i jogin Jaggi Vasudev, bardziej znany jako Sadhguru, o jego przepowiednie zabiegał szef Rosyjskiego Banku Centralnego German Gref. „Chciał ode mnie usłyszeć coś rozsądnego” – powiedział Sadhguru. No pewnie, kto by nie chciał.

Wyszukiwarka Yandex.ru odnotowuje w ostatnich miesiącach znaczny wzrost liczby zapytań w rodzaju „kiedy zakończy się specjalna operacja wojskowa (tak nazywana jest oficjalnie w Rosji wojna z Ukrainą)?”, „co karty tarota mówią o końcu wojny?”. W rosyjskim segmencie internetu można znaleźć dziesiątki ogłoszeń zawierających reklamę usług z zakresu wróżbiarstwa, specjalna oferta kierowana jest do rodzin żołnierzy: można się od jasnowidzących „dowiedzieć” o stanie zdrowia walczącego krewnego.

Zdaniem psychologów, na których powołuje się TV Currentime (https://www.currenttime.tv/a/tarologi-ekstrasensy-rossii-voyny-rastet-interes-misticheskomu-propaganda/33104527.html), wizyta w gabinecie wróżki to sposób na rozładowanie stresu. Zamiast na kielicha, można wpaść na tarota. Psycholożka Jelena Oster w programie Radia Swoboda, mówi: „Taka wróżba, zwłaszcza jeśli niesie nadzieję na pozytywne rozwiązanie, jest rodzajem tabletki uspokajającej. (…) Magia daje poczucie sprawowania kontroli nad światem zewnętrznym, nawet jeśli dzieje się to dzięki symbolicznym rytuałom. Ludzie poszukują w ten sposób odpowiedzi na swoje wątpliwości w okresie niepokoju” (https://www.severreal.org/a/zachem-zheny-mobilizovannyh-hodyat-k-gadalkam/32671847.html).

Rosyjska telewizja nadaje kilka programów poświęconych magii, cieszą się one od wielu lat niesłabnącym powodzeniem. Nowi adepci ezoteryki stosują te same, sprawdzone metody, co np. Anatolij Kaszpirowski – „odin, dwa, tri” i tak dalej. Wmawiają, hipnotyzują, zapewniają, że uśmierzają ból.

W ukraińskim segmencie internetu można znaleźć wiele wypowiedzi wszelkiej maści prorokiń i jasnowidzących, które widzą w swoich szklanych kulach śmierć Putina. Niebawem. Zaraz. W przyszłym miesiącu. A może w przyszłym roku. Odessa, wiadomo, reaguje na takie zjawiska społeczne firmowym dowcipem. „Przychodzi Putin do wróżki, aby dowiedzieć się, kiedy umrze. – Na największe święto – odpowiada wróżka. – A kiedy wypada to święto? – Jak umrzesz, to będzie największe święto”.

Starszy brat pisze algorytmy

3 września 2024. Wrzawa wokół aresztowania we Francji założyciela komunikatora Telegram Pawła Durowa nieco przycichła – po wpłaceniu kaucji wyszedł on z aresztu i pozostaje pod nadzorem sądowym (https://www.tygodnikpowszechny.pl/zatrzymanie-durowa-rosyjscy-propagandysci-oszaleli-188147; https://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2024/08/30/pawel-durow-superstar/). Francuski wymiar sprawiedliwości ma pytania nie tylko do Pawła, ale także do jego starszego brata, Nikołaja.

Kim jest Nikołaj Durow? Urodził się cztery lata wcześniej niż Paweł. Od najmłodszych lat wykazywał wielkie zainteresowanie matematyką. Jak Paweł opowiadał Tuckerowi Carlsonowi w wywiadzie, jako kilkuletni dzieciak Nikołaj występował we włoskiej telewizji (rodzina Durowów mieszkała wówczas w Turynie) – rozwiązywał w programach na żywo trudne równania. Jako uczeń osiągał sukcesy w olimpiadach matematycznych i informatycznych. Pogłębiał wiedzę na uniwersytecie w Petersburgu, potem także w Bonn, uzyskał tytuł doktorski. Swoje umiejętności wykorzystał przy pisaniu oprogramowania dla sieci Vkontakte – pierwszego poważnego projektu Pawła Durowa. Nikołaj brał udział w pracach nad stroną internetową projektu, został dyrektorem ds. technicznych.

