Kategoria: Bez kategorii

  • Usadzić jakuckiego szamana

    14 maja. Od dwóch lat jakucki szaman Aleksandr Gabyszew podejmuje próby pomaszerowania na Kreml, aby wygonić stamtąd demona.

    Pierwszy raz wyruszył z Jakucka w drogę w marcu 2019 r. Szedł z małym wózeczkiem mieszczącym cały sprzęt na podróż. Po drodze obrastał coraz liczniejszym gronem zwolenników, którzy słuchali jego wypowiedzi na temat niewłaściwych porządków w Rosji, a on słuchał historii swoich poputczików. Wyjaśniał cierpliwie, że jako szaman posługuje się wyłącznie białą magią. Ale jego siła jest na tyle wielka, że stanąwszy pod murami Kremla w Moskwie, zdoła dzięki swoim mocom zakończyć fatalne rządy dyktatora. Akcja szamana stała się bardzo popularna dzięki mediom społecznościowym. We wrześniu 2019 r. jego pierwsza wyprawa zakończyła się napaścią służb mundurowych na obozowisko i zatrzymaniem szamana oraz jego zwolenników pod zarzutem działalności ekstremistycznej (http://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2019/09/25/pogonic-szamana/).
    Od tego czasu trwa dziwne tango: Gabyszew ogłasza, że znowu wyruszy do Moskwy w zbożnym celu, na co władze odpowiadają kolejną porcją szykan.

    Gabyszew stał się tymczasem postacią legendarną, wysławianą w pieśniach, spektaklach i filmach. W listopadzie 2020 r. moskiewski Teatr.doc wystawił sztukę poświęconą słynnej akcji szamana. „Bajka o szamanie” to przedstawienie kukiełkowe o drodze bohatera niesionego ludową mocą ku pozbyciu się smoka, duszącego kraj. Autorami koncepcji byli dokumentaliści Beata Bubieniec i Michaił Baszkirow. Oboje towarzyszyli szamanowi w jego wyprawie, realizując film dokumentalny: „To niesamowite, że takie średniowieczne zjawisko jak pochód przez cały kraj w ogóle jest możliwe w Rosji w XXI wieku. To nie jest historia o polityce, to bajka, do której wkracza rzeczywistość i wypowiada [szamanowi] wojnę” – mówili w rozmowach z prasą.

    Władze postanowiły przeczołgać szamana „po linii psychiatrii”. Spektakl opowiada między innymi o przymusowej hospitalizacji Gabyszewa. Lekarze stwierdzili, że cierpi on na manię wielkości, skoro chce obalić prezydenta, tego „demona i Antychrysta”, jak go nazywa. Szaman spędził na obserwacji dwa miesiące, w lipcu 2020 r. został wypisany ze szpitala.

    W styczniu 2021 r. w wywiadzie oznajmił, że nie składa broni i ponownie zamierza wyruszyć na Kreml, tym razem na białym koniu (https://www.sibreal.org/a/31047358.html): „Zwyciężę ciemne siły, demon zostanie wygnany z Kremla w sierpniu tego roku. Władze mogą chcieć mnie zabić, ale ja się nie boję, to nie czas na to, aby się bać”. Po tym wywiadzie ciemne siły znowu zatrzymały niepokornego białego czarownika.

    Zamiar zabicia Gabyszewa przez władze wypłynął podczas rozprawy, jaka toczy się w miejskim sądzie Jakucka w sprawie przymusowego umieszczenia go w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym, potocznie zwanym psychuszką (https://www.sibreal.org/a/31242513.html). Przed sądem składał zeznania szef miejscowego oddziału RosGwardii, który dowodził szturmem na dom Gabyszewa w styczniu br. Powiedział, że przez funkcjonariuszy była brana pod uwagę możliwość zabicia szamana, po czym dodał: „Wiedzieliśmy, że to człowiek utalentowany i działa na rzecz społeczeństwa, dlatego postanowiliśmy go nie zabijać”. Niesamowite to zeznanie.

    Od stycznia br. zeszłoroczna historia z szamanem znowu się powtarza, przyjmując jednak bardziej groźne dla niego formy: ponownie został zatrzymany, wsadzony wbrew woli na oddział psychiatryczny, badany, „leczony”. Komisje orzekały, że jest niebezpieczny dla otoczenia, niepoczytalny itd. Organy ścigania próbują uszyć mu sprawę karną z artykułu o czynną napaść na funkcjonariusza RosGwardii.

    Obrońcy szamana i jego krewni próbowali podważyć zasadność zatrzymywania go i wsadzania do szpitala. Amnesty International uznała go za więźnia sumienia i zażądała uwolnienia.

    Siostra Gabyszewa mówiła ostatnio po wizycie u niego w szpitalu psychiatrycznym, że stan zdrowia Aleksandra bardzo się pogorszył: „Ewidentnie coś mu wstrzykują. Mówił powoli, skarżył się na bezsenność, opowiedział, że po zastrzykach traci przytomność. Został ostrzyżony na krótko wbrew swojej woli i niezgodnie z religijną tradycją”.

    Czekamy na orzeczenie sądu, który ma zdecydować o przymusowym leczeniu szamana w psychuszce. Czy kremlowski demon naprawdę aż tak boi się białej szamańskiej magii, że sięga po takie niesławne metody?

  • Między nami blogerami

    5 maja. W życiu oficjalnej Rosji, o którym można przeczytać w gazetach czy obejrzeć w państwowej telewizji, cała uwaga społeczeństwa skoncentrowana jest aktualnie na przygotowaniach do defilady z okazji 9 maja, możliwości zaszczepienia się przeciwko Covid-19, tropieniu podejrzanych zapędów Zachodu i pierwszych przymiarkach do startu zaakceptowanych przez Kreml kandydatów w wyborach do Dumy, zaplanowanych na wrzesień. Gdzieniegdzie wybuchają pożary łąk i lasów, gdzieniegdzie wylewają rzeki i odbierają zaskoczonym mieszkańcom skromny dobytek. A generalnie kraj korzysta z łaskawego daru umiłowanego przywódcy, który dał wszystkim obywatelom wolne dni od 1 do 10 maja. Świętujący nielegalnie rozpalają grilka, który w warunkach rosyjskich nazywa się popularnie szaszłykiem, gdzieś na działce lub po prostu „na prirodie”, a jeśli wyjechać się nie dało, to u siebie na balkonie.

    Ale jest też świat, który nijak nie przystaje do tego nakreślonego powyżej wykroju, ma swoje sprawy i swoich bohaterów. To media społecznościowe, żyjące własnym życiem, karmiące się krótkimi shotami egzaltowanych przeżyć, adorujące wystylizowane tiktokowe madonny, podające masowo niezobowiązująco płytkie treści. I pobudzające marzenia milionów. Milionów młodych i bardzo młodych ludzi.

    Głównym medium przenoszącym rozrywkową sieczkę jest TikTok. Ta aplikacja stała się w Rosji popularniejsza o Facebooka czy rodzimego Vkontakte. Krótkie błahe filmiki mają wielomilionową widownię, przylepioną na stałe do ekranu przenośnych urządzeń mobilnych. Ostatnio okazało się jednak, że TikTok się w Rosji też trochę upolitycznił, przynajmniej na chwilę. Jak pisał niedawno portal Meduza.io (https://meduza.io/feature/2021/02/24/kazhdyy-haus-pohozh-na-laksheri-tyurmu), to była główna platforma komunikacji zwolenników Aleksieja Nawalnego, który w połowie stycznia powrócił do Rosji. Jego zwolennicy zwoływali się na demonstracje właśnie za pośrednictwem TikToka. Na lotnisku Domodiedowo, gdzie miał wylądować samolot wiozący Nawalnego do ojczyzny, zebrali się wieczorem 17 stycznia nie tylko popierający tego polityka ludzie, ale także rozweseleni wielbiciele szalenie popularnej gwiazdki estrady Olgi Buzowej. Zgromadzenie obu grup oczekujących w jednym miejscu i czasie miało zapewne w intencji władz wywołać wrażenie, że tłum na lotnisku zebrał się dla Buzowej, a nie dla Nawalnego. Buzowa zapewne nic o tej akcji nie wiedziała. Ma wszakże ważniejsze sprawy na głowie.

    Akurat dzisiaj obserwujący poczynania Buzowej fani śledzą z zapartym tchem wiadomość, że piosenkarka przeszła jakiś bliżej niekreślony zabieg chirurgiczny i trafiła na OIOM (https://lifestyle.rusdialog.ru/208938_1620225572). Na profilu Buzowej w Instagramie obserwuje ją ponad 23 mln ludzi. Czekają teraz na wieści, czy chodziło o jakąś nieznaczną korektę idealnego nosa czy stało się coś poważnego ze zdrowiem gwiazdki. Oblegane jest też konto na TikToku, w którym gwiazdka pokazuje, jak przykleiła sobie rzęsy albo założyła okulary albo bluzkę z różowymi rękawami (https://www.tiktok.com/@buzova86?). Filmiki z jej udziałem zamieszczane w różnych mediach społecznościowych zyskują milionowe odsłony, np. ten na Youtube https://www.youtube.com/watch?v=vsPX7DOhKU8. Media uruchamiają specjalne challenge z nazwiskiem Buzowej, co jest rękojmią zdobycia dużej publiczności. Popularnością cieszą się też duety piosenkarki z gwiazdami TikToka, takimi jak Dania Miłochin i Ania Pokrow.

    Buzowa wyhodowała swoją popularność na udziale w skandalizującym reality show „Dom 2” (2004-2008), potem pracowała w różnych stacjach telewizyjnych, wreszcie zaczęła nagrywać utwory muzyczne, podrygując przy tym nie zawsze rytmicznie. Oto próbka jej repertuaru: https://music.apple.com/ca/album/%D0%BF%D0%BE%D0%B4-%D0%B7%D0%B2%D1%83%D0%BA%D0%B8-%D0%BF%D0%BE%D1%86%D0%B5%D0%BB%D1%83%D0%B5%D0%B2/1268713289.

    Wśród jej wielbicieli zdarzają się fanatycy. Jedna dziewczyna wydała majątek na operacje plastyczne, aby upodobnić się do idolki (https://lenta.ru/news/2020/09/29/buzova/).

    Buzowa i kilka innych „osobowości medialnych”, jak określa się ten rodzaj istnienia, kształtują gusta szerokiej publiczności. Dziewczyny ze starszych klas pokazują sobie wzajemnie filmiki z TikToka, aby podzielić się nowo zdobytą wiedzą o kolorze włosów obserwowanej „osobowości” czy ustalić, czy mają też pofarbować kołtun czy raczej wcisnąć w ucho naparstek. To jest przecież dużo ważniejsze i dużo ciekawsze niż dwumian Newtona.

    Ciekawym przypadkiem wśród grona wielomilionowych blogerów tiktokowych jest Dina Sajewa. Jej konto na TikToku ma 20 mln obserwujących, 7 mln ogląda jej profil w Instagramie. To świetny wynik w skali Rosji. Ma też swoje hasło w rosyjskim segmencie Wikipedii. Dina pochodzi z Tadżykistanu. W mediach społecznościowych zadebiutowała jako wykonawczyni lip sync, tańczyła i śpiewała pod hasłem „Tadżyczka pięknie tańczy”, „Tadżyczka pięknie śpiewa”. Jej kariera blogerki zaczęła się intensywnie rozwijać po przeprowadzce do Moskwy i nawiązaniu znajomości w medialnych kręgach.
    W czerwcu 2020 r. ignorując obowiązujące w Moskwie zasady samoizolacji w związku z epidemią koronawirusa, urządziła imprezę z okazji osiągnięcia 10 mln subskrybentów swojego konta na TikToku. Została dostrzeżona i poza TikTokiem. Widocznie to, że cieszy się popularnością tak szerokiej widowni, sprawiło, że – jak ujawniła w wywiadzie dla Kseni Sobczak – zwrócono się do niej z propozycją nagrania filmiku z życzeniami dla prezydenta Putina. Honorarium zaproponowano bajeczne – 700 tys. rubli. Nikołaj Podosokorski w swoim tekście (https://www.facebook.com/photo?fbid=5919136371437318&set=a.2857013344316318) dowcipnie sugeruje: Dina „podobno odmówiła. Ale myślę, że albo nie udało się im ustalić ceny, albo Dina wrzuciła nazwisko Putin do wyszukiwarki, nic nie znalazła, więc odmówiła, bo po co miałaby się zajmować promowaniem jakiegoś nieudacznika, którego nikt nie zna”.

    No właśnie, Putin nie jest tiktokerem ani nie lansuje się na Instagramie. A zatem po prostu nie istnieje w świecie „osobowości medialnych” i rzesz ich wielbicieli. Ale jeżeli propozycja nagrania życzeń dla Putina padła, to może oznaczać, że Kreml snuje plany wkroczenia na ten teren. Tyle że to teren grząski, wirujący, wolny, nieobliczalny, szybko zmieniający się, brykający beztrosko. Zupełnie nie pasuje do świata ponurych kremlowskich dziadersów, którzy zajęci są już wyłącznie coraz bardziej wymuszonym utrwalaniem władzy Putina.

  • Sto dni za kratami

    28 kwietnia. Szef Fundacji Walki z Korupcją Aleksiej Nawalny jest bezprawnie więziony przez przerażonego Władimira Putina od stu dni. Stale narastające przerażenie i strach utraty władzy każą wyzerowanemu prezydentowi coraz mocniej zaciskać kajdany na społeczeństwie obywatelskim. Po przełamaniu sytuacji związanej z głodówką Nawalnego (http://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2021/04/23/nawalny-zawiesza-glodowke/) reżim zabrał się za wypalanie rozpalonym żelazem jego fundacji i wybijanie z głowy chęci aktywności zwolennikom „więźnia numer jeden”.

    Sąd w Moskwie na wniosek prokuratury zakazał Fundacji Walki z Korupcją i Fundacji Obrony Praw Obywatelskich Nawalnego, co następuje: korzystać z mediów, organizować demonstracje, rozmieszczać materiały w internecie, uczestniczyć w wyborach i korzystać ze środków zgromadzonych na rachunkach bankowych. Ludzie fundacji zapowiedzieli apelację. Dwa dni temu prokuratura Moskwy nakazała wstrzymanie działalności regionalnych sztabów Nawalnego do czasu orzeczenia sądu w sprawie uznania Fundacji Walki z Korupcją za organizację ekstremistyczną.

    Wybijanie zębów strukturom Nawalnego to przejaw obaw gospodarza Kremla i jego obsługi, że aktywność obywatelska i błyskotliwe śledztwa w sprawie korupcji na najwyższych szczeblach władzy mogą pobudzić społeczeństwo do oporu lub choćby zadawania niewygodnych pytań. Bo czyż grupie trzymającej władzę może się podobać publikowanie materiałów o nielegalnych schematach finansowych prowadzących do gromadzenia fortun przez wysokich urzędników zobowiązanych do transparentności dochodów lub krewnych i znajomych Królika, dorabiających się na szemranych kontraktach za państwowe pieniądze?

    Tydzień temu odbyły się w rosyjskich miastach uliczne akcje solidarnościowe z prowadzącym głodówkę protestacyjną Nawalnym. Większość akcji miała spokojny przebieg, jedynie w Petersburgu policja wykazała się brutalnością, zatrzymano tam ponad osiemset osób. Tymczasem przez ten tydzień, jaki minął od protestu, policja sukcesywnie zatrzymuje jego uczestników – zatrzymano co najmniej 115 osób, w tym w samej Moskwie 58. Wśród zatrzymanych jest m.in. profesor Aleksandr Agadżanian.

    Jak zauważył socjolog Kiriłł Rogow, „ostatnie zatrzymania w Moskwie to nowa technologia, nowa forma terroryzowania uczestników akcji. Zamiast bić ich na ulicy, teraz wyłapują ich i umieszczają na posterunkach policji, a to dzięki wykorzystaniu licznych systemów rozpoznawania twarzy [rozmieszczonych obficie w centrum miasta]. Władze testują możliwość takich innowacyjnych represji. Żadnych podstaw prawnych po temu nie ma. Zobaczymy, co będzie dalej, jakie będą skutki. Człowieka wsadzają tylko za to, że idzie ulicami Moskwy” (https://www.svoboda.org/a/31227259.html).

    Kreml walczy bohatersko nie tylko z samym Nawalnym i jego współpracownikami, ale także z jego wizerunkiem. Dzisiaj na skromnej stacji transformatorowej w Petersburgu pojawił się mural przedstawiający Nawalnego składającego dłonie w kształt serca. Obok twarzy uśmiechniętego „więźnia numer jeden” został umieszczony napis „Bohater nowych czasów” (nawiązanie do dzieła Michaiła Lermontowa „Bohater naszych czasów”). Zawartość artystyczna i ideowa na najwyższym poziomie. Mural przetrwał zaledwie kilka godzin, przysłane w nerwowym pośpiechu komando pracowników przedsiębiorstwa oczyszczania miasta zamalowało graffiti, które najwyraźniej uznano za zamach na bezpieczeństwo mieszkańców miasta. Zdjęcia malowidła i niszczących je „sprzątaczy” obiegły dziś media społecznościowe, a jutro zapewne znajdą się w gazetach (https://www.severreal.org/a/31226792.html).

  • Nawalny zawiesza głodówkę

    23 kwietnia. Po dwudziestu czterech dniach Aleksiej Nawalny przerwał głodówkę protestacyjną. Uznał, że przewiezienie go do szpitala w kolonii karnej IK-3, gdzie został zbadany przez sprowadzonych ze szpitala obwodowego we Włodzimierzu cywilnych lekarzy (nie będących funkcjonariuszami Federalnej Służby Więziennictwa, FSIN), spełnia częściowo jego żądania wyrażone jako powód protestu.

    Jego stan od kilku dni był bardzo poważny. Potwierdziło to pięcioro lekarzy, leczących go, zanim trafił do łagru (to widzenia z nimi Nawalny żądał i z tego postulatu mimo zawieszenia protestu nie rezygnuje). Wczoraj lekarze ci zwrócili się bezpośrednio do Nawalnego z prośbą o przerwanie głodówki: „W przeciwnym razie za chwilę nie będziemy mieli kogo leczyć”. Aleksiej stwierdził, że ten argument przemówił mu do rozsądku. Drugim ważnym czynnikiem, który wziął pod uwagę, podejmując decyzję o zakończeniu głodówki, było to, że solidarnościowe głodówki ogłosiło ponad trzydzieści osób, w tym Matki Biesłanu. Nawalny stwierdził, że nie ma prawa narażać zdrowia tych ludzi, którzy udzielili mu bezcennego poparcia. Podziękował wszystkim, którzy w taki czy inny sposób upominali się o jego prawo do uczciwego leczenia.

    Teraz grupa jego lekarzy sformułowała kolejne postulaty. W „Nowej Gazecie” opublikowali oni list, w którym zwracają uwagę na niepokojące okoliczności: pacjent od dwóch miesięcy odczuwa silny ból, tymczasem do tej pory nie został zdiagnozowany, wykonane analizy i badania świadczą o zagrożeniu życia. Lekarze podkreślają, że wychodzenie z długotrwałej głodówki powinno następować pod kontrolą specjalistów, konieczne jest też zapewnienie pacjentowi odpowiedniego jedzenia. Medycy postulują przeniesienie Nawalnego do moskiewskiej kliniki specjalistycznej, gdzie miałby dostęp do odpowiedniej bazy diagnostycznej oraz warunki powrotu do zdrowia. „Wychodzenie z głodówki może potrwać trzy tygodnie” – napisali. Za wskazane uznali udział w konsultacjach zaproszonych specjalistów z Zachodu.

    „Nie zapominajmy, że problemy zdrowotne Aleksieja nie zniknęły – pisze w swoim blogu politolog Anton Oriech. – Przecież on wrócił do Rosji niedoleczony po otruciu nowiczokiem, a pobyt najpierw w moskiewskim areszcie śledczym, a potem w kolonii karnej negatywnie odbił się na jego kondycji. I nie zapominajmy, że tak naprawdę Nawalny powinien być na wolności. Trzeba się domagać jego uwolnienia!”.

    Władze znalazły furtkę, która pozwoliła na rozładowanie napięcia. Wprawdzie nie zezwoliły na zbadanie Nawalnego przez wskazanych przez niego lekarzy, niemniej wywiozły go z IK-2 i zorganizowały badania w szpitalu z udziałem czterech specjalistów, którzy nie noszą mundurów FSIN. Włodzimierscy medycy wykonali swoją pracę bez zarzutu – potwierdzili to zaufani lekarze Nawalnego. Z kolei sam Nawalny mógł podjąć decyzję o zakończeniu głodówki, uznając to połowiczne spełnienie jego żądań za wystarczający warunek zawieszenia protestu z zachowaniem prawa do dalszego domagania się spotkania ze swoimi lekarzami. Pokazał, że jest mocnym graczem. Niechże jak najszybciej wraca do zdrowia.

  • Kara bez zbrodni

    16 kwietnia. Nawalny pisze, że odczuwa silne zawroty głowy. Ale nie od sukcesów, a z powodu dolegliwości spowodowanych długotrwałą głodówką.

    To już ponad dwa tygodnie temu najważniejszy polityk opozycyjny Rosji, Aleksiej Nawalny, ogłosił w kolonii karnej IK-2 głodówkę protestacyjną. Nadal nie spełniono jego żądania: spotkania z lekarzem z zewnątrz, niezależnym od struktur służby więziennej. Więzień numer jeden skarży się na silne bóle kręgosłupa i brak czucia w nodze. Przez kilka dni przebywał w więziennym lazarecie, gdy podniosła mu się gorączka. Nie przerwał głodówki.

    13 kwietnia zezwolono Julii Nawalnej na widzenie z mężem. Napisała o tym w Instagramie (https://www.instagram.com/p/CNm-iqxlHjL/?igshid=df65o9m5wfg&fbclid=IwAR2o1o6chFOtSpGpyzhpram7KzagQwbwrk6AmLj7pZRk-bUMH57i6bAXQ8g): „Mogliśmy rozmawiać przez szybę w pomieszczeniu 3 na 2 metry i za pośrednictwem słuchawki. Jest wesoły i pełen życia. Ale mówi z trudem, od czasu do czasu odkładał słuchawkę i kładł się, żeby odpocząć. Bardzo schudł, waży 76 kg przy wzroście 190 cm. Lekarza do niego nadal nie dopuszczono, chociaż to prawo przysługuje każdemu”.

    Dziś swój dzień w IK-2 opisał i sam więzień: „Historia lubi się powtarzać. Dzisiaj rano stała nade mną kobieta w stopniu pułkownika i mówiła: pańskie analizy krwi wskazują, że pańskie zdrowie uległo poważnemu pogorszeniu. To ryzykowne. Jeśli nie zrezygnuje pan z głodówki, jesteśmy gotowi przystąpić do przymusowego karmienia już teraz. I dalej opisywała mi atrakcje przymusowego karmienia. Kaftan bezpieczeństwa i inne radości.

    Słuchałem jej i wracałem myślami do przedszkola. Mam trzy lata i podobna kobieta zmusza mnie do zjedzenia skóry gotowanej kury. Ja przez łzy mówię jej: nie. Kobieta zapowiada, że zmusi mnie do zjedzenia, zwiąże mi ręce i nakarmi.

    Różnica jest potężna. W przedszkolu instynktownie rozumiałem, że oni nie mają prawa zmuszać mnie do jedzenia skóry gotowanej kury. A obecnie pokazuję palcem odpowiedni punkt aktu prawnego i mówię: wybaczcie, ale nie macie prawa karmić mnie przymusowo. Sam zjem. Domagam się po prostu zagwarantowanego prawem spotkania z niezależnym lekarzem. Dlaczego nie spełniacie tego wymogu akurat wobec mnie i muszę ogłaszać głodówkę, żeby osiągnąć cel?

    Odpowiedź jest prosta: a) boją się, iż okaże się, że brak czucia w kończynach to skutek otrucia. Tamtego, starego. Albo nowego. Wcale bym się nie zdziwił. b) człowiek więziony jest dla systemu niewolnikiem. Tym bardziej więzień polityczny. A skoro protestuje, to lepiej go przymusowo nakarmić niż spełniać jego żądania, do których ma prawo. […] Mam silne zawroty głowy, ale na razie chodzę, a to dlatego że czuję wasze wsparcie. Dziękuję”.

    Zespół współpracowników faktycznie wspiera Nawalnego – codziennie na kanale Youtube ukazuje się przegląd wydarzeń związanych z pobytem Aleksieja w IK-2 oraz z prześladowaniem ludzi Fundacji Walki z Korupcją. Reżim przypuścił frontalny atak na zwolenników opozycjonisty. Oto kilka przykładów.

    W Murmańsku zatrzymano współpracownika sztabu Nawalnego pod zarzutem przewozu narkotyków. Nieskomplikowana metoda pozbycia się i zastraszania aktywistów, nieprawdaż?

    W Petersburgu zatrzymano szefową miejscowego sztabu Nawalnego, Irinę Fatjanową.
    Popierasz Nawalnego? Odwołamy twoje koncerty. Zespół „Nogu Swieło” właśnie się o tym dowiedział.

    Prokuratura Moskwy wystąpiła z inicjatywą uznania sztabów Nawalnego za organizacje ekstremistyczne.

    Prawniczka Fundacji Lubow Sobol została skazana na rok prac społecznych i konfiskatę 10% zarobków w zawieszeniu za to, że weszła do mieszkania jednego ze sprawców otrucia Nawalnego.

    Współpracownik Fundacji Paweł Zielenski został skazany na karę dwóch lat pozbawienia wolności za emocjonalne tweety po akcie samospalenia dziennikarki Iriny Sławinej (http://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2020/11/03/ktorzy-odeszli-2020-czesc-druga/). Dwa lata łagru za tweety. Podstawę prawną stanowił przepis o walce z ekstremizmem.

    Obrończyni praw człowieka Zoja Swietowa napisała list otwarty do patriarchy Cyryla z prośbą o pomoc w dopuszczeniu lekarza do głodującego i słabnącego z każdym dniem opozycjonisty (https://www.facebook.com/zoiasvetova/posts/4045808208818540). Pod listem podpisało się kilkadziesiąt osób.

    Mimo szykan zespół współpracowników Nawalnego pracuje: wczoraj opublikował raport o rezydencji Putina na Wałdaju (https://navalny.com/p/6480/). Materiał zrealizowany w stylu podobnym do słynnego filmu o rezydencji w Gielendżyku. A propos to film „Pałac dla Putina” otrzymał prestiżową nagrodę Biały Słoń. Dzień po wałdajskiej publikacji zhakowano i opublikowano bazę danych zwolenników Nawalnego. 529 tys. osób deklarowało na stronie Fundacji Walki z Korupcją gotowość udziału w akcjach wsparcia dla głodującego opozycjonisty. Atak hakerski to zapewne odwet za publikację o Wałdaju.

    Warto poświęcić kilka słów omówieniu tego wałdajskiego obiektu, ale to już w następnym odcinku.