Kategoria: Bez kategorii

  • Wirus z kosmosu i inne teorie

    24 kwietnia. Skąd się wziął ten wirus, który rzeźbi teraz Ziemię w nowe kształty? Nie wiecie? A są tacy, którzy wiedzą. A nawet jeśli nie wiedzą, to podejrzewają, domyślają się, snują teorie. Albo mają gotowe recepty, jak się ustrzec przed zgubnymi skutkami fatalnej infekcji.

    O tym, że to rzekomo „ucieczka wirusa” z amerykańskiego laboratorium – lub chińskiego, jak kto woli – słyszeli już chyba wszyscy. Można było też wyłowić z mediów wersję, że Chińczyków w Wuhan zarazili amerykańscy sportowcy, a nie nietoperze. Amerykańscy uczestnicy spartakiady mieli, zgodnie z tą teorią, zarazić się w zamkniętym akurat laboratorium biochemicznym w Fort Detrick (USA). Zawody miały miejsce w październiku ub.r. Amerykanie zarazili wtedy jakoby Chińczyków, ci poszli na bazar i z tego bazaru się rozniosło. Ale nie brakuje też teorii, że Amerykanie nie mają z zarazą nic wspólnego, że to sami Chińczycy „wypuścili wirusa z laboratorium” (w Wuhan faktycznie znajdują się dwa instytuty zajmujące się badaniem wirusów), żeby doprowadzić do zmniejszenia liczby ludności, zwłaszcza ludzi w podeszłym wieku – można przeczytać na portalu Newsru.com, który pracowicie przygotował przegląd teorii konspirologicznych na temat koronawirusa.

    Badania nad tym, kto był „pacjentem zero” i jak wirus przeniósł się na człowieka, trwają i pewnie jeszcze potrwają. Zanim naukowcy wyciągną wnioski, czujni obserwatorzy skomplikowanej natury świata prezentują swoje opinie. Zwolennicy teorii nieoczywistych sięgają czasem głęboko. Ci, którzy oglądali film „Melancholia” Larsa von Triera, pewnie rozpoznają wątek planety pędzącej w stronę Ziemi – tym razem to planeta Nibiru, gdyby ktoś był ciekaw. Ta planeta to ojczyzna Anunnaków – potomków boga Anu z mitologii mezopotamskiej. To oni mieliby wpuścić wirusa nam, Ziemianom, do organizmu. Po co obce bóstwa miałyby niszczyć ludzkość wirusem, skoro i tak wszystko żywe na Ziemi zginie po zderzeniu z Nibiru, tego teoria nie wyjaśnia. Warto może na marginesie przypomnieć, że rosyjscy wielbiciele konspirologii uważają poetę Srebrnego Wieku Walerija Briusowa za wysłannika planety Nibiru. W swoich wierszach i nie tylko miał on rzekomo wzywać Anunnaków, by przybyli na Ziemię.

    Skoro już jesteśmy w kosmosie, to ludzie nie tylko boją się złych kosmitów, ale także liczą na pomoc kosmitów dobrych. Ufolodzy twierdzą, że w ostatnim czasie wokół Ziemi pojawiło się wiele niezidentyfikowanych pojazdów latających, co świadczy o tym, że gdzieś w przestrzeni kosmicznej trwa walka złych i dobrych kosmitów – ci ostatni bronią Ziemi przed wtargnięciem sił zła. Ale siły zła mają jednak pewne osiągnięcia, np. zrzuciły nad Chinami pojemnik z wirusami i nieszczęście gotowe. Wersję, że koronawirus jest przybyszem z kosmosu, rozpatrują nawet naukowcy, ale biorą pod uwagę hipotezę, że 2019-n CoV przyleciał z jakimś meteorem.

    Jeśli ktoś nie odnajduje się w gąszczu teorii kosmicznych, ma szanse na zbliżenie się do tajemnicy wirusa poprzez numerologię. Rosyjski guru od sekretnej mocy liczb utworzył dla Rosji magiczny ciąg cyfr, dający szansę ocalenia: 4986489. Łatwo zapamiętać.
    Wiedźma Alona Połyń (Piołun), szefowa organizacji Imperium Najsilniejszych Wiedźm, która leczy przy pomocy zaklęć, radzi, aby dla wzmocnienia odporności stosować grejpfruty i olejki eteryczne. Połyń wsławiła się rok temu zorganizowaniem sabatu, podczas którego rzucała zaklęcia, mające wzmocnić moc i władzę Putina. O wirusie nie miała wtedy pojęcia, więc przed Covid-19 Putina nie osłaniała. A teraz? Na razie nic o tym nie wspomina, głosi natomiast, że latem wirus w Rosji zostanie pokonany.

    Astrolog Paweł Głoba, autor niezliczonych horoskopów, drukowanych w gazetach i kolportowanych w internecie, nie podziela optymizmu pani Połyń. Jego zdaniem, Rosjanie mogą liczyć na wygaśnięcie zarazy nie wcześniej niż jesienią. Na koniec roku Głoba przewiduje „eksplozję demograficzną”.

    Na naiwności i niewiedzy zarabiają liczni w Rosji jasnowidzący, magowie, wróżbici i inni samozwańczy posiadacze nadludzkich mocy. W sieci jest wiele ogłoszeń o sprzedaży cudownych środków, zapewniających ochronę przed podstępnym „chińskim wirusem”. Za jedyne trzy tysiące rubli można na przykład nabyć od podmoskiewskiego znachora amulet chroniący przed „wszystkimi wirusami świata”. Dobrze jest wzmocnić magiczne działanie cudownej blaszki spożywaniem czosnku.

    Jak przy poprzednich niepokojących zjawiskach czy katastrofach Rosjanie lubujący się w nadprzyrodzonych mocach chętnie sięgają po proroctwa. Gwiazdą wśród proroków nieustająco jest w Rosji bułgarska jasnowidząca Wanga. Tym razem też dziennikarz, który miał (ale nie zdążył) zrobić o niej film, przypomniał sobie jej przepowiednię: zaraza przyjdzie od ludzi rasy żółtej i przewróci porządek świata. A świat uratuje… tak, zgadli Państwo, świat uratuje Rosja. Bo Rosja ucierpi mniej niż inne państwa i będzie mogła nieść pomoc.

    Zastępy szarlatanów oferują siedzącym na samoizolacji rodakom swoje usługi za pośrednictwem telefonu lub internetu. Ich moc jest tak wielka, że przenika ściany, działa na wielkie odległości i potrzebuje jedynie wzmacniacza w postaci pieniędzy przekazywanych na wskazane konto. Za seans „kosmoenergetyki”, który pobudza komórki do immunologicznego działania, trzeba wnieść symboliczną opłatę, ale już za poważną usługę „runicznej obrony przed koronawirusem” (cokolwiek to znaczy) mistrz runów Wasilij Popow życzy sobie 990 rubli. Popow zapewnia, że potrafi nawet „przekodować” DNA, co uratuje przed zakażeniem. Jasnowidząca Julia Kand za pośrednictwem Skype’a oferuje „pełne energoinformacyjne oczyszczenie” za jedyne pięć tysięcy rubli. Natomiast znana z programów telewizyjnych astrolożka Wasilisa Wołodina, jak pisze dziennik „Komsomolskaja Prawda”, pobiera za horoskop na czas zarazy nawet trzysta tysięcy rubli.
    *
    W Rosji w ciągu ostatniej doby zarejestrowano 5849 nowych przypadków zakażenia koronawirusem, łącznie od początku epidemii 68 622, najwięcej w Moskwie – 36 897, zmarło 615 osób, wyzdrowiało 5568.

  • Pascha czasów zarazy

    19 kwietnia. Chrystus zmartwychwstał dziś w nocy w pustych rosyjskich cerkwiach. Patriarcha Moskwy Cyryl wezwał wiernych Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego, aby z uwagi na zagrożenie koronawirusem nie przychodzili do świątyń na wielkanocną liturgię i skorzystali z możliwości wysłuchania nabożeństw za pośrednictwem telewizji bądź internetu. Patriarcha namawiał też, aby nie przychodzić do cerkwi z pokarmami do święcenia, a pobłogosławić je samodzielnie w domu. Niektóre stołeczne sklepy wyszły naprzeciw apelom patriarchy i sprzedawały już poświęcone kulicze (wielkanocne drożdżowe ciasta).

    Patriarcha odprawił liturgię Zmartwychwstania Pańskiego w Świątyni Chrystusa Zbawiciela w Moskwie bez udziału wiernych, wyłącznie w asyście duchownych. Nabożeństwo transmitowała telewizja. Widok ogromnej cerkwi, zwykle przy takich uroczystych okazjach wypełnionej po brzegi, a wczoraj pustej robił niesamowite wrażenie. Duchowni stali rozstrzeleni w przepisowej odległości od siebie, chór ustawiony był gdzieś z boku, z dala od ołtarza. Nie odbyła się uroczysta procesja wokół świątyni.

    Na cerkiewne uroczystości związane z Wielkanocą i Bożym Narodzeniem do Świątyni Chrystusa Zbawiciela od lat przybywają przedstawiciele najwyższych władz świeckich. Tym razem nie było i prezydenta, ani premiera, ani mera Moskwy. Jedynym uczestnikiem liturgii spoza duchownego grona był Władimir Jakunin, zasłużony członek kooperatywy Oziero (skupiającej ludzi z najbliższego otoczenia Władimira Putina jeszcze z czasów petersburskich), niegdysiejszy szef Rosyjskich Kolei. Jakunin przywiózł specjalnym samolotem z Jerozolimy święty ogień. W Wielką Sobotę w jerozolimskiej Bazylice Grobu Pańskiego odbywa się tajemny obrzęd „zesłania ognia”. Od zapalonej tam samoistnie pochodni zapalane są następnie lampki, które na pokładach samolotów przewożone są do prawosławnych krajów, a tam przekazywane do poszczególnych ważnych świątyń i klasztorów. W Rosji od lat o przywilej przywiezienia świętego ognia rywalizują oligarchowie – to świetna okazja, aby się wykazać, na przywożących ogień bowiem przychylnie patrzy Kreml. Jakunin stał w przepisowej maseczce i niedopinającej się na pokaźnym brzuchu marynarce obok ołtarza i wyglądał jak przybysz z innej planety.

    Nie wszyscy wierni Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego zastosowali się do apeli Cyryla. Decyzja dotycząca zamknięcia świątyń na czas epidemii spoczywa w rękach biskupów poszczególnych eparchii (diecezji). Nie wszędzie sytuacja epidemiczna jest tak poważna jak w Moskwie, gdzie jest najwięcej przypadków zakażenia koronawirusem. W niektórych regionach odnotowano dotąd kilka-kilkadziesiąt przypadków i tam biskupi mogli zdecydować, że nabożeństwa odbędą się z udziałem wiernych. Ale były też takie przypadki, gdy władze świeckie danego regionu nakazały mieszkańcom izolację, niewychodzenie w domu i namawiali za Cyrylem, aby nie odwiedzać cerkwi, tymczasem miejscowi duchowni zbuntowali się przeciwko zakazom. Tak było na przykład w Republice Komi, gdzie rejestrowana jest wysoka zachorowalność na COVID-19 i władze wprowadziły obowiązkową kwarantannę. Natomiast miejscowy arcybiskup Pitirim oznajmił, że stosować się do zakazu nie będzie i nawet złoży pozew przeciwko administracji republiki, uznając ograniczenia za niekonstytucyjne. W obwodzie swierdłowskim władze zagroziły duchownym, którzy złamią zakaz odosobnienia, wysokimi karami. Tymczasem jak donosi Baza, w jednej z moskiewskich cerkwi odbyła się uroczysta liturgia dla wybrańców (https://t.me/bazabazon/3490), przybyło kilkadziesiąt osób. Nazwano to „liturgią dla VIP-ów”.

    W wypowiedzi dla Radia Swoboda religioznawca Siergiej Czaplin zasugerował, że owo rozdwojenie w traktowaniu obchodów Wielkanocy przez duchownych i wiernych wynika z niekonsekwentnej postawy hierarchii cerkiewnej na początku epidemii, gdy patriarcha Cyryl próbował oponować przeciwko zamykaniu świątyń i dopiero niedawno wezwał wiernych, aby powstrzymali się od odwiedzania cerkwi. Jeden z hierarchów, biskup Metody wywołał poruszenie swoim kazaniem. Chcąc przekonać, że zamykanie cerkwi nie ma sensu, powiedział: „Tak czy inaczej umrzemy – dzień wcześniej, dzień później, nasz Pan przyjął śmierć jako młody człowiek”.

    A prezydent? Władimir Putin od wielu dni nie jeździ do pracy na Kreml, pracuje w swojej rezydencji w Nowo-Ogariowie niedaleko Moskwy, stamtąd komenderuje na wideokonferencjach ministrami i szefami ważnych służb oraz wygłasza orędzia do narodu. W ostatnim takim wystąpieniu zapowiedział, że z uwagi na zagrożenie koronawirusem należy odwołać defiladę 9 maja, uroczystości mają się odbyć w innym terminie. To znaczący gest, zważywszy, że Pobieda jest świecką religią putinowskiej Rosji, fundamentem tożsamości mocarstwowej i ważnym elementem legitymacji władzy Putina.
    Sekretarz prasowy prezydenta Dmitrij Pieskow informował, że Putin nie wybierze się osobiście na nabożeństwo do cerkwi, a jedynie zapali świecę w kaplicy znajdującej się w rezydencji.

    A dziś rano prezydent złożył życzenia świąteczne Rosjanom za pośrednictwem mediów. Nagrany filmik pokazuje umiłowanego przywódcę w niezobowiązującym stroju (na wideokonferencjach zawsze jest w garniturze, pod krawatem), rozpartego w pozie niedbałej w wygodnym skórzanym fotelu na tle płonącego kominka. Obraz uzupełnia umieszczona na drugim planie ikona i skromny świąteczny poczęstunek na stoliku obok fotela (http://kremlin.ru/events/president/news/63222). Uśmiechnięty, wyluzowany prezydent zapewniał rodaków, że rosyjska gospodarka jest silna, służba zdrowia przygotowana na uderzenie koronawirusa i wszystko jest pod kontrolą. „Wszystko będzie dobrze z Bożą pomocą”. Media społecznościowe natychmiast zareagowały falą krytyki, podnoszono zwłaszcza luzacki ton wystąpienia. Na jednym ze zdjęć porównano nonszalancką pozę Putina z legendarnym kadrem z „Ojca chrzestnego” https://twitter.com/novusordoru/status/1251783257152200706

    *
    A koronawirus rośnie w siłę. W Rosji potwierdzono w ostatniej dobie 6060 nowych przypadków zarażenia, łącznie od początku epidemii – 42 853 przypadki, wyzdrowiało 3291 chorych, zmarło – 361 osób.

    *
    Wszystkim Czytelnikom wyznania prawosławnego życzę wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Wielkanocnych. Христос воскресе! Воистину воскресе!

  • Odin, dwa, tri, czyli Putin liczy pieniądze, a Kaszpirowski znowu leczy

    15 kwietnia. Dziś w Rosji potwierdzono 24 490 przypadków zarażenia koronawirusem, w ciągu ostatniej doby przybyło 3388 nowych przypadków, najwięcej w Moskwie – 1774. Jedynym regionem Federacji Rosyjskiej, w którym nie odnotowano dotąd żadnego przypadku, jest Ałtaj (południowa Syberia). Do wczoraj jeszcze bezwirusowa była Czukotka, ale dziś potwierdzono i tam obecność nieproszonego gościa.

    Moskwa jest w centrum zainteresowania, bo liczba chorych rośnie tu najszybciej. Władze miasta wydały rozporządzenie o obowiązkowych e-przepustkach dla tych, którzy poruszają się po mieście czy to własnym samochodem, czy to komunikacją miejską. Stróże porządku sumiennie wzięli się od rana do roboty – sprawdzali przepustki wszystkim, którzy chcieli skorzystać z metra. Rezultat? Długie kolejki przed wejściem na stacje, o zachowaniu należytego dystansu nie było mowy, czekać trzeba było nawet pół godziny, w ciżbie. Sytuację relacjonowały na bieżąco media społecznościowe (np. tutaj zdjęcie z Twittera: https://twitter.com/Sergey_Elkin/status/1250302081740595200?s=20). Korki pojawiły się również na wjazdach do miasta – inspekcje zawracały tych kierowców, którzy nie mieli pozwolenia na przyjazd do miasta.

    Moskiewscy medycy już od kilku dni alarmują, że miejsc w szpitalach zaczyna brakować. Władze nadrabiają tym, że wydzielają kolejne placówki jako dedykowane dla pacjentów, u których potwierdzono koronawirusa. Telewizja w tonie uspokajającym nadaje reportaże z prac wykończeniowych w wielkim szpitalu pod Moskwą, który buduje się z myślą o chorych na Covid-19. Ze szpitala w Kommunarce przyszła dziś wiadomość, że naczelny lekarz Denis Procenko, który – po wizycie Putina – poinformował, że złapał paskudnego wirusa, ale w lekkiej formie, teraz jest już zdrowy, dwa kolejne testy wyszły ujemne. Może wyjść z izolacji.

    Dodatkowe szpitale powstają też w innych regionach, m.in. na Kamczatce (najprawdopodobniej dla obsługi floty), Niżnym Nowogrodzie czy Wołgogradzie.

    Prezydent Putin ze swej rezydencji w Nowo-Ogariowie niemal każdego dnia łączy się z jakimś gremium, z którym omawia sytuację. Wczoraj wziął udział w naradzie z kolegami z Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej, dziś przyszła kolej na rząd. Przy tej okazji prezydent przedstawił propozycje osłony dla najbardziej poszkodowanych z powodu epidemii podmiotów gospodarczych. Obiecał pomoc małemu i średniemu biznesowi: od 18 maja firmy, które utrzymały zatrudnienie nie mniej niż 90% pracowników, otrzymają od państwa środki na wypłatę wynagrodzeń; każdy z pracowników może liczyć na 12 tys. rubli (ok. 150 euro). W powstrzymaniu fali bezrobocia, jakiej spodziewają się ekonomiści, ma pomóc planowany program kredytów, wypłacanych pracodawcom na wynagrodzenia dla pracowników. Pomoc państwa otrzymają też wielkie zakłady. Czy to się uda sfinansować? Pandemia zbiegła się w czasie ze spadkiem – i to gwałtownym – cen ropy naftowej. Wpływy ze sprzedaży ropy stanowią istotną pozycję w rosyjskim budżecie. Wiele zależy od tego, jak długo potrwają spadki i jak wielkie okażą się w związku z tym braki w państwowej kasie. Tegoroczny budżet skalkulowany jest na kwotę 40 USD za baryłkę. Dziś na światowych giełdach za rosyjską ropę Urals płacono 28,3 USD za baryłkę, ale na początku kwietnia ceny spadły poniżej 15 USD.

    Ale wcale nie ceny ropy, nie e-przepustki, ani nie kolejne orędzie prezydenta spotkały się z powszechnym zainteresowaniem ludności. Uwagę przyciągnął seans uzdrowiciela, hipnotyzera i właściciela jedynej takiej na świecie żelaznej czarnej grzywki Anatolija Kaszpirowskiego. W dobie szalejącego wirusa Kaszpirowski na swoim paśmie na Youtube przeprowadził „uzdrawiający seans”. Stwierdził, że na skutek powszechnej kwarantanny przyroda się oczyściła, więc jego moc wezbrała i może udzielać zbawiennych rad w dobie szalejącego wirusa (https://meduza.io/shapito/2020/04/13/anatoliy-kashpirovskiy-perebralsya-na-yutyub-on-provodit-ozdorovitelnye-seansy-i-rasskazyvaet-o-plyusah-koronavirusa).

    Na Twitterze zaraz pojawił się żarcik. Przeżywam deja vu: za granicę nie wypuszczają, w sklepach brak papieru toaletowego, płonie Czarnobyl, a ludzi „leczy” Kaszpirowski.

  • Pieczyngowie w natarciu

    11 kwietnia. Rosja odnotowała pięciocyfrowe wartości zarejestrowanych przypadków zarażenia koronawirusem, stan dziś rano: łącznie 13 584, najwięcej w Moskwie – prawie 9 tysięcy. W ciągu doby zanotowano 1667 nowych przypadków w 49 regionach, w samej Moskwie ponad tysiąc. O coraz większej liczbie chorych raportuje też Petersburg, do niedawna przyrastało tam kilka przypadków na dobę, dziś przybyło prawie sto.

    Trzy dni temu rosyjscy telewidzowie mogli obejrzeć sprawozdanie z telekonferencji prezydenta Putina z gubernatorami. Komentatorzy znowu zwrócili uwagę, że Władimir Władimirowicz jest w tym samym garniturze, w tej samej koszuli i w tym samym krawacie, co w poprzednich relacjach. Słowo wstępne prezydenta można obejrzeć na Youtube: https://www.youtube.com/watch?v=X8Qg7b4GyYk. Według najnowszego pomysłu Kremla – właśnie szefowie regionów mają sami u siebie decydować, jakie podejmować działania w związku z epidemią. Niemniej Putin zapowiedział, że będzie sprawdzał i kontrolował, czy wszystko jest jak należy. Między innymi, czy służba zdrowia jest odpowiednio wyposażona, czy jest wystarczająco dużo łóżek w szpitalach, czy praca personelu medycznego jest należycie wynagradzana. Wśród komentarzy na czacie do urzędniczej wyliczanki, co kto dostanie z tytułu epidemii raczej przeważają ironiczne (lub nawet wulgarne): „Putin siedzi w bunkrze i komenderuje”, „Zdejmijcie mu koronę”, „Wirtualny Putin” itd. A najczęściej powtarza się wezwanie: „Daj ludziom trochę pieniędzy”.

    Słowo wstępne, odczytane z promptera żelaznym głosem, uznano za trzecie „koronawirusowe” orędzie. Putin zapowiedział w nim pomoc materialną dla rodzin, szczególnie dla tych ludzi, którzy stracili pracę w wyniku epidemii. Gubernatorów zobowiązał, aby dokładnie przyjrzeli się, które zakłady mogą pracować.

    Ale nie te zalecenia i obietnice socjalnych wypłat pozostały w pamięci słuchaczy, a wygłoszone pod koniec tego wystąpienia słowa otuchy: „Wszystko mija, i to też przeminie. Nasz kraj wiele razy przechodził przez trudne próby: i Pieczyngowie Rosję dręczyli, i Połowcy. Rosja sobie poradziła. Pokonamy i tę zarazę koronawirusową. Razem wszystkiemu podołamy”. Zaraz też posypały się komentarze; zwłaszcza aktywni byli komentatorzy z Ukrainy, którzy przypomnieli: „Najazdy Pieczyngów i Połowców na Ruś Kijowską ustały, zanim pojawiło się państwo o nazwie Rosja, ale prezydent Putin uważa, że to Rosja poradziła sobie z koczownikami”. Na memy też nie trzeba było długo czekać (https://twitter.com/oldLentach/status/1247920051979771905?s=20).

    No i wyszło jak w starym dowcipie o Stirlitzu: ludzie zapamiętali tylko ostatnie zdanie dwudziestominutowego, pełnego poważnych tonów i troski ojcowskiej przemówienia.

    Kolejne wideonarady prezydenta poświęcone były kondycji przemysłu obronnego. Bo choć wirus szaleje, to Rosja musi produkować broń w zakładach zbrojeniowych, aby sprostać wywiązaniu się z kontraktów międzynarodowych i zapewnić planowe dostawy dla rosyjskiej armii (https://rg.ru/2020/04/09/putin-vyiasnil-kak-rabotaiut-predpriiatiia-opk-v-usloviiah-karantina.html). Z tego, co mówili szefowie wielkich zbrojeniowych korporacji oraz gubernatorzy, mający w swej pieczy ważne zakłady zbrojeniowe, wynika, że wszyscy stają na rzęsach, aby nie przerywać pracy fabryk broni.

    Rosyjska telewizja wczoraj przeżywała pozytywne emocje, podając, że odsiadujący 23-letni wyrok Harvey Weinstein pokonał koronawirusa. Weinstein był pupilkiem naczelnego kapłana kremlowskiej propagandy, Dmitrija Kisielowa, który wyśmiewał roszczenia molestowanych kobiet i z aprobatą opowiadał o końskich zalotach producenta.

    A skoro o więźniach mowa, to wczoraj w kolonii karnej w Angarsku (obwód irkucki) wybuchł bunt więźniów po tym, jak przez straż więzienną został pobity jeden z zeków. Łuna nad kolonią została sfotografowana przez świadka i wrzucona do mediów społecznościowych (https://www.sibreal.org/a/30546666.html). Dziś nadeszły wieści, że po kilku godzinach walk z udziałem strażników i wezwanego na pomoc specnazu bunt zduszono. Jest co najmniej jedna ofiara śmiertelna.

    By przedświątecznego wpisu nie kończyć w tak minorowym nastroju, zostawię tu link do udostępnionych na czas kwarantanny zbiorów wytwórni filmowej Mosfilm https://infosila.ee/main/1062-mosfilm-vylozhil-dlya-besplatnogo-prosmotra-bolee-500-filmov.html

    *
    Szanowni Czytelnicy!
    Z okazji nadchodzących Świąt Wielkanocnych życzę Państwu ZDROWIA!!!

  • Osobliwości narodowej izolacji

    7 kwietnia. Na początek oficjalna statystyka. Dziś rano oficjalnie potwierdzono 7497 przypadków zarażenia koronawirusem w Rosji, w ciągu doby przybyło 1154; najwięcej chorych zarejestrowano w Moskwie – 5181, w obwodzie moskiewskim – 454, w Petersburgu – 295, 58 zgonów, 494 osoby wyzdrowiały, przeprowadzono 795,5 tys. testów. Dane pochodzą ze strony internetowej ministerstwa zdrowia (https://covid19.rosminzdrav.ru/).

    W latach 90. hitem rosyjskich kin były filmy Aleksandra Rogożkina „Osobliwości narodowego polowania” i „Osobliwości narodowego wędkarstwa” – z przymrużeniem oka ukazano w nich przyzwyczajenia, humor, rytuały przeciętnych Rosjan, którzy odpoczywają na łonie natury. Widzom bardzo się to podejście spodobało, krytycy zobaczyli w tym nawet uogólnienie rosyjskiego charakteru narodowego. Gdyby Rogożkin chciał kontynuować swoją złotą serię, materiału w czasach zarazy znalazłby niemało.

    Zacznę od Kremla. Pamiętacie Państwo, jak kilka lat temu Władimir Putin nagle zniknął z Kremla, przepadł na wiele dni nie wiadomo gdzie i nie wiadomo, z jakiego powodu? Komunikaty, co się z nim dzieje, były mętne. Sekretarz prasowy Dmitrij Pieskow dla uwierzytelnienia podawanych uspokajających informacji pokazywał w telewizji filmiki z udziałem prezydenta, mające poświadczać jego intensywną obecność i wytężoną pracę. Były to jakieś wygrzebane z dawnych czasów odrzuty z oficjalnej kroniki, przygrzewane kotlety, mające sprawiać wrażenie świeżych. Obecnie obserwujemy powtórkę. W ciągu dwóch ubiegłych tygodni Władimir Władimirowicz nie schodził z ekranów – bo i orędzia wygłaszał jedno po drugim, i odwiedził szpital w Kommunarce, i naradzał się z kolegami z G20, i prowadził wideokonferencje z rządem itd. itp. W pewnym momencie powstała nerwowa sytuacja, gdy okazało się, że naczelny lekarz odwiedzanego szpitala złapał koronawirusa, a z Putinem rozmawiał bez maski i bez rękawiczek ściskał mu dłoń. Pieskow uspokajał, że zdrowie głowy państwa jest w należytym porządku. Na przemian podawano informacje, że Putin „jest na Kremlu, pracuje”, to znowu, że „pracuje, ale zdalnie”.

    Wczoraj nieoczekiwanie rosyjska telewizja pokazała relację ze spotkania prezydenta z wicepremierem Jurijem Trutniewem i ministrem rozwoju Dalekiego Wschodu i Arktyki Aleksandrem Kozłowem. Nic ważnego – ot, rutynowa rozmowa. Na filmiku widać wyraźnie, jak prezydent krzepko ściska prawice swoich gości. Żaden z nich nie ma maski i rękawiczek. Zaraz też sekretarz Pieskow pospieszył z zapewnieniem, że tym spotkaniem „Putin nie naruszył reżimu samoizolacji”, a i jeszcze, że „ściska dłoń, komu chce”. Hm. Na oficjalnej stronie internetowej Kremla wskazano, że spotkanie miało miejsce 6 kwietnia. Kozłow tymczasem opowiadał Putinowi o swojej wizycie na Zabajkalu, którą odbył „w zeszłym tygodniu”. Tymczasem jak wynika z oficjalnego kalendarza ministra, był on tam 13 marca, a zatem było to trzy tygodnie temu, a nie tydzień. Na rozbieżność zwrócił uwagę spostrzegawczy dziennikarz Oleg Kaszyn.
    Dziś znowu prezydent pojawił się na ekranach telewizorów – prowadził wideokonferencję z lekarzami. Prowadził ją z rezydencji w Nowo-Ogariowie. Czy to było dzisiaj? Oficjalny komunikat powiada, że tak, dzisiaj.

    Zostawmy prezydenta w jego rezydencji. Przejdźmy do bardziej przyziemnych osobliwości. W mediach społecznościowych bodaj najbardziej komentowaną informacją dotyczącą warunków przebywania społeczeństwa w wymaganej samoizolacji była historia, jaka wydarzyła się na Patriarszych Prudach w Moskwie. Mężczyzna wyszedł z psem na spacer (wolno w Moskwie spacerować z czworonogiem, ale najdalej 100 metrów od domu), podjechała policyjna suka, wysiadło dwóch funkcjonariuszy. Od słowa (nieuprzejmego) do słowa (opryskliwego), faceta stróże prawa zwinęli, wepchnęli do suki, a zdziwioną psinę zostawili na skwerku. Zatrzymany nazywa się Jezus (Иисус) Worobjow. Właśnie ta okoliczność sprowokowała komentatorów do zabrania głosu: „Jezus pojawił się na Patriarszych Prudach”, „Zamknęli Jezusa w areszcie”, „Czy skażą Jezusa na 15 dni aresztu za spacer po Patriarszych Prudach?” i tak dalej w tym duchu. No bo przecież każdy wie, że właśnie na Patriarszych Prudach zaczyna się wielka powieść Michaiła Bułhakowa „Mistrz i Małgorzata”, tyle że tam nie Jezus się pojawia, a Woland vel Szatan. Potem się okazało, że zatrzymany Worobjow tak naprawdę ma na imię Denis, a imienia Jezus używa jedynie jako pseudonimu. Socjolog Igor Ejdman jednak nie odpuścił: „Gdy na Patriarszych Prudach pojmano Jezusa, Poncjusz Piłat na Kremlu mył ręce po raz setny tego dnia, ale dławiący strach nie opuszczał go”. Mistyka narodowej izolacji.

    Jak pisałam w poprzednim odcinku kroniki kronawirusowej, Putin w swoim orędziu zapowiedział, że przekazuje na szczebel regionów decyzje dotyczące walki z wirusem. W niektórych prowincjach nie stwierdzono przypadków Covid-19 albo jest ich na razie bardzo niewiele, więc nie wprowadza się tam samoizolacji czy powszechnej kwarantanny ani ograniczeń w poruszaniu się. Ale są i takie, które wprowadzają nowe przepisy. Zaskoczone nagłą samodzielnością władze niektórych regionów trochę się bez odgórnych instrukcji pogubiły. Na przykład w Omsku, a potem także w Jarosławiu, gdzie są duże rafinerie ropy, wprowadzono obowiązek pomiaru temperatury u ludzi, przychodzących do pracy. Efekt: pracownicy w długich kolejkach czekają na przekroczenie bramki, tłoczą się na placu (można to zobaczyć na zdjęciach np. tu: https://twitter.com/teamnavalny_yar/status/1247073281955553282?s=20). W Nowouralsku z kolei władze wprowadziły obowiązek posiadania przepustki uprawniającej do opuszczenia miasta. Efekt? Tak, zgadli Państwo: ludzie musieli stać w kolejce, blisko siebie, na ogół bez rękawiczek i masek.

    Jak pisze popularny dziennik „Moskowskij Komsomolec”, nie wszystkim w Moskwie uśmiecha się życie w czterech ścianach: kwitnie podziemny sport, np. boks lub treningi innych dyscyplin; można też sobie zorganizować przyjęcie. „Zupełnie jak w Ameryce w latach prohibicji” – podsumowuje gazeta (https://www.mk.ru/social/2020/04/04/taynye-razvlecheniya-koronavirusnoy-moskvy-podpolnye-trenirovki-i-sekretnye-bankety.html).

    Na koniec rubryka kulturalna. Wobec zamknięcia kin, teatrów, cyrków, sal koncertowych artyści przenieśli się do mediów społecznościowych. Dziś popularnością na Twitterze cieszy się filmik o tym, jak sobie radzą artyści petersburskiego Teatru Michajłowskiego w domowych pieleszach – niezłe balety, muszę przyznać, obejrzyjcie: https://twitter.com/neobedennyy/status/1247504369555210240?s=20 . A jedna ze stacji telewizyjnych rusza dziś z cyklem programów „Siedzimy w domu z gwiazdami” – celebryci opowiadają, jak im się wiedzie w samoizolacji.