Jak twierdzi autor książki „Kod Durowa” Nikołaj Kononow, „Nikołaj Durow był magnesem, który przyciągał do projektu najbardziej kompetentnych programistów. Trener rosyjskiej ekipy programistów, startującej w międzynarodowych konkursach, Andriej Łopatin, był jedną z takich osób”. Kononow pisze też o tym, jakim człowiekiem był Nikołaj – w pełni zagłębiony we własne myśli, skupiony na programowaniu, zagadkach matematycznych. Nie lubił wystąpień publicznych – jedyną ich formą, jaką akceptował, były wykłady, podczas których stał przy tablicy i kredą zapisywał równania, ciągi i modele matematyczne.

Paweł rozkręcał projekt biznesowo, a Nikołaj zapewniał odpowiedni wsad informatyczny – zawsze oryginalny. Jego autorskie rozwiązania zapewniły sukces najpierw Vkontakte, a potem Telegramowi (np. dzięki jego modelom szyfrowania). Nikołaj był głównym motorem powstania sieci Telegram Open Network, która służyć miała do obsługi własnej kryptowaluty Gram. W trakcie wdrażania projektu coś poszło jednak niezgodnie z zamierzeniami, USA u siebie zablokowały Gram, Telegram zapłacił karę i zwinął ten projekt.

Nie wszystko w życiu Nikołaja zawsze płynęło miodem i modelem matematycznym. Jak pisał portal Meduza, w 2017 r. były menedżer Vkontakte, niejaki Anton Rozenberg wytoczył się do sądu przeciwko braciom Durowom (https://meduza.io/feature/2017/09/18/byvshiy-top-menedzher-vkontakte-suditsya-s-bratyami-durovymi). Zażądał wysokich odszkodowań za pozbawienie go pracy, a przy okazji wylał do przestrzeni publicznej sporo szczegółów dotyczących bebechów sieci Vkontakte. Niemniej nie potyczki zawodowe stały się przyczyną rozbratu. Rozenberg: „Nadal przyjaźniłem się z Nikołajem Durowem – razem podróżowaliśmy, chodziliśmy do kina, graliśmy w planszówki. A potem, w styczniu 2017 r., dowiedziałem się, że Nikołaj mnie nienawidzi i jest zakochany w mojej narzeczonej. Przyjaźń skończyła się w tym momencie jak nożem uciął”. Paweł Durow w rozmowie z mediami wyjaśniał, że Rozenberg ma problemy psychiczne, że wiele z tego, co napisał i opublikował, to jakieś mity (m.in. to, że był administratorem Telegrama), a rzekomy związek miłosny Nikołaja z dziewczyną Rozenberga Paweł skwitował znakiem zapytania i wykrzyknikiem.

Nikołaj nadal pozostaje pracownikiem naukowym Instytutu Matematyki Rosyjskiej Akademii Nauk – w każdym razie takie informacje można znaleźć na stronie internetowej instytutu. Zapewne nadal mieszka w Petersburgu (choć, jak sugerują media, ma nie tylko rosyjskie obywatelstwo, ale także łotewskie i – podobnie jak Paweł – karaibskiego państwa wyspiarskiego Saint Kitts i Nevis). Politico twierdzi (https://www.politico.eu/article/exclusive-telegram-ceo-brother-nikolai-durov-wanted-france-authorities-pavel-durov/), że francuska prokuratura rozesłała list gończy nie tylko za Pawłem, ale także za Nikołajem. Nie wiadomo, jakie zarzuty na nim ciążą.

Paweł Durow superstar

30 sierpnia 2024. Zatrzymanie założyciela komunikatora Telegram Pawła Durowa wywołało burzę. We Francji, gdzie został zatrzymany 24 sierpnia na lotnisku Le Bourget. W całej Europie, gdzie podniosła się dyskusja o granicach wolności słowa i granicach wolności właścicieli globalnych sieci społecznościowych. I w Rosji, gdzie Durow od 2014 r. nie mieszka. Rosyjscy architekci dławienia wszelkich wolności, w tym wolności słowa, rzucili się w obronie Durowa, zarzucając Francji (której Durow jest obywatelem), że chce mu odebrać prawa obywatelskie.

Okoliczności zatrzymania Durowa opisałam wczoraj w „Rosyjskiej ruletce”: „Zatrzymanie Durowa i przedstawione mu zarzuty, związane z niedostateczną kontrolą i stworzeniem możliwości prowadzenia działalności przestępczej za pośrednictwem jego komunikatora (terroryzm, pranie brudnych pieniędzy, pedofilia, handel narkotykami), wywołały szeroką dyskusję o granicach wolności w internecie, mechanizmach kontroli przepływu informacji i odpowiedzialności właściciela za podawane przez komunikator treści. I o wykorzystaniu informacyjnego instrumentarium przez Rosję. Durow wyszedł po kilku dniach z aresztu, wpłacając kaucję w wysokości 5 mln euro, ale musi pozostać pod nadzorem sądowym, meldować się na policji i nie może też opuszczać terytorium Francji”. (Cały tekst dostępny na stronie „Tygodnika Powszechnego” – https://www.tygodnikpowszechny.pl/zatrzymanie-durowa-rosyjscy-propagandysci-oszaleli-188147). Dziś uzupełnienie – o pozapolitycznych aspektach życia Pawła Durowa.

Paweł Durow dba o swój wizerunek. Nie tylko biznesowy. Deklaruje się jako wegetarianin, który świadomie zrezygnował z różnych używek i przyjemności życia, aby zapewnić sobie dobrą kondycję. W mediach społecznościowych prezentuje swoją wypielęgnowaną klatę na tle pięknych krajobrazów, zanurza się w wannie wypełnionej lodem albo medytuje na macie do uprawiania jogi. Kolorowe czasopisma zastanawiają się, czy zrobił przeszczep włosów i operacje plastyczne, a „Forbes” – czy ze swoją charyzmą nadaje się na politycznego lidera.

Zainteresowanie wzbudza także niekonwencjonalne życie osobiste miliardera. Tygodnik „Argumienty i Fakty” porwał się nawet na wykonanie zestawienia żon i partnerek Durowa (jeśli lubicie Państwo obfite sztuczne biusty i doklejane rzęsy, to zapraszam do obejrzenia materiału: https://aif.ru/society/people/krasivye-i-ne-tolko-vse-zhenshchiny-pavla-durova). Wśród wybranek aktualnych i nieaktualnych zwraca uwagę niejaka Irina Bolgar. Właśnie rozkręciła aferę wokół siebie i trojga swoich dzieci, które powiła kilka lat temu ze związku z Durowem. Dziwnym trafem akurat teraz nagłośniła nieporozumienia na linii rodzinnej – według Iriny, Durow miał bić jednego z synów (przez co, jak twierdzi troskliwa matka, został pozbawiony praw rodzicielskich), zmuszał ją, aby przeniosła się ze Szwajcarii (no bo przecież nie spod Omska) do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a ona nie chciała.

Durow nie może się doliczyć dzieci, które przyszły na świat dzięki jego materiałowi biologicznemu. Na swoim koncie w Telegramie Durow wyznał, że ma ponad stu biologicznych potomków (https://t.me/durov/339) – od piętnastu lat jest dawcą spermy, pomógł bezpłodnym parom w piętnastu krajach w dochowaniu się dzieci. Zastanawiał się, czy ujawnić swój kod biologiczny, aby w przyszłości spłodzone z jego spermy dzieciaki mogły się znaleźć w świecie szerokim. W mediach społecznościowych znaleziono dowcipne wyjaśnienie dla tej ekstrawagancji Durowa: „on po prostu robi przyszłych użytkowników Telegrama”.

A jeśli o związkach rodzinnych mowa, to warto kilka słów poświęcić bratu Pawła, Nikołajowi Durowowi. Ale to w następnym odcinku.

Od „Kurska” do Kurska – klamra Putina

11 sierpnia 2024. Cóż za koincydencja: na początku swoich rządów nieznany światu ani swoim współobywatelom Władimir Putin zaprezentował w pełni diapazon osobistego cynizmu, grając losem załogi okrętu podwodnego „Kursk”. Dwadzieścia cztery lata później ten sam człowiek, doskonale już wszystkim znany z imperialnych zapędów, okrucieństwa i agresji, znów wpada na rafę, która nazywa się Kursk.

Wielbiciele zjawisk nadprzyrodzonych w sierpniu 2000 r. podawali z ust do ust rzekomą wizję Wangi – bułgarskiej jasnowidzącej, cieszącej się ogromną popularnością w Rosji: Kursk znajdzie się pod wodą, dojdzie do tragedii, zginie wiele osób. Miasto Kursk żyło wtedy spokojnym życiem, nie było powodzi, nikt nie ucierpiał. Gdy nadeszły pierwsze wiadomości o tragedii „Kurska” na Morzu Barentsa, interpretatorzy przepowiedni uznali, że Wanga się nie pomyliła: w jej wizji zabrakło tylko cudzysłowu przy nazwie Kursk. Dziś można nawiązać do tej przepowiedni – tym razem w centrum uwagi znalazł się Kursk bez cudzysłowu.

Siły Zbrojne Ukrainy 6 sierpnia weszły na terytorium Rosji i posuwają się w głąb obwodu kurskiego i dwóch innych graniczących z Ukrainą. Operacja sił ukraińskich była pełnym zaskoczeniem. Również dla Putina, który wpadł w stupor. To firmowy styl – jak najdalej trzymać się od wszelkich nieszczęść (żeby nikomu postać wodza nie skojarzyła się z niepowodzeniami), wstrzymać oddech, ewentualnie wypowiedzieć kilka okrągłych lub agresywnych formułek. 9 sierpnia Putin zwołał Radę Bezpieczeństwa FR i nakazał ogłoszenie w obwodzie kurskim… operacji antyterrorystycznej.

Politolog Aleksandr Morozow podsumował tę dziwną decyzję Putina następująco: „Okazało się, że Putin nie może ogłosić wojny [dla przypomnienia i uściślenia: od 24 lutego 2022 r. jak pijany płotu trzyma się formułki „specjalna operacja wojskowa”, unikając w odniesieniu do agresji na Ukrainę słowa wojna i ścigając tych, którzy tego określenia używają]. Ogłosił KTO, czyli operację antyterrorystyczną. I to w sytuacji, gdy obca armia jest już na terytorium Federacji Rosyjskiej. To znaczy, że Putin nie będzie w stanie ogłosić stanu wojny”.

Jeszcze jedna ciekawa uwaga Morozowa na temat skłębionych wydarzeń na pograniczu rosyjsko-ukraińskim: „Okazało się, że aby obronić obwód kurski, trzeba wycofać wagnerowców z Afryki. I jeszcze okazało się, że poszczególni dowódcy – czy to wagnerowców, czy to Czeczenów – mogli sobie pozwolić na samodzielne publiczne wypowiedzi, niezależne od sztabu generalnego”. A szef sztabu generalnego Walerij Gierasimow na naradzie z Putinem z niewzruszonym wyrazem twarzy łgał jak najęty.

Nad wydarzeniami w obwodzie kurskim unosi się wiele znaków zapytania, sytuacja szybko się zmienia. Już w pierwszym dniu walk można było postawić pytanie o stan rosyjskiego wywiadu. Bo czyżby wychwalany rosyjski wywiad przegapił przygotowania ukraińskiej armii do uderzenia? Może rosyjska agentura w Ukrainie została skutecznie uciszona/wytępiona/ogłuszona?

Rosyjska propaganda w sytuacji zaskoczenia atakiem potyka się o własne nogi. Kapłanka propagandy Margarita Simonjan napisała w Twitterze bezradnie: „Modlimy się, wszyscy się modlimy”. Jeden z uczestników telewizyjnego talk show, deputowany Dumy Państwowej, Oleg Matwiejczew w nerwach powiedział: „Ukraina (wkraczając do obwodu kurskiego) zachowała się niesportowo i podle”. Co innego Rosja, nieprawdaż? Kodeks honorowy w sporcie i na wojnie.

Zdezorientowani mieszkańcy obwodu kurskiego ślą do Putina czołobitne apele o pomoc. W mediach społecznościowych, które pełne są sprzecznych doniesień o sytuacji, obserwatorzy próbują trzeźwo odnieść się do tych oczekiwań ludności: „Przecież Putin nie korzysta z mediów społecznościowych i tych waszych nagrań i próśb nawet nie zobaczy. On tylko wertuje zawartość swojej słynnej czerwonej teczki, którą mu kładą na biurku”; „Putin ma w nosie mieszkańców obwodu kurskiego, obiecał 10 tys. rubli na twarz dla tych, co musieli uciekać i uważa, że to załatwia sprawę”. W 2000 r. po spotkaniu z żonami członków załogi okrętu „Kursk”, które na spotkaniu w Widiajewie płakały, krzyczały i miotały oskarżenia, Putin zadzwonił do kierownictwa telewizji Pierwyj Kanał (która prowadziła rzetelne relacje z wydarzeń) i oskarżył dziennikarzy, że wynajęli „za 10 dolarów dziwki”, żeby mu zepsuły wizerunek i zaszkodziły jego władzy.

Prowokacja błogosławiona, czyli jak zastawiać sidła na obcych dziennikarzy

5 sierpnia 2024. Kapłanka kremlowskiej propagandy Margarita Simonjan, szefowa agencji (dez)informacyjnej RT, na fali wzmożenia po „wielkiej wymianie” (http://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2024/08/03/putin-caluje-krasikowa-czyli-wielka-wymiana) opublikowała materiały wideo i audio z zatrzymania amerykańskiego dziennikarza Evana Gershkovicha w kwietniu 2023 r. Warto dokładniej przeanalizować tę publikację.

Na pokazanym nagraniu Evan Gershkovich, korespondent „The Wall Street Journal” w Rosji, doświadczony dziennikarz, siedzi w restauracji w Niżnym Tagile (lub – według innych źródeł – Jekaterynburgu). Przyjechał do obwodu swierdłowskiego, gdzie znajdują się zakłady Urałwagonzawod (produkujące m.in. sprzęt wojskowy), aby zebrać materiał o nastrojach wśród ludzi (o okolicznościach zatrzymania pisałam na blogu: http://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2023/04/02/kaganiec-na-dziennikarstwo/).

Do siedzącego przy stoliku Amerykanina podchodzi mężczyzna (jego twarz na nagraniu jest zamazana), siada obok. Obaj pochylają się nad leżącym na stole dokumentem, Gershkovich coś notuje. Następnie do lokalu wchodzą funkcjonariusze służb w cywilu, biorą Gershkovicha w obroty, kładą twarzą w dół, skuwają. Jego rozmówca też zostaje zatrzymany, ale nie tak brutalnie (https://www.youtube.com/watch?v=qznAQ2fssCA&t=115s). Zdaniem portalu „Meduza”, materiał zaprezentowany jako zatrzymanie Gershkovicha to kompilacja kilku nagrań dokonanych przez FSB. Uzupełnieniem jest oddzielnie opublikowane nagranie audio, to najprawdopodobniej fragmenty rozmowy Gershkovicha i jego tajemniczego informatora. RT twierdzi w komentarzu, że treść rozmowy potwierdza oskarżenie dziennikarza o to, że ewidentnie poszukiwał i wszedł w posiadanie „informacji objętych tajemnicą” (https://meduza.io/feature/2024/08/05/fsb-rasprostranila-cherez-propagandistov-video-kak-byli-zaderzhany-evan-gershkovich-i-pol-uilan). Twórczo rozwija tę myśl REN TV w oparciu o wersję FSB: zdaniem propagandystów, Gershkovich przyjechał do Jekaterynburga i zwrócił się do pracownika zakładów Urałwagonzawod z prośbą o dostarczenie informacji o działalności przedsiębiorstwa. Pracownik przeczytał pytania i zadanie redakcyjne i uznał, że pole zainteresowania Amerykanina może dotyczyć sfery bezpieczeństwa państwa. Zdaniem FSB, Gershkovich chciał dotrzeć do utajnionych informacji. – Jak widać na filmiku, został zatrzymany z dowodami swej winy – twierdzi FSB.

Wspomniana wyżej rozmowa dwóch mężczyzn – zapewne Gershkovicha i prowokatora, który podawał się za informatora – została nagrana w miejscu publicznym (na co wskazuje tło dźwiękowe). Zdaniem ekspertów, cytowanych przez emigracyjny portal, to zwyczajna rozmowa dziennikarza z informatorem, nie ma to nic wspólnego ze szpiegostwem.

W czasie śledztwa i procesu Evan Gershkovich (skazany w lipcu br. przez rosyjski sąd na 16 lat za szpiegostwo) konsekwentnie twierdził, że w żadnym razie nie był zainteresowany zbieraniem tajnych informacji, chciał tylko porozmawiać z kimś, kto orientuje się w sytuacji, prosił swojego informatora, aby ten na spotkanie nie przynosił żadnych dokumentów.

Tuba propagandowa RT opublikowała także nagrania z zatrzymania w listopadzie 2018 r. innego Amerykanina, wymienionego w akcji „wielkiej wymiany”, Paula Wheelana (skazany w 2022 r. na 16 lat łagru za szpiegostwo). Na zaprezentowanych nagraniach widać, jak Wheelan bierze od jakiegoś mężczyzny mały przedmiot, zapewne pendrive. Oskarżenie twierdziło, że na tym urządzeniu znajdowały się pliki zawierające tajne informacje, obrona Wheelana odpowiadała, że Wheelan był przekonany, że to informacje turystyczne (przyjechał do Rosji na ślub kolegi).

Dzisiejsze publikacje kanałów propagandowych to część operacji (dez)informacyjnej Kremla i jego tub propagandowych, mającej pokazać wydanych obywateli Stanów Zjednoczonych jako szpiegów, działających na szkodę Rosji.

Trafnie podsumował akcję rosyjskich goebbelsów dziennikarz Ilja Szepielin (https://echofm.online/opinions/rasha-tudej-vsyo-taki-opublikovala-dokazuhu-po-shpionazhu-evana-gershkovicha): „Ale jazda! Russia Today opublikowała dokazuchę (rzekomy materiał dowodowy) na szpiegostwo Evana Gershkovicha. Nagranie z knajpy. Do Evana podchodzi jakiś facet i powiada: – Oto tajne dokumenty. Na to Gershkovich odpowiada: – Jakie dokumenty? Prosiłem, żeby nie brać żadnych dokumentów na spotkanie, bo zależy mi wyłącznie na rozmowie. To, co zostanie powiedziane, opublikujemy jako informacje pozyskane od anonimowego źródła. Następnie do knajpy wpadają funkcjonariusze FSB i skuwają Gershkovicha. Naprawdę! Nie żartuję. RT po prostu opublikowała wideo o tym, jak pracuje prowokator FSB, który specjalnie przychodzi na rozmowę z rzekomo tajnymi materiałami, aby dziennikarza wsadzili za szpiegostwo. Zrobione! Obywatel USA trafia do aresztu, a właściwie do stajni zakładników, których będzie można wymienić na autentycznego kilera FSB. Dziękujemy, szanowna redakcjo RT, za taką szczerość. Przecież ci spece mogli inaczej spreparować filmik, aby choć w minimalnym stopniu przypominał szpiegostwo. Co ciekawe, wobec Gershkovicha zastosowano dokładnie taki sam model prowokacji jak 38 lat temu wobec innego amerykańskiego dziennikarza Nicholasa Daniloffa (https://en.wikipedia.org/wiki/Nicholas_Daniloff)”.

Widocznie dzisiejsi kagiebiści nie są kreatywni – idą po linii najmniejszego oporu i tępo kopiują sowieckie wzorce.