Tragiczna powódź w Krymsku

W nocy z 6 na 7 lipca wysoka fala zmyła jedną trzecią 57-tysięcznego miasta Krymsk w Kraju Krasnodarskim na południu Rosji. Miasto pozostaje bez prądu, komunikacja jest utrudniona, pociągi nie kursują. Fala powodziowa dokonała dzieła zniszczenia w całym rejonie krymskim Kubania. Bilans tragedii nie jest jeszcze na dobrą sprawę znany. Agencje podają niepełne dane dotyczące zniszczeń. Najtragiczniejsze wiadomości dotyczą liczby ofiar śmiertelnych. Do tej pory stwierdzono śmierć 105 osób (w samym Krymsku 96). Ucierpiał też Gelendżyk – jeden z najbardziej popularnych kurortów na rosyjskim wybrzeżu Morza Czarnego.

Fala przyszła nagle o pierwszej w nocy (według innych doniesień – o trzeciej), wszyscy mieszkańcy spali, nie było żadnego komunikatu uprzedzającego o podniesieniu poziomu wody. W ciągu dnia padał deszcz, wieczorem się nasilił. Wystąpiła z brzegów spokojna na ogół rzeka Adagum. Jak pisze w swoim blogu Walerij Donskoj z lokalnego radia, „miejscami woda podnosiła się do poziomu trzech metrów, dostała się na wyższe piętra domów. Fala była tak silna, że ludzi wynosiło przez okna, porywało nawet wielkie ciężarówki Kamaz, nie mówiąc o samochodach osobowych. Według świadectw mieszkańców, pomoc nadeszła dopiero o godzinie piątej rano. Według nieoficjalnych danych wał wody o wysokości dwóch metrów pojawił się w ciągu pięciu minut. Setki domów nie nadają się do zamieszkania. Nie znamy jeszcze dokładnej liczby zaginionych, nie znamy skali zniszczeń. Do miejscowych szpitali zgłaszają się poszkodowani, jest wiele przypadków złamań. W 2002 roku Krymsk też ucierpiał na skutek fali powodziowej, ale wtedy poziom wody był znacząco niższy. Tym razem zatopiło nawet te ulice, które znajdują się w górnej części miasta. Większość mieszkańców jest zdania, że tak wysoka fala powstała na skutek otwarcia śluz na jednej z pobliskich tam”. Politycy opozycji, m.in. Siergiej Mitrochin z partii Jabłoko, domagają się wyjaśnienia, czy doszło do zrzucenia wody z pobliskiego zbiornika retencyjnego. Tymczasem władze Kraju Krasnodarskiego oficjalnie nie potwierdzają, że wysoka fala, miejscami dochodząca do siedmiu metrów, która zniszczyła Krymsk, mogła powstać na skutek spuszczenia wody z pobliskiego przepełnionego sztucznego zbiornika Niebierdżajewskiego. Ekolodzy z WWF nie stwierdzili, by, według ich wywiadu, mogło dojść do zrzucenia nadmiaru wody: „Wiem, że chodzą takie słuchy, ale nie mam danych, które by potwierdziły, że otwarto śluzy” – powiedział przedstawiciel WWF w Rosji agencji Interfax. Miejscowi ekolodzy ze stanicy Niebierdżajewskaja, znajdującej się w pobliżu zbiornika, potwierdzili natomiast, że śluzy zostały otwarte. W twittach i blogach mieszkańców pojawiły się też sugestie, że spuszczenie wody ze zbiornika Niebierdżajewskiego mogło nastąpić nie celowo, a na skutek uszkodzenia.

Gubernator obiecuje pomoc dla poszkodowanych, prezydent Putin obleciał objęte powodzią tereny śmigłowcem. Na miejsce przybyło trzech ministrów rządu federalnego. Minister ds. sytuacji nadzwyczajnych obiecał szybkie wypłaty zapomóg dla poszkodowanych.

Nieliczne zdjęcia, które można obejrzeć w Internecie, świadczą o wielkich zniszczeniach, woda nadal stoi na ulicach Krymska (http://www.newsru.com/russia/07jul2012/flood2.html). Szokujące. Wyrazy współczucia dla poszkodowanych.

Komentarze

Jedna odpowiedź do „Tragiczna powódź w Krymsku”

  1. Awatar ~Marek Borsuk
    ~Marek Borsuk

    Tak wysoka fala nie powstaje w przeciągu 5 minut.Nawet ulewny deszcz nie jest w stanie spowodować jej powstania, padając nawet prztez dłuższy czas.W takim przypadku byłoby dosyć czasu by ludzi ewakuować.Z pewnościę prezydent Putin , który przybył na miejsce katastrofy w czerni według najmodniejszych wzorów ( nie była to czerń żałoby jak go pokazal pierwszy program ARD telewizji niemieckiej)wszystko wyjaśni a winni będą surowo ukarani.Faktem jest ,że tak wysoka fala nie powstała w tak krótkim czasie iż nawet nie było czasu by ludzi ostrzec.Podobny przypadek znamy z Kłodzka i Wrocławia w roku 1997 , kiedy napór na zapory zbiorników retencyjnych w Czechach był tak wielki ,że musieli je otworzyć ,aby niedopuścić do jeszcze większej katastrofy.