Człowiek, który zobaczył anioła

Gdyby żył, skończyłby dziś osiemdziesiąt lat. Andriej Tarkowski właściwie nie był filmowcem, był filozofem, wielkim wizjonerem, poetą. W Rosji odbywają się okolicznościowe konferencje, seanse jego filmów (m.in. zostanie pokazana w Moskwie pełna wersja filmu „Solaris”), wystawy, w prasie ukazało się wiele publikacji przypominających postać i spuściznę reżysera.

W Szwecji z okazji jubileuszu wyszło pełne, 960-stronicowe, wydanie jego dzienników. Notował od 1970 roku, od początku pracy nad „Solaris” według Stanisława Lema. Ale o pracy nad filmami pisał w nim stosunkowo niewiele, głównie rozmyślał – o życiu, człowieku, Bogu, ofierze, winie, grzechu, sensie. O życiu w jego elementarnych aspektach również, życiu przed wyjazdem z ZSRR, potem – o życiu na obczyźnie. „W jakimś stopniu ostrzej niż inni wyraził typową drogę rozczarowań, którą przechodziły setki tysięcy sowieckich romantyków, nadających Pięknu i Sztuce uniwersalne znaczenie – pisze dziś na łamach „Rossijskiej Gaziety” Walerij Kiczin. – Każdy sceptyk w ZSRR wychował się na pięknym stwierdzeniu ze sztuki Gorkiego: Człowiek to brzmi dumnie. A potem przez całe życie przekonywał się o całkiem innych brzmieniach tej dziwnej dwunożnej istoty. Tarkowski czuł fałsz tego brzmienia – w wymiarze indywidualnym i chórowym, w bliskim i dalszym otoczeniu […], a także w samym sobie”.

Uderzeniem był już jego pierwszy film – „Dziecko wojny”. Nigdy nie widziałam potem w żadnym filmie TAK grających dzieci, takiego światła, przewiercającego widza na wylot. Oglądałam ten film po raz pierwszy jako bardzo młoda osoba, do dziś pamiętam kolosalne wrażenie, nie, nie wrażenie, wstrząs. Tego wstrząsu wystarcza mi jeszcze do dziś, bo gdy piszę te słowa, muszę wstać od biurka i przejść się parę kroków, złapać oddech.

A potem były kolejne arcydzieła, z których najbardziej chyba zapadł we mnie „Andriej Rublow” – wielki traktat o Rusi, historii, jednostce, wolności, wierze, artyście, natchnieniu.

Zmarł w 1986 roku we Francji. Uroczystości żałobne odbyły się w cerkwi Aleksandra Newskiego w Paryżu, Tarkowski – jak wielu zmarłych na obczyźnie Rosjan – został pochowany na pięknym cmentarzu Sainte-Geneviève-des-Bois. Nagrobek jest dziełem wielkiego rzeźbiarza Ernsta Nieizwiestnego. Na płycie umieszczono napis: „Człowiekowi, którzy zobaczył anioła”